Opanowanie metody dialektycznego poznania a tandemowa zasada działalności

Z poprzednich artykułów wynika, że opisanie metody dialektycznego poznania to jedna rzecz, a druga to jej opanowanie, czyli wyrobienie w sobie osobistej kultury dialektycznego poznania. Dlatego powstaje kwestia sposobu przyswojenia sobie dialektycznej metody poznania.

Możliwości jej opanowania jest kilka:

  • PIERWSZA. Samodzielne wykrycie w swojej psychice tych komponentów i procesów, o których mowa w poprzednich artykułach, tym bardziej że dwupoziomowy model psychiki jest metrologicznie zgodny z zasadami pracy narządów zmysłów i działalności intelektualnej poziomu świadomości. Następnie w sposób rozmyślno-wolitywny reorganizowanie procesów obróbki informacji zgodnie z wcześniej opisanym.
  • DRUGA. Należy rozumieć, że prawie wszystkie teksty występujące w kulturze cywilizacji można podzielić na dwie kategorie:
    • w tekstach pierwszej kategorii autor opowiada o tym, co z większej części już zna i rozumie w chwili rozpoczęcia pisania tekstu;
    • w drugiej kategorii autor (lub autorzy) na samym początku pracy nad tekstem nie wie i nie rozumie tego, co będzie zawierał ostateczny tekst, jednak w procesie jego pisania autor (lub autorzy) rozmyśla, a sam tekst to mniej lub bardziej adekwatny zapis strumienia myśli, zawierającego w sobie zarówno twierdzenia poziomu świadomości, jak i przemilczenia – świadome i nieświadome.

Jeżeli autorzy tekstów należących do drugiej kategorii władają dialektyczną kulturą poznania i rzeczywiście zajmują się dążeniem do zrozumienia konkretnego problemu, to proces dialektycznego poznania zostaje utrwalony w tekście.

W związku z tym czytanie tego rodzaju tekstów może być ciekawe z dwóch powodów: po pierwsze dla zrozumienia wiedzy zawartej w tekście, po drugie dla wykrycia metody poznania wyrażonej w tekście.

Czyli po zapoznaniu się z wiedzą przedstawioną w tekście można przeczytać całość jeszcze raz, nie zwracając uwagi na treść pod kątem zawartej wiedzy, a skupiając się na ujawnieniu metody dojścia do danej wiedzy, która również została w tekście utrwalona. Warianty utrwalenia metody dialektycznego poznania w tego rodzaju tekstach mogą się jednak różnić: w zależności od tego, czy kwestia rozwiązania określoności ujawnionych przez autorów wstaje w sposób otwarty albo domyślny[1]. W razie założeń, przypuszczeń i domniemań (czyli w drugim przypadku) będzie trzeba samodzielnie udzielić odpowiedzi na pytania występujące w tekście, odtwarzając konkretne pytania, które autorzy postanowili przemilczeć, albo które ich podświadome poziomy psychiki nie przekazały świadomości.

Jeżeli w trakcie czytania tego rodzaju tekstu z koncentracją na drugim aspekcie – wyrażenia w tekście dialektycznej metody poznania – psychika jednostki nie będzie przebywać w stanie „ujarzmienia”, „osadzenia”, „stanie paradoksalnym” lub „generowania sprzeciwów, zarzutów i pytań do autora” (lub autorów kolektywnych), tylko pozostanie wolna i otwarta na odbiór informacji, to wejdzie w posiadanie dialektyki jako metoda poznania i twórczości. Otwartą pozostanie jedynie kwestia tego, czy jednostka uzmysłowi sobie dany proces i czy będzie w przyszłości stosować w życiu metodę dialektycznego poznania w porządku wolitywnym, albo też nie.

Prowadzi to do kolejnego pytania: Czyje utwory można czytać, żeby na ich podstawie opanować dialektyczny proces poznania?

logosfera_pinakoteka_khomyakov1
A. S. Chomiakow

Można zapoznać się z twórczością dziś już zapomnianego Aleksieja Stiepanowicza Chomiakowa (aczkolwiek należy mieć na uwadze, że jego dialektyka była ograniczona ujarzmiającymi zasadami wiary kościoła prawosławnego), można czytać Józefa Wissarionowicza Stalina. Czytanie Hegla lub Marksa jest bezużyteczne: Hegel to wyrafinowany poczciwy logik, a Marks to „koktajl” z pustosłowia i „diabelskiej logiki”, chociaż z jego dzieł można zaczerpnąć faktologię ważną dla rozumienia historii. Można czytać Fryderyka Engelsa i Włodzimierza Iljicza Lenina, jednak bardzo krytycznie, ponieważ wskutek ateizmu obu ich dialektyka dosyć często zmienia się w „diabelską logikę”. Oprócz tego wszelka literatura WP SSSR to teksty, w których znalazł odbicie proces dialektycznego poznania[2] i politandemowa zasada działalności, o której będzie jeszcze mowa.

  • TRZECIA. Wypracowanie dialektycznej metody poznania na podstawie tandemowej lub wielotandemowej zasady działalności.

Od dawien dawna znane jest przysłowie „co jedna głowa, to nie dwie”. Jednak klasyczna psychologia tłumo-„elitarnego” społeczeństwa indywidualistów pomija milczeniem kwestię, dlaczego dwie głowy są lepsze od jednej, dlaczego trzy głowy ustępują dwom oraz dlaczego wbrew temu, iż „Bóg lubi trójcę”, to „trzeci jest zbędny” nie tylko w stosunkach damsko-męskich. Mimo iż prastare obserwacje twierdzą, że „co jedna głowa, to nie dwie”, nie wspominają nic o tym, dlaczego i w czym konkretnie dwie głowy są lepsze od jednej. Trzeba będzie zrozumieć to samodzielnie.

W tym celu zwrócimy się do historii starożytnego Egiptu. W XX wieku podręczniki do historii, wiele utworów literatury pięknej i filmów fabularnych zaczęły przedstawiać sprawę tak, jak gdyby najwyższe „kapłaństwo” było elitarną korporacją podporządkowaną faraonowi. W rzeczywistości wszystko było inaczej.

Dowolna decyzja zarządcza może zostać wypracowana albo jednoosobowo, albo kolektywnie. Lecz podczas wdrażania decyzji w życie odpowiedzialność może być tylko personalna i jednoosobowa. Poziom życia jest w pierwszej kolejności determinowany jakością samej decyzji (koncepcji zarządzania jako wzajemnie uzgodnionej sumy celów, dróg i sposobów ich realizacji), a dopiero w dalszej kolejności – w konsekwencji – realizacją decyzji oraz jakością jej wykonania.

W Egipcie korporacja znachorska (hierofantów), nazywana zwykle „kapłaństwem”, była „trustem mózgów” poznającym Życie i jego problematykę oraz opracowującym decyzje zarządcze. Faraon jako jeden z wtajemniczonych w „sprawy wagi kapłańskiej” również był częścią korporacji znachorskiej, stając jednak nie na jej czele, a na czele aparatu państwowego, któremu korporacja znachorska powierzała implementację swoich decyzji.

Jednocześnie wbrew rzeczywistemu znaczeniu funkcji korporacji znachorskiej i aparatu państwowego korporację znachorską przedstawiano zwykłym mieszkańcom tak, jakby służyła ona faraonowi, podczas gdy w rzeczywistości to faraon odpowiadał przed nią za pracę aparatu państwowego. Od XX wieku starożytny Egipt w taki sposób przedstawiają nie tylko podręczniki do historii, ale także wiele utworów literackich i filmowych (np. film „Mumia”)[3].

W Egipcie w czasach faraonów rządząca wierchuszka hierarchii znachorskiej składała się z dziesięciu najwyższych wtajemniczonych kapłanów Północy i dziesięciu najwyższych wtajemniczonych kapłanów Południa[4], a na czele każdej dziesiątki stał jedenasty kapłan – jej najwyższy hierarcha i przywódca. Tych 22 ludzi nazywano „hierofantami”[5].

Innymi słowy najwyższą strukturę władzy starożytnego Egiptu można opisać poniższą formułą matematyczną:

predyktor

Na rysunku pokazano schemat zarządzania Egiptem w czasach faraonów. Bloki „Predyktor 1” i „Predyktor 2” przedstawiają na nim owe dwie grupy najwyższych wtajemniczonych kapłanów, a ich nazwa wywodzi się z głównej funkcji, jaką powinna posiadać władza żyrkowska w społeczeństwie – przewidywania przyszłości, wariantywnie przesądzonej przez: 1) zmiany w otoczeniu zewnętrznym, 2) zmiany wewnętrzne w samym obiekcie zarządzania, 3) zarządzanie; ponieważ takiego rodzaju przewidywanie jest kluczem do organizacji zarządzania. Dwoje najwyższych „kapłanów” (żyrców) posiadali jednakowy status i równe kompetencje. Dana struktura najwyższej władzy kapłańskiej była podtrzymywana w Egipcie w następstwie pokoleń na przestrzeni wielu stuleci.

Struktura ta niosła w sobie – zaprogramowaną zasadami jej konstrukcji – nieuchronność tego, że w niektórych sytuacjach najwyżsi hierarchowie będą dochodzić do wzajemnie wykluczających się opinii w jednakowych kwestiach.

Oczywiście łatwo sobie wyobrazić, że dwaj najwyżsi hierofanci mogli umówić się w takich przypadkach na rzucanie losu i na podstawie wyniku takiego losowania podjąć odpowiednią decyzję do jej dalszej realizacji. Takie podejście do rozwiązania problemu rozstrzygania konfliktu zarządzania i nieokreśloności w podjęciu decyzji (w przypadku podziału głosów na równe części wzajemnie sprzecznych opcji) jest zrozumiały i dopuszczalny dla zdecydowanej większości miłośników „maszyn do głosowania”, którzy z reguły nie zastanawiają się nad konsekwencjami realizacji każdej wzajemnie niezgodnej decyzji. Konstrukcja wielu „maszyn do głosowania” na zasadzie nieparzystej liczby uczestników głosowania pełni rolę właśnie takiego rodzaju rzucania losów, ponieważ mało kto jest w stanie uprzednio przewidzieć, jak konkretnie podzielą się głosy podczas synchronicznego głosowania grupy i po czyjej stronie znajdzie się jedyny decydujący głos.

Jednak mimo iż przywódcy obu grup dziesięcioosobowych spokojnie mogli umówić się na rzucanie losów w spornych kwestiach, z ich strony byłoby to złamaniem fundamentalnych zasad struktury roboczej „2 x (1 + 10)”, którą specjalnie zbudowano i podtrzymywano w następstwie pokoleń w niezmienionym stanie właśnie w taki sposób, by czasami dochodziło do sytuacji wystąpienia sprzecznych opinii dwu grup najwyższych kapłanów na czele z ich hierarchami na temat jednakowej i określonej kwestii.

Innymi słowy mimo iż najwyżsi hierarchowie, kierujący dziesiątką hierofantów, nie ustępowali inteligencją współczesnym demokratyzatorom i mogli się domyślić, że podobnego rodzaju niemożliwości podjęcia określonej decyzji w przypadku równej liczby głosów „za” i „przeciw” można łatwo uniknąć zwyczajnym rzucaniem losów lub za pomocą nieparzystej liczby głosujących uczestników, to ponadto rozumieli jeszcze coś innego:

Lepiej tego nie robić z tego powodu, że u podstaw działania powinna lec opinia, która w najlepszy możliwy sposób wyraża obiektywną prawdę (a jeszcze dokładniej Prawdę-Rzetelność), bowiem los może wypaść ze wskazaniem na błędną decyzję.

Nie wszystkie zasady wiary uważają, że rzucanie losów w tej lub innej postaci, nawet dokonywane po modlitwie, symbolizuje zdanie się na opinię Boga. Na przykład Koran nakłada bezpośredni zakaz na rzucanie losów, traktując podobne praktyki jako „działkę szatana”[6].

Tak więc podjęcie decyzji metodą losowania zawsze przebiega w granicach dopustu Bożego. Mówiąc inaczej, NORMALNIE człowiek powinien wypracować i podjąć decyzję na podstawie procesu, w którym świadomość i rozmyślna wola powinny odgrywać decydującą rolę niezależnie od tego, czy decyzję opracowano w sposób intelektualno-umysłowy (czyli rozsądny) albo intuitywny.

Przy rozwiązywaniu podobnych kwestii rzeczywiście lepiej nie zdawać się na wolę nieodgadnionego i niepojętego przypadku, a w wielu okolicznościach nie warto ufać głosującej większości[7]. To właśnie tego nie rozumieją naiwni ograniczeni zwolennicy „maszyn do głosowania” (jak również zwolennicy monarchii), troszczący się o automatycznie nieuniknione podejmowanie decyzji w dowolnych kwestiach przewagą chociażby jednego głosu przy nieparzystej liczbie uczestników głosującego „komitetu”.

Owa osobliwość konstrukcji struktury roboczej najwyższej władzy wewnątrzspołecznej w starożytnym Egipcie „2 x (1 + 10)”, trwającej w następstwie wielu pokoleń, zakłada, że w przypadku niezgodności opinii dwóch równorzędnych hierarchów na temat tej samej kwestii oboje powinni poddać się specyficznemu procesowi opracowania i podjęcia decyzji, wykluczającego świadomie niepojętną „przypadkowość” wypadania losu bądź jednego decydującego głosu (w przypadku nieparzystej liczby uczestników głosowania, w którym zabronione jest wstrzymanie się od powzięcia określonej uchwały). Owa procedura, o której dalej pomówimy, na powyższym schemacie zarządzania Egiptem została umieszczona w elipsie z napisem „Tandem”.

To jedyne rozsądne wyjaśnienie takiej systemowo wyrażonej odrazy najwyższych hierarchów Egiptu do podejmowania decyzji na podstawie enigmatycznej „przypadkowości” losowania lub w wyniku nieodgadnionej „przypadkowej” przewagi jednego głosu. Poza tym w razie rzucania losów przez najwyższych hierofantów, którzy jednocześnie byli magami[8], woli których podlega niejedna rzecz, samo rzucanie losów może być też nieświadomą rywalizacją o to, czyja wola (rozumiana jako zdolność podporządkowania sobie nurtu wydarzeń) zwycięży – niezależnie od istoty i konsekwencji przyjęcia każdej z dwóch alternatywnych opinii do wykonania.

Jeżeli struktura robocza „2 x (1 + 10)” istniała na przestrzeni wieków bez swarów między najwyższymi hierarchami obu gałęzi i nie została zastąpiona przez strukturę wyrażającą zasadę nieparzystości w jakiejś „maszynie do głosowania”, oznacza to, że hierarchowie rzeczywiście potrafili zapewnić sprawność działania systemu na podstawie zasady „co dwie głowy, to nie jedna” oraz w sposób uzasadniony i celowy wybrać najlepszą z dwu wzajemnie wykluczających się opinii albo opracować trzecią, przewyższającą dwie poprzednie sprzeczne opinie.

Innymi słowy w swojej intelektualnej i psychicznej działalności umiejętnie stosowali zasadę tandemową.

Wychodząc z założenia, że władanie metodą dialektycznego poznania jest genetycznie zaprogramowane i najwyżsi hierarchowie władali nią w odpowiednim stopniu, to wszystko staje na swoim miejscu. Metoda umożliwia zrozumieć, że prawda jest wielostronna w swoich konkretnych przejawach (nie ma żadnej abstrakcyjnej „prawdy ogólnej”) i jedyna, a wszystkie wzajemnie wykluczające się rozbieżności poglądowe co do jej istoty są przejawem błędności subiektywizmu jednostek poznających prawdę.

Zdając sobie z tego sprawę, hierofanci znachorstwa starożytnego Egiptu rozumieli też to, że w przypadku wydania przez nich lub ich drużyny wzajemnie sprzecznych opinii w jednakowych kwestiach zobowiązani są do ujawnienia błędów subiektywizmu i – uwalniając się od błędów subiektywizmu każdego z nich – dojścia do jedności zdań: wykrywając błędną opinię w początkowej rozbieżnej parze lub albo wypracowując trzecią opinię, pozbawioną błędów, nieścisłości i ograniczoności dwu poprzednich.

Niezależnie od tego, czy opierali się na dwupoziomowym modelu psychiki „świadomość + podświadome poziomy”, jak robimy to my; albo ich pojmowanie działalności psychicznej wynikało z tego, że świadomie odbierali biopolowe procesy, będące nośnikiem działalności psychicznej, dzięki temu, iż władali pewnymi praktykami psycho-fizjologicznymi w rodzaju indyjskich joginów, to jeśli w przeciągu stuleci podtrzymywano strukturę „2 x (1 + 10)”, oznacza to, że potrafili ujawniać, diagnozować i usuwać błędy subiektywizmu w trakcie wzajemnej psychoanalizy w trybie działalności tandemowej.

Wracając do rozpatrzenia dwupoziomowego modelu psychiki „świadomość + podświadome poziomy”, korelując wszystko

z kolejnością sukcesywnych etapów obróbki informacji „Olśnienie Rozróżnieniem od Boga → Uwaga samej jednostki → Wolitywne polecenie uprzytomnienia sobie informacji uzyskanej w olśnieniu Rozróżnieniem → Intelekt w pracy z postrzeganiem i pojmowaniem świata → Zmiana postrzegania i pojmowania świata → Konkretne rozmyślne działania wolitywne w nurcie wydarzeń życiowych → Potwierdzenie lub obalenie adekwatności uprzytamniania na podstawie zasady „praktyka kryterium prawdy” w konkretnych okolicznościach życiowych”;

  • z trzecim schematem obróbki informacji w psychice jednostki;
  • z przypomnieniem sobie, że standardy moralne zarządzają strumieniami informacyjnymi w psychice jednostki oraz integracją indywidualnej psychiki z egregorami,

– to podczas wymiany zdań, pozbawionej z góry powziętych uprzedzeń o własnej nieomylności i racji, można wykryć też przyczyny rozbieżności zdań.

Przyczyny rozbieżności zdań nawet przy ich wspólnym wektorze celów (czyli w przypadku braku w nich inwersji priorytetów i wzajemnie sprzecznych celów[9]) mogą wynikać z:

  • ukształtowanej różnicy postrzegania i pojmowania świata jako informacyjnej podstawy opracowania decyzji – jeden nie wie czegoś, o czym wie inny, co może wpływać na wzajemne związki między ich wspólnymi składnikami wiedzy (światopoglądu);
  • niezgodności pracy myślenia procesowo-obrazowego a dyskretno-logicznego wskutek tego, o czym wiedzą obie strony, ale każda rozumie (ocenia) to inaczej;
  • uchybień w kolejności sukcesywnych etapów obróbki informacji pierwotnej;
  • wadliwej moralności – niekompletności zestawu standardów moralnych, ich podwójności, błędności.

To wszystko można wykryć i usunąć w trakcie wzajemnej analizy procesu dialektycznego poznania, w którym oboje uczestniczą, pod warunkiem, że zrezygnują z jednoosobowych autorskich roszczeń odnośnie wyników badań oraz ich wyłącznego autorskiego wykorzystania. Jest to tym bardziej skuteczne, na ile procesem kieruje szczera motywacja zrozumienia i wcielenia w życie Zamysłu.

Tandemowa działalność intelektualna i ogólnie psychiczna polega we wszystkich przypadkach bez wyjątku na uznaniu obiektywności faktu samodzielnego bytu wszystkich wytworów tandemowych i podporządkowaniu temu faktowi, górującemu nad tandemem, własnego postępowania każdego z jego uczestników. To, co powstaje w wyniku działalności intelektualnej i ogólnie psychicznej na podstawie zasady tandemowej, nie jest produktem działalności intelektualnej żadnego z uczestników tandemu i nie może być przedmiotem „własności intelektualnej” kogokolwiek z nich lub obu. W produkcie działalności tandemowej w rzeczy samej nie można rozgraniczyć „praw autorskich” każdego z uczestników na pojedyncze sztucznie wydzielone części składowe jednolitego produktu działalności tandemowej.

To ostatnie uwarunkowane jest tym, iż zasada tandemowa w jej realizacji pod wieloma względami przypomina grę w domino w tym sensie, że wkład jednego uczestnika we wspólnie tworzonym produkcie działalności tandemowej („wykładaniu domino” na stole) jest uwarunkowany poprzednim wkładem drugiego, zaś własny ruch z kolei określa wymogi wobec kolejnych wkładów ich obojga. Właśnie wskutek tego wszystkie wytwory tandemowe posiadają samodzielność bytu, w której przebywają uczestnicy tandemu, w wyniku czego „prawa autorskie” każdego z obu są niedorzecznością, zwłaszcza że psychika obojga jest podłączona do algorytmiki tych lub innych egregorów. Oprócz tego w tandemie żaden z uczestników nie obsługuje działalności intelektualnej drugiego i nie pracuje na podstawie zlecenia współrozmówcy[10].

Powyższe jest kluczem do wcielenia zasady tandemowej w życie, a nie zbiorem reguł wymyślonych dla jakiejś „gry” intelektualnej, które można do woli zmieniać, w wyniku czego zaczynają obowiązywać reguły innej „gry”, po czym można wybrać taką „grę”, która bardziej trafia do gustu uczestników.

W życiu społecznym to właśnie subiektywizm badaczy, uczonych, projektantów jest źródłem pojawienia się w kulturze nowej wiedzy i nawyków. Jednocześnie pozostaje też głównym źródłem błędów, wynikających z różnego rodzaju ograniczoności i niewystarczalności subiektu. Jeśli ktoś wypowiada opinię niezgodną z powszechnie przyjętym i panującym przekonaniem, dość często spotyka się ze słowami: „Aaa… To twoje zdanie…” Jednak w przytłaczającej większości przypadków podobnie reagujące osoby wolą nie zastanawiać się nad treścią owej opinii ani nad tym, na ile dorzecznie i sensownie wyraża ona obiektywny bieg wydarzeń Życia, oraz w czym konkretnie ta subiektywna opinia jest błędna. A przede wszystkim: jakie osobliwości działalności psychicznej autora opinii znalazły swoje wyrażenie w danych błędach?

Po zastanawianiu się właśnie nad tymi pytaniami wszelki destruktywny sceptycyzm i nihilizm „Aaa… To twoje zdanie” przekształca się w jeden z dwóch składników zasady tandemowej. Jeśli odpowiedzi na tego rodzaju pytania nie zostaną odrzucone przez nosiciela opinii słowami „Spadaj… Kim ty jesteś, by mnie pouczać?!”, to tym samym zapoczątkuje on swoją część działania tandemowego, w wyniku którego jego pierwotna opinia może ulec zmianie. Na dodatek nowej opinii towarzyszyć będzie pewne zdanie o partnerze jako człowiekowi i jako posiadaczu określonej wiedzy, nawyków, osobistej kultury działalności intelektualnej i ogólnie psychicznej.

Jeżeli partner nie odrzuci jego opinii na temat rozpatrywanego zagadnienia oraz towarzyszącego zdania o nim samym i nie przerwie jego omawiania, to może zakończyć pierwszy takt działania tandemowego stworzeniem trzeciej opinii, która w pewnym aspekcie będzie się różnić od wejściowych opinii obu z nich odnośnie jednakowej kwestii. Owej trzeciej opinii na temat rozpatrywanego zagadnienia nieuchronnie będzie towarzyszyć konieczność zmiany własnej samooceny każdego z uczestników tandemu w stosunku do tych lub innych swoich cech osobowościowych (osobistej kultury działalności psychicznej), wiedzy, nawyków. Jeśli jednocześnie poruszane będą całkiem poważne kwestie, możliwy jest krach osobowości upierającej się przy własnym przywiązaniu do niedorzecznych i nieodpowiadających obiektywnej rzeczywistości poglądów, jak też przeobrażenie osobowości.

tandem_1Efekty tandemowe w działalności intelektualnej i ogólnie psychicznej są następstwem tego, iż z punktu widzenia zdrowego rozsądku każdego z uczestników tandemu subiektywizm jego partnera tworzy swojego rodzaju „nożyce”, obcinające z wytworów działalności tandemowej błędy powstałe wskutek subiektywizmu każdego z nich; zaś w stosunku do osobowości człowieka subiektywizm jego partnera jest młotem kowalskim, a wytwory tandemowe kowadłem. W wyniku tego rodzaju wzajemnej obróbki „kowalskiej” od osobowości oddziela się znaczna ilość przeróżnej „łupiny” błędnego obiektywizmu, który znalazł odbicie w osobistym wkładzie w działalność tandemową na poprzednich etapach procesu tandemowego.

Ów proces obróbki „kowalskiej” jest tym bardziej psychologicznie bolesny i nieprzyjemny, im bardziej osobowości jest właściwy demoniczny „egocentryzm” i zarozumiałe wywyższanie się nad pozostałymi[11], im bardziej rości sobie prawo do „własności intelektualnej” względem wytworów działalności tandemowej oraz ich komponentów. Kiedy dochodzi do obróbki osobowości w kuźni stosunków tandemowych, z niektórych osób odpada tyle łuski, że mało co pozostaje; a czasami wcześniej wzniosła osobowość zwyczajnie ginie w owej skorupie. To właśnie strach przed utratą twarzy w takiego rodzaju obróbce, właściwy demonicznemu indywidualizmowi, wywodzącemu się z „egocentryzmu”, pozostaje główną przeszkodą, którą należy pokonać, aby w praktyce przekonać się o tym, że „co dwie głowy, to nie jedna”.

portret
I. A. Kryłow

Z powyższego można wywnioskować, iż efekt tandemowy jest tym bardziej dobitny, im bardziej różni się doświadczenie życiowe utrwalone w duszach uczestników tandemu oraz im swobodniej i życzliwiej każdy z nich traktuje drugiego. Na tejże podstawie efekt tandemowy przepada w sytuacjach podobnych do baśni Iwana Andriejewicza Kryłowa „Kukułka i kogut”[12], kiedy „kukułka” chwali „koguta” za to, że ten chwali „kukułkę”. W środowisku indywidualistycznie myślącej inteligencji z budową psychiki zombie lub demona o wiele częściej można się spotkać z tandemami podobnymi do ptasiego (opisanego przez Kryłowa), zapamiętale zajętymi wzajemną adoracją; przy czym ten sam „intelektualista” może być uczestnikiem kilku tandemów wzajemnej adoracji. Jeśli chociażby jeden z uczestników wzajemnego wychwalania przejdzie do urzeczywistnienia zasad działalności tandemowej, ryzykuje utratę partnera i adoratora, dla którego „kowalska obróbka” jego zarozumiałości jest nieprzyjemna i obraźliwa.

Działalność intelektualna w tandemie przebiega jako bezpośrednie obcowanie ludzi, w którym dochodzi do ustnej lub pisemnej wymiany subiektywnej informacji między nimi. Wymiana ta jest tym bardziej skuteczna, im bardziej uwaga każdego uczestnika skupiona jest na swoim partnerze. Taka wymiana informacyjna może trwać bez przerwy bardzo długo; może zostać wznowiona po niejednokrotnych pauzach, które mogą na wiele lat przerywać omawianie konkretnej problematyki. Długi czas trwania taktu działalności tandemowej i charakter wymiany informacyjnej między ludźmi daje odpowiedź na pytanie, dlaczego „trzeci jest zbędny” i dlaczego tym bardziej zbędne są czwarte, piąte i in. głowy.

tandem_2W najbardziej widocznej postaci wymiana informacyjna między ludźmi przebiega jako rozmowa. Człowiek może mówić, zwracając się do jednego rozmówcy (interlokutora) lub do wielu słuchaczy. Jednak zdecydowana większość ludzi jest w stanie śledzić i analizować tok myśli w narracji tylko jednego rozmówcy. Trzeci, próbując zostać uczestnikiem rozmowy, odciąga na siebie uwagę słuchacza, niwecząc przez to proces tandemowy. Nie znaczy to, że we wszystkich przypadkach bez wyjątku trzecia osoba powinna zostać wydalona ze strefy rozmowy, ale jeśli rozumie ona zasadę tandemu, to, będąc obecna przy działalności tandemowej innych, zobowiązana jest zrobić się dla nich niewidoczną lub spłynąć z otaczającym tłem, w tym również w aspekcie współdziałania biopolowego. Lecz to tylko jedno ograniczenie nakładane na trzecią osobę zasadą tandemową.

Oprócz tego zasadę tandemową można realizować w trybie politandemowym. Tryb politandemowy można urzeczywistnić w dwóch wariantach:

  • Rumianek” – jeden koordynator pracuje po kolei z różnymi ludźmi w trybie tandemowym (osobno z każdym z nich);
  • Synchrofazotron” – tandemy tworzą łańcuch zamykający się w kółko. W kółku tym krąży informacja dotycząca zgłębiania konkretnej problematyki (lepiej robić to w formie pisemnej, dając każdemu uczestnikowi prawo wpisania do bieżącej redakcji wszystkiego, co uważa za konieczne, i wykreślania z niej wszystkiego, co uważa za zbędne). Jeżeli wszyscy uczestnicy „synchrofazotronu” władają metodą dialektycznego poznania, to proces gwarantowanie prowadzi do redakcji tekstu, przedstawiającego rozumienie wybranej problematyki, które wielokrotnie przewyższa rozumienie każdego z uczestników w chwili zapoczątkowania pracy. Jednocześnie:

politandem.jpgZ uwagi na fakt, iż moc podświadomych poziomów psychiki wielokrotnie przewyższa moc poziomu świadomości, w wielu przypadkach do świadomego pojmowania całej głębi znaczenia końcowego tekstu uczestnicy procesu muszą „dorastać” przez kilka lat, a czasami nawet dziesięcioleci.

Natomiast jeśli uczestnicy „synchrofazotronu” nie władają metodą dialektycznego poznania, tym bardziej pozostając przy swoich osobistych ambicjach samoutwierdzenia w charakterze „geniuszy”, to proces się rozsypie. Jeśli do stałego procesu przyłączają się pojedynczy ludzie, którzy nie opanowali metody dialektycznego poznania, za to są pełni zadufania, bez chęci dalszego uczenia się, to proces ich odrzuca, a ci odchodzą obciążeni obrazami na tych, którzy „niesłusznie” odmówili im „genialności”.

Istnieje jeszcze jedna okoliczność, która przejawia się w trochę inny sposób. Oczywiście triumwirat, podobnie jak każdy wieloosobowy „komitet” aż do parlamentu lub zjazdu, może pracować w trybie politandemowym, kiedy jego uczestnicy na przemian tworzą tandemy w różnym składzie. Lecz w zdecydowanej większości przypadków prowadzi to jedynie do zwolnienia pracy „komitetu” bez znaczącego osiągnięcia w postaci wypracowanego postanowienia (decyzji, rozwiązania). Przyczyna tkwi w tym, że przytłaczająca większość tandemów stworzonych przez uczestników „komitetu”, zajętych jakimś konkretnym problemem, będzie mniej więcej tak samo skuteczna. Ale z upływem czasu w stosunku do każdego problemu ujawni się kilka tandemów wiodących w dziedzinie danej problematyki, z których jeden będzie w stanie zastąpić całą sumę pozostałych[13]. Poza tym w wieloosobowym „komitecie” w kulturach tłumo-„elitarnych” wcale nie we wszystkich kombinacjach uczestników możliwe jest szybkie powstanie efektywnych tandemów, co doprowadzi do frakcyjnych swarów, znanych każdemu parlamentowi, dodatkowych strat czasu i obniżenia solidności decyzji wypracowanych przez taki „komitet”.

Zasada politandemowa jest skuteczna przy opracowaniu spektrum problemów, których krąg i głębia rozumienia przekraczają granice możliwości jednej osoby. Prowadzi to do jeszcze jednej cechy szczególnej zasady tandemowej, która ma decydujące znaczenie właśnie w wariancie politandemowym, podczas obróbki spektrum problemów: uczestnik procesu tandemowego nie ma prawa kłamać, ponieważ nie wszystkie jego wypowiedzi mogą zostać zweryfikowane przez pozostałych uczestników procesu politandemowego, a wypowiedziane przez niego świadome kłamstwo, przyjęte przez innych uczestników procesu politandemowego w charakterze prawdy, może być podstawą do wypracowania zasadniczo błędnej decyzji, skutkującej ciężkimi następstwami.

W trybie tandemowym osobista kultura dialektycznego poznania może się wykształcić i udoskonalać, tylko jeśli uczestnicy tandemu są w stanie okiełznać swój egocentryzm, zadufanie i roszczenia autorskie do osobistego wkładu we wspólny wynik oraz jego wyłącznego użytkowania.

Patrząc na byt człowieka rozumnego, można powiedzieć, że dzięki dwupłciowości naszego gatunku zasada tandemowa, polegająca na świadomym stosunku do życia ze strony mężczyzny i kobiety (co jest niemożliwe bez działalności intelektualnej obojga), jest alternatywą dla życia ludzi i całej populacji pod przywództwem instynktów odzwierzęcych, ich powłok kulturowych oraz kontynuacji pochodnych zjawisk. Innymi słowy:

Zasada tandemowa działalności intelektualnej i ogólnie psychicznej jest genetycznie zaprogramowaną normą dla ludzi, wymagającą jednak chociażby dążenia do osiągnięcia przez nich człowieczego typu budowy psychiki.

Dlatego w relacjach damsko-męskich jest ona niemożliwa, jeśli nikt nie widzi w drugiej osobie (obecnym lub przyszłym małżonku) człowieka, być może na razie nie urzeczywistnionego, ale chociażby takiego, któremu trzeba pomóc w wyjawieniu w Życiu pełni godności człowieczeństwa. Jeżeli tego nie ma, to w stosunkach mężczyzny i kobiety, podobnie jak we wszystkich pozostałych przypadkach nieuwarunkowanych rodzinnie lub seksualnie, efekty tandemowe są nieosiągalne w tym większym stopniu, im bardziej każda ze stron usiłuje o podporządkowanie sobie (i posiadanie) drugiej strony i wszystkich wytworów tandemowych w charakterze swojej nieodłącznej własności i majątku. Głównym owocem tandemu w życiu mężczyzny i kobiety są ich dzieci, a podstawową treścią procesu tandemowego w ich relacjach to poczęcie, urodzenie oraz wychowanie dzieci tak, by ich autoedukacja w ciągu dalszego życia była społecznie i biosferycznie pożyteczna, przebiegając w granicach Zamysłu Bożego.

W specyficznych relacjach mężczyzny i kobiety przejawia się jedynie określony wąski zakres bardziej szerokiego pola efektów tandemowych w działalności życiowej ludzi, która wymaga rozmyślnego stosunku do wszystkiego, co w niej możliwe, dopuszczalne i niedopuszczalne, jak również do rzeczywistej sytuacji. Dlatego podczas przejścia od egzystowania pod wodzą instynktów do świadomego życia każda pragnąca tego para, której wzajemne relacje nie są w pełni harmonijne, musi dopiero stać się duetem (duet w danym kontekście oznacza nie tyle dwojga ludzi, co prawdziwy tandem – ludzi harmonijnie uzupełniających się cechami charakteru i osobistymi możliwościami). Lecz aby zostać takim duetem, niezbędne jest osiągnięcie w tandemowej działalności intelektualnej jedności poglądów w wielu kwestiach: ich stosunków osobistych i ogólnie całego życia, zarówno poruszonych w niniejszej pracy, jak i nierozpatrzonych w niej. Dopiero po tym ich życie stanie się harmonijne: każdy z nich będzie się trzymał razem wypracowanej wspólnej opinii, będącej w zgodzie z Zamysłem Bożym, biosferą-noosferą Ziemi oraz Kosmosem.

 

Odnośniki:

[1] Rozumienie samo przez się lub wynikające z jawnych wniosków tekstu.

[2] Księgi te nie są przedstawieniem wiedzy znanej autorom przed początkiem pisania każdej z nich, tylko „rozpieczętowaniem” procesu poznania: w czasie rozpoczęcia pracy autorzy nie mieli pojęcia o tym, co będzie zawierał tekst w chwili zakończenia pracy nad nim.

[3] Jeszcze w XIX wieku podręczniki do historii (czego przykładem jest wcześniej przytaczana książka Wodowozowa) i utwory literackie (np. powieść B. Prusa „Faraon” z 1895 r.) pokazywały, że władza korporacji „kapłanów” w Egipcie stoi wyżej władzy faraona.

[4] Egipt czasów faraonów składał się z dwóch ziemi: Południa i Północy, zjednoczonych pod jedną koroną faraona, dlatego też istniały dwie stolice (Teby i Memfis). Obie dziesiątki i przywódcy każdej z drużyn najwyższego kapłaństwa (z czasem degradującego do znachorstwa) w sumie w systemie stosunków władzy Egiptu realnie stali hierarchicznie wyżej od faraona, mimo iż w społeczeństwie podtrzymywano kult osobowości faraona, a nie hierarchii znachorskiej, zaś sam faraon zwykle posiadał dość wysoki stopień wtajemniczenia w wiedzę kapłańską.

W związku z tym zauważmy, że Rosja od czasów Piotra I również posiada dwie stolice – Moskwę i Petersburg. Co mogłoby to oznaczać?

[5] Słowo „hierofant“ oznacza: znający przyszłość, czytający los (lub przeznaczenie).

[6] „O wy, którzy wierzycie! Wino, majsir (hazard), bałwany (bożki) i strzały wróżbiarskie – to obrzydliwość wynikająca z dzieła szatana. Zatem wystrzegajcie się ich wszystkich, aby dobrze się wam wiodło!” (Koran, 5:90/92)

[7] Może się w tym przejawiać niesłuszne przekonanie panujące w społeczeństwie, trzymanie się którego jest szkodliwe dla losów społeczeństwa, tym bardziej w sytuacjach krytycznych, które w większości przypadków powstają w wyniku władzy nad społeczeństwem i jego przedstawicielami (hierarchami) przeróżnych uchybień i błędnych założeń podobnego rodzaju.

[8] Jedna z definicji magii w warunkach tłumo-„elitaryzmu“ brzmi: magia to „alternatywna“ (w stosunku do kultowej – egzoterycznej) fizyka. Mag to osoba, której fizjologia i psychologia są w stanie podtrzymywać procesy „alternatywnej“ fizyki współuczestnicząc w nich.

[9] Wektór celów zarządzania to pojęcie z DOTZ, która w krótkim przedstawieniu zostanie opisana w kolejnej serii artykułów; tam będzie też można znaleźć strukturę wektora celów zarządzania.

[10] W najwyższej hierarchii Egiptu cała dziesiątka obsługiwała działalność swojego przywódcy, ale żaden z obu „naczelników” nie obsługiwał działalności drugiego.

[11] Analiza dzieł W. I. Uljanowa (Lenina) i L. D. Bronsztejna (Trockiego) pokazuje, że gdyby zdołali oni przezwyciężyć własne ambicje przywódcze i wzajemne obrazy, którymi częstowali się w ciągu kilkunastu lat, to na podstawie tego, co napisał każdy z nich sam, w działalności tandemowej mogliby uniknąć błędów, popełnionych przez ich subiektywizm, i razem wyprowadzić ruch komunistyczny w Rosji i na świecie z prokrustowego łoża scenariusza biblijnego projektu zniewolenia ludzkości metodą „współpracy kulturalnej”.

[12] 
„Jakże, miły Kogutku, śpiewasz ty dostojnie!”

„A ty, o Kukułeczko, że aż płakać chce się,
Tak płynnie ciągniesz, rzewnie i upojnie.
Takiej jak ty śpiewaczki nie masz w całym lesie".

„Ciebie, mój kumciu, wieki jam słuchać gotowa”.

„A ty, ślicznotko, jak mi Bóg miły,
Gdy zamilkniesz, doczekać nie znajduję siły,
Byś zaczęła od nowa.
Skąd się to w tobie głosik taki bierze?
Te tony tak wysokie, i czyste, i świeże?
Tak! Wy już z rodu takie! Postacią niespore,
Lecz co do śpiewu – niechaj się i słowik schowa".

„Dzięki ci, kumie, na mój smak,
Śpiewasz cudowniej niźli rajski ptak.
Na to za świadków wszystkich biorę".

Tu Wróbel, co tam leciał, rzecze: „Przyjaciele,
Chociażbyście pochrypli, chwaląc się na spółkę
I tak śpiew wasz wart niewiele".

*
Za cóż to, brnąc coraz dalej,
Kukułka Koguta chwali?
Za to, że Kogut wychwala Kukułkę.

[13] Jest podstawa przypuszczać, że najwyżsi hierofanci obu staroegipskich drużyn („dziesiątek”) pracowali z nimi w trybie politandemowym, a każdy jej uczestnik specjalizował się w konkretnym zakresie działalności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s