„Według wiary waszej niech wam się stanie” czyli O najlepszym układzie uczuciowo-znaczeniowym

Na podstawie pojmowania świata odrzucającego intuicję jednostki i Boską Wszechmoc w charakterze zjawisk obiektywnych zasada „praktyka kryterium prawdy” działa tylko w trybie uzmysłowienia sobie już uzyskanych wyników.

W stosunku do teorii naukowych oznacza to, że jeśli teoria, na podstawie której modelujemy rozwój sytuacji, twierdzi, że w perspektywie mogą wystąpić kłopoty lub katastrofa, to w realnym życiu nie należy podejmować działań prowadzących do takich problemów i klęsk.

Jednak wszystkie teorie mają charakter wiedzy, której praktyczne zastosowanie jest ograniczone konkretnymi okolicznościami. Oznacza to, że w jednym zakresie parametrów teorie działają, a po opuszczeniu jego granic prowadzą do niepewnych wyników. Np. prawo Hooke’a, zgodnie z którym odkształcenie jest wprost proporcjonalne do wywołującej je siły, nie działa w przypadkach, w których po zaprzestaniu oddziaływania siły pojawia się pewne szczątkowe odkształcenie.

W wielu przypadkach teorie i modele biorące pod uwagę czynniki nieuwzględniane w innych teoriach i modelach, znoszą zakazy nakładane prostszymi teoriami i modelami. Niemniej wszystkie teorie są „przybliżone”, a rzeczywiste procesy w życiu nieco różnią się od ich opisów w teoriach i modelach, zbudowanych na ich podstawie. Dlatego niezgodność teorii a wyników eksperymentów, uzyskanych w operacjach na tych lub innych modelach, mogą prowadzić do katastrof lub innych kłopotów.

Np. pierwszy radziecki odrzutowy myśliwiec przechwytujący BI-1 rozbił się podczas prób; zginął lotnik Grigorij Jakowlewicz Bachcziwandżi (1908-1943), któremu in memoriam (dopiero w 1973 r.) nadano tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

bi-1-1Analiza przyczyn katastrofy wykazała, że układ aerodynamiczny BI-1 wybrano na podstawie aerodynamiki małych prędkości, przy których powietrze opływające samolot można uważać za nieściśliwy gaz. Jednak w jednym z lotów BI-1 osiągnął prędkość zbliżoną do prędkości dźwięku, a przy takim zakresie prędkości nie można traktować powietrza jako gaz nieściśliwy, wskutek czego teorie i metody eksperymentalne aerodynamiki małych prędkości tracą skuteczność. W prędkościach zbliżonych do prędkości dźwięku, w wyniku rzeczywistej ściśliwości gazu w napływającym strumieniu, aerodynamiczne właściwości BI-1 zmieniły się tak, że wpadł on w pikowanie, z którego nie można było go wyprowadzić. Zatem oblatywacza samolotów skazała na śmierć sama konstrukcja BI-1.

Zjawisko ściśliwości gazów było znane w czasie zapoczątkowania prac nad projektem BI-1, zatem można było się domyślić, że:

  • zmiana sposobu opływania i rozprowadzenia ciśnienia na powierzchni zewnętrznej samolotu w warunkach odczuwalnej ściśliwości powietrza spowoduje zmianę jego właściwości aerodynamicznych (aerodynamiczne siły i momenty w ich przedstawieniu matematycznym są całką ciśnienia powietrza na powierzchnię aparatu latającego);
  • zmiana właściwości aerodynamicznych w prędkościach lotu, podczas których parametry opływania są dalekie od uzyskiwanych na podstawie teoretycznego modelu nieściśliwego gazu, może być niebezpieczna do zapewnienia sterowalności samolotem;
  • zgodnie z powyższym do zagwarantowania bezpieczeństwa lotu w prędkościach, w których ściśliwości powietrza nie można ignorować, niezbędne są dalsze prace rozwijające aerodynamikę dużych prędkości.
402b4592f568ac0848a70bcb7973e875
T-106 CAGI

O tym, czy konstruktor BI-1 – Wiktor Fiodorowicz Bołchowitnikow (1899-1970) – domagał się rozwiązania tych problemów w trakcie projektowania samolotu, lecz spotkał się z odmową ze strony wyżej stojących instancji, albo sam zdał się na to, że „jakoś będzie”, nic nie wiemy. Wiadomo że tunel aerodynamiczny dużych prędkości T-106 CAGI stosowano od 1943 r. – już po katastrofie BI-1. „Od razu prowadzono w nim rozległe badania modeli samolotów oraz ich elementów przy dużych prędkościach poddźwiękowych. Przeprowadzono też próby modelu samolotu BI w celu ujawnienia przyczyn katastrofy. Wyniki prób wyjaśniły, że BI rozbił się z powodu właściwości opływania skrzydła prostego, nieuwzględnionych w trakcie projektowania samolotu, oraz usterzenia w prędkościach okołodźwiękowych i wynikającego z niego zjawiska wciągania samolotu do pikowania, któremu lotnik nie mógł zapobiec.”[1]

W rzeczywistości katastrofa BI-1 była demonstracją zasady „praktyka kryterium prawdy” w tym sensie, że aerodynamika małych prędkości, w których ściśliwość powietrza można spokojnie zignorować, oraz aerodynamika dużych prędkości, w których ściśliwość powietrza zmienia opływowość i siły aerodynamiczne, to różne aerodynamiki, co powinno znaleźć wyrażenie zarówno w odmiennych teoriach, jak i w odmiennych bazach eksperymentalnych.

Ten i wiele innych przykładów prowadzą do pytania:

Czy można uniknąć takich sytuacji, w których zasada „praktyka kryterium prawdy” zadziała jako bodziec do tego, by wykryć i zrozumieć przyczyny realnej katastrofy lub mniej poważnych zdarzeń?

Odpowiedź na to pytanie jest subiektywna i ściśle związana z kwestią uznania lub nieuznania obiektywności istnienia takich zjawisk, jak osobista intuicja i Boża Wszechmoc. Jednak przy dowolnym wariancie odpowiedzi (intuicja i Wszechmoc to zjawiska obiektywne lub intuicja i Wszechmoc to wymysły) zasada „praktyka kryterium prawdy” uwidoczni się w praktycznej realizacji innej zasady – „według wiary waszej niech wam się stanie” (Biblia, Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza, 9:29) – względem zwolenników każdego z dwóch rodzajów subiektywizmu, czyli:

  • odrzucający intuicję i Wszechmoc jako zjawiska obiektywne będą w sposób gwarantowany trafiać w sytuacje, w których zasada „praktyka kryterium prawdy” obnaży niedorzeczność tych lub innych teorii w tarapatach i katastrofach, dokonujących się w konsekwencji postępowania zgodnie z danymi teoriami;
  • uznający intuicję i Wszechmoc w charakterze zjawisk obiektywnych będą w praktyce przekonywać się o tym, że intuicja (o ile jest w ładzie z Boskim Zamysłem), jak również Wszechmoc uprzednio wskazują im na realne zagrożenia i nadchodzące nieszczęścia, przez co umożliwiają uniknięcie lub przygotowanie się do ich pomyślnego przezwyciężenia.

Twierdzenia te nie wynikają z dowodowej metody wypracowania wiedzy i nawyków, a z opisowej. Klucz do rozumienia tego obiektywnego zjawiska – różnicy losów nosicieli dwóch rodzajów subiektywizmu – daje dostatecznie ogólna teoria zarządzania (DOTZ – poświęcimy jej kolejny cykl artykułów), która również jest owocem przeważnie opisowej, a nie dowodowej metody zdobywania wiedzy.

Pierwsza okoliczność, rozumiana na podstawie DOTZ, polega na tym, że z punktu widzenia teorii i praktyki zarządzania wartość znaczeniowa informacji cechującej proces zarządzania maleje w następującej kolejności:

  • informacja o procesach, których tok jest w stanie spowodować otwarcie możliwości odchylenia się w przyszłości biegu procesu od normalnych parametrów;
  • obiektywnie otwarły się (powstały, pojawiły się[2]) możliwości odchylenia się w przyszłości biegu procesu od normalnych parametrów;
  • możliwości zaczęły się urzeczywistniać i pojawiły się tendencję do odchylenia się procesu zarządzania od normalnych parametrów;
  • bieg procesu odchylił się od normalnych parametrów, ale jeszcze znajduje się w dopuszczalnych granicach;
  • odchylenie parametrów procesu jest na granicy dopuszczalności;
  • proces przekroczył dopuszczalne granice, ale pozostaje jeszcze jakiś czas na to, by podjąć kroki w kierunku przywrócenia procesu do granic dopuszczalności i zapobiegnięcia katastrofie – ostatecznej lub której następstwa będzie trzeba później przezwyciężać, kompensując wyrządzoną szkodę[3].

I praktycznie zerową zarządczą wartość znaczeniową posiada informacja o tym, że nic z powyższego nie ma miejsca, wskutek czego proces zarządzania przebiega normalnie.

Jednocześnie należy wyjaśnić jeszcze jeden aspekt uwzględniania możliwości i tendencji podczas opracowania działania zarządczego. Otwierać się mogą nie tylko niekorzystne możliwości, ale też możliwości korzystne, których realizacja umożliwia wyraźne podwyższenie jakości zarządzania. To samo dotyczy również uwzględniania tendencji.

Druga okoliczność rozumiana na podstawie DOTZ polega na tym, że zarządzanie zawsze posiada konceptualnie określony charakter, tzn. cele, drogi i środki ich osiągnięcia są określone.

Obie te okoliczności dotyczą też tego, jak jednostka lub społeczeństwo wpisują się w proces Wszechmocy:

  • jeśli działają one w granicach Zamysłu Bożego, to uprzednio względem możliwych nieprzyjemności jest im w ramach Wszechmocy dostarczana informacja o tym wraz z odpowiednim wsparciem informacyjno-algorytmicznym, umożliwiającym uniknięcie nieprzyjemności lub ich pomyślne przezwyciężenie;
  • jeśli działają one w granicach Dopustu Bożego, umożliwiającego im popełnianie błędów i dokonywanie własnych wtrętów (samowoli) wbrew Zamysłowi Bożemu, to tego rodzaju informacja do nich nie trafia, a zasada „praktyka kryterium prawdy” w ich przypadku działa post factum w stosunku do problemów i klęsk, co stanowi podstawę do przeanalizowania przyczyn niepowodzenia.

Okoliczność ta prowadzi do konieczności rozumienia różnicy między intuicją, wyobraźnią a pamięcią.

Praktycznie każdy może przypomnieć sobie sytuacje, kiedy „wewnętrzny głos” lub jakieś przeczucie ostrzegało, że nie należy robić czegoś konkretnego, lub pojawiało się przekonanie o bezalternatywnej konieczności zrobienia czegoś konkretnego[4]. Podobnego rodzaju sytuacje dla większości ludzi związane są z sytuacjami-kontynuacjami, które należą do jednej z dwu wykluczających się kategorii:

  • w tych przypadkach, kiedy jednostka postępowała zgodnie ze wskazówkami „wewnętrznego głosu” i przeczucia, do żadnych nieprzyjemnych zdarzeń nie dochodziło;
  • w przypadkach odrzucenia zaleceń „wewnętrznego głosu” i przeczucia, zdarzały się nieprzyjemne sytuacje albo ledwo udawało się ich uniknąć, czasami z powodu przyczyn niezależnych od jej woli.

Lecz wielu z nas pamięta też takie sytuacje, w których wyobraźnia rysowała koszmarne scenariusze, które rzekomo dokonały się już za granicami ich percepcji albo które mogą dokonać się w przyszłości, po czym się okazało, że dane koszmary były owocem urojeń, a w rzeczywistości wydarzenia za granicami percepcji przebiegały całkiem pomyślnie (a jeśli nie pomyślnie, to bez jakiegokolwiek związku z koszmarami), a obawy względem przyszłości okazały się niesłuszne.

Ale wyobraźnia potrafi nie tylko malować pozorne koszmary mające rzekomo miejsce w przeszłości, teraźniejszości bądź przyszłości, ale także w mniejszym lub większym stopniu zamienić realną pamięć o rzeczywistych minionych wydarzeniach, których uczestnikiem była sama jednostka. Ta przywara psychiki (rezultat nieprawidłowego wychowania) jest typowa dla zdecydowanej większości ludzi. Jedyny skuteczny środek pozbycia się jej polega na nauczeniu się przywoływania do świadomości tego strumienia uczuć, które rzeczywiście towarzyszyły osobie w czasie, gdy ta była uczestnikiem wydarzeń, które próbuje sobie przypomnieć. W naszej mowie takie zjawisko w psychice jednostki cechują słowa „przeżyć jeszcze raz”[5].

Jeśli odtworzymy w świadomości samopoczucie – nastrój, w jakim przebywała jednostka w tej chwili, kiedy ostrzegały ją przed czymś jej „wewnętrzny głos” i przeczucie; a następnie także nastrój z chwili, kiedy wyobraźnia malowała koszmary, to należy przyznać, że będą to dwa jakościowo odmienne typy samopoczucia – nastroju, a dokładniej – układu uczuciowo-znaczeniowego.

Prowadzi to do kwestii najlepszego (w sensie zapewnienia bezpieczeństwa i skuteczności działań) układu uczuciowo-znaczeniowego psychiki jednostki.

Można sformułować stwierdzenie:

Wszechmocny się nie myli: wszystko, co się dzieje, zmierza w dobrym kierunku; wszystko, co się stało i co ma miejsce, dokonało się i przebiega w najlepszy możliwy sposób zgodnie z tą rzeczywistą moralnością i wynikających z niej zamiarów i etyki, których nosicielami są jednostki tworzące w sumie społeczeństwo; Wszechmocny jest wielki i wszechwładny, a Jego łaska nie zna granic.

Sens danego twierdzenia należy rozumieć jednoznacznie. Można zapytać: Jakie emocje powinno wyzwalać uświadomienie sobie tego faktu? – Wiadomo że przy różnych typach budowy psychiki odmienne. Przy człowieczym typie budowy psychiki uświadomieniu sobie tego faktu powinny towarzyszyć jasne i pogodne (pozytywne) emocje, które można opisać słowami: spokojna podniosła radość, Miłość wylewająca się na Świat.

Po zdaniu sobie sprawy z danego twierdzenia można nauczyć się wyzwalać w sobie właśnie takie emocje i podtrzymywać ów układ uczuciowo-znaczeniowy w życiu w procesie współdziałania jednostki ze środowiskiem społecznym i naturalnym.

Dopiero po tym, gdy po uświadomieniu sobie tego faktu nastąpi wewnętrzne ukojenie, spokój i pragnienie świadczenia dobrodziejstwa Światu z otwartą duszą, powstanie dobre tło emocjonalne i dobry nastrój, można przystąpić do pracy, pozostając jednocześnie wrażliwym na głos sumienia, a sprawy potoczą się pomyślnie. W przeciwnym razie algorytmika podświadomych poziomów psychiki i ogólnie cała psychika będą fałszowały podobnie jak rozstrojony fortepian lub gitara[6].

Właśnie taki układ uczuciowo-znaczeniowy jest najlepszy dla zapewnienia pomyślnego życia i działalności. Trzeba nauczyć się w porządku rozmyślno-wolitywnym 1) stworzyć taki nastrój od razu po przebudzeniu oraz 2) wracać do niego, jeśli pod wpływem bieżących wydarzeń doszło do przejścia do jakiegoś innego nastroju. Jeszcze lepiej nauczyć się podtrzymywać go we wszystkich trybach informacyjnego utożsamiania naszego „ja” z rzeczywistością, czyli świadomości: tak w stanie jawy, jak we śnie.

Stwierdzenie z ostatniego wyróżnionego cytatu blokowego jest pewnego rodzaju „stroikiem[7]” dla stworzenia w sobie prawidłowego układu uczuciowo-znaczeniowego, nakierowanego na prawą działalność. To właśnie przy takim układzie uczuciowo-znaczeniowym psychika zapewnia najlepsze funkcjonowanie zmysłów, intelektu, oraz świadomej woli.

Wobec tego można zgodzić się z twierdzeniem historycznie ukształtowanej tradycji chrześcijańskiej o tym, że przygnębienie jest grzechem.

Przeciwieństwem przygnębienia jest euforia[8]. Stany, w których emocje wydają się być „pozytywne”, „przesadne”, a jednostka upaja się jakąś rozkoszą, również nie są normalne. Jeśli bowiem wrócimy do analogii, zgodnie z którą funkcjonalność emocji w psychice odpowiada żarówce kontrolnej na panelu sterowania, to tego rodzaju sytuacje powinny być postrzegane jako awaria w energetyce biopola: energii jest więcej, niż ile wymaga rozmyślna działalność w ramach Zamysłu. Poza tym w stanie „frenezji emocjonalnej” (uniesienia, podniecenia, orgazmu) aktywność mózgu w stanie jawy maleje do minimum. Także należy rozumieć, że strumienie energetyczne biopola są zawsze zmodulowane jakimś znaczeniem, które w przypadku jego niedostrzegania, tym bardziej w stanie euforii („frenezji emocjonalnej”), przy spadku aktywności mózgowej do minimum i wynikającej z tego minimalnej wydajności intelektualnej, znaczenie towarzyszące uniesieniu emocjonalno-energetycznemu niekoniecznie znajduje się w granicach Zamysłu, mimo iż niosąca go energia przyjemnie upaja (stan ten może występować również w przypadkach „parodiowania” podczas opętania – egregorialnego lub biesowskiego olśnienia Rozróżnieniem).

W zasadzie oznacza to, że jednostka o człowieczym typie budowy psychiki jest uczuciowo-pozytywnie samowystarczalna, czyli jej emocje nie zależą od okoliczności. Nie znaczy to jednak, że jest ona bezuczuciowa i niewyczulona w stosunku do procesów zachodzących w jej otoczeniu. Właśnie przy wyżej opisanym układzie uczuciowo-znaczeniowym, w stanie spokojnej uroczystej radości, przychodzące zaniepokojenie, wywołane przez rzeczywiście mające miejsce negatywne wydarzenia, dostrzegane jest najwyraźniej i z dostatecznym wyprzedzeniem. Dlatego można je adekwatnie rozpatrzeć i uniknąć kłopotów. Właśnie przy takim układzie uczuciowo-znaczeniowym zasada „praktyka kryterium prawdy” zgodnie z regułą „według wiary waszej niech wam się stanie” jest w stanie pracować uprzednio wobec realnie zbliżającego się zagrożenia i niebezpieczeństwa.

 

Odnośniki:

[1] http://www.testpilot.ru/russia/bolthovitin/bi/bi1.htm

[2] Słowa „powstały”, „pojawiły się” są może bardziej powszechne, ale korelując je z pojęciem trójjedności materii-informacji-miary, słuszniej i stosowniej będzie powiedzieć: obiektywne możliwości otwarły się w trakcie procesu w jego konkretnej realizacji zgodnie z matrycą możliwych stanów. Możliwości nie mogły „powstać”, „pojawić się”, ponieważ od początku były obecne w Mierze – Matrycy Predestynacji bytu Wszechświata.

[3] Jednak dla powszechnego egocentryzmu niepoprawnego pojmowania hierarchia wartości znaczeniowej informacji zarządczej jest odwrotna: największą ważkość posiada faktyczne wyjście procesu za granice dopuszczalności, a najmniej ważna jest informacja o „jakichś tam otwartych możliwościach”.

O tym, że wyjście za granice rzeczywistej, a nie teoretycznej dopuszczalności sygnalizuje już zaczynającą się katastrofę, zaś zarządzanie otwarciem możliwości i tendencjami jest najbardziej efektywne zarówno w sensie osiągnięcia celów, jak i w znaczeniu minimalnego wydatku mocy i innych zasobów, analfabetyzm zarządczy egocentrycznego pojmowania świata nie ma zielonego pojęcia.

[4] Kiedy „wewnętrzny głos” usilnie zalecał zrobienie czegoś konkretnego stanowi o wiele rzadszy przypadek.

Przyczyna tkwi w tym, że człowiekowi dano z Góry wolność wyboru celów i linii postępowania, a jeśli ten działa w granicach dopuszczalności i zgodnie z Zamysłem, to nie zmusza się go do robienia czegokolwiek z tego, „do czego nie czuje pociągu” (czemu sprzeciwia się jego dusza). Lecz jeśli, zachowując oddanie Zamysłowi, osoba w czymś się myli, trafiają do niej aluzje o tym, że nie należy robić czegoś konkretnego z tego, co zamierza uczynić lub w co wciągają ją okoliczności lub inni ludzie.

[5] W praktyce scjentologii danemu zjawisku odpowiada termin „recall” – w bezpośrednim znaczeniu „ponowne wywołanie strumienia emocji”.

[6] W historycznie ukształtowanej kulturze ludzkości w szeroko rozpowszechnionych egzoterycznych systemach religijno-filozoficznych kwestia sformowania określonego układu uczuciowo-znaczeniowego przez samego człowieka prezentowana jest jako kluczowa dla zapoczątkowania działalności właściwie tylko w buddyzmie:

„Nie ma rzeczy, która z zewnątrz może zmusić nas do cierpienia; wszystko zależy od interpretacji naszego doświadczenia. Stąd wynika wielka rola umysłu w tym, czy doznajemy cierpienia albo radości.”

„Niemożność dokonania jakiejś sprawy nie jest powodem do niepokoju. Możliwość dokonania jakiejś sprawy także nie jest powodem do poruszenia. Zatem po co się denerwować? Bądźcie szczęśliwi.”

„Jedynym źródłem waszych cierpień są wasze własne uczynki. Zawsze pilnujcie swoich poczynań.”

„Nauczcie się być zawsze spokojni i mądrzy. Kiedy jesteście spokojni i mądrzy, wasze działania będą stosowne względem sytuacji i nie będą przyciemnione negatywnymi emocjami.”

„Mądrość bez współczucia jest bezduszna i szkodliwa. Współczucie bez mądrości jest ślepe i bezsilne. Nie lekceważcie ani mądrości, ani współczucia.”

„Pierwszy krok do mądrości prowadzi przez dostrzeżenie własnych wad. Dlatego naprawcie przede wszystkim swoje wady.”

„Działania wywołane przez gniew świadczą o tym, że straciliście panowanie nad sobą i nie jesteście w stanie dalej jasno myśleć i widzieć. To bardzo niebezpieczna droga.”

Należy tutaj podkreślić, że słowo „współczucie” z jednego z powyższych cytatów oznacza dosłownie „wspólne przeżywanie”, polegające na odczuwaniu strumienia emocji osoby, razem z którą coś współczujemy, bez rozumienia go w ubarwieniu emocjonalnym, gdyż współczucie zespala strumień emocji z mądrością, nie zaburzając układu uczuciowo-znaczeniowego osoby współczującej. Określenie współczucie w naszej kulturze częściej wiąże się ze znaczeniem ubolewania, litowania i użalania się, odnoszące się często do okazywania kondolencji.

W tradycjach historycznie ukształtowanego chrześcijaństwa przygnębienie wprawdzie jest traktowane jako ciężki grzech (a w wielu przypadkach jako grzech śmiertelny, pozbawiający duszę perspektyw zbawienia), jednak bezpośrednich wskazówek dotyczących obowiązku człowieka doprowadzić własny nastrój do określonej normy przed zapoczątkowaniem dowolnej działalności nie ma; brak również wyjaśnień, dlaczego jest to konieczne do pomyślnego zakończenia przedsięwzięcia. Kwestia przygnębienia rozpatrywana jest jedynie pod kątem zbawienia duszy.

[7] Lub kamertonem.

[8] Albo też trans, ekstaza, uniesienie, zachwyt, upojenie, poryw, rozradowanie lub upojenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s