Hipoteza o istnieniu Boga a praktyka życiowa

Do występowania ateizmu we współczesnej kulturze istnieją obiektywne[1] podstawy. Pod wpływem sporów międzywyznaniowych, nieporozumień religijnych oraz niezgodności na temat kwestii teologiczno-dogmatycznych i społecznych, mnóstwo ludzi, nie wdając się zbytnio w sedno różnic światopoglądowych, z góry odrzuca życiową spójność wiary i religii, tłumacząc ich występowanie w kulturze ludzkości ignorancją, subiektywnymi złudzeniami, słabością lub chwiejnością ludzkiej psychiki.

Motywacja odrzucania wiary i religii jest prosta i można ją wyrazić następującymi słowami: „Jeśli Najwyższy jest jeden i nie jest schizofrenikiem, intrygantem ani sadystą, to ów „pluralizm” wzajemnie wykluczających się poglądów konfesyjno-kanonicznych nie pochodzi od Boga. Gdyby Bóg naprawdę istniał, przerwałby On istnienie owego „pluralizmu” poglądów i położyłby kres nikczemnościom i przestępstwom wynikającym z owego „pluralizmu”, dokonującym się w Jego imieniu na przestrzeni całej znanej historii. A skoro tego wszystkiego nie powstrzymuje, wychodzi na to, że nie istnieje.”

W ten sposób przypisuje się Bogu misję bycia głównym policjantem i inkwizytorem. Jednak to przykład logiki bliskiej do „diabelskiej”, a nie dialektyczność poznania życia, ponieważ:

Tacy ateiści nawet nie rozważają możliwości, iż dany „pluralizm” poglądów na temat Boga i Jego relacji z ludźmi, który ludzie stworzyli sami, powinni też sami wykorzenić – za pomocą metod poznania Życia i przez oświecenie, a nie drogą samowolnego przypisywania Bogu – wbrew normom etyki – misji o charakterze policyjno-inkwizytorskim…

bylgakov
M. A. Bułhakow

W wyniku „sukcesów” materialistycznej nauki w dziedzinie metodologii poznania na podstawie takiej logiki żyjemy dziś w czasach, które Michaił Afanasjewicz Bułhakow przedstawił w powieści „Mistrz i Małgorzata” – w rozmowie Wolanda z Berliozem i poetą Iwanem Bezdomnym na Patriarszych Prudach, którzy omawiali dowody na istnienie Boga:

 

„Ale pozwólcie, że was, panowie, zapytam – po chwili niespokojnej zadumy przemówił zagraniczny gość – co w takim razie począć z dowodami na istnienie Boga, których, jak wiadomo, istnieje dokładnie pięć?

– Niestety! – ze współczuciem odpowiedział Berlioz. – Żaden z tych dowodów nie ma najmniejszej wartości i ludzkość dawno odłożyła je ad acta. Przyzna pan chyba, że w kategoriach rozumu nie można przeprowadzić żadnego dowodu na istnienie Boga.

– Brawo! – zawołał cudzoziemiec. – Brawo! Pan dokładnie powtórzył pogląd nieokiełznanego staruszka Immanuela w tej materii. Ale zabawne, że stary najpierw doszczętnie rozprawił się z wszystkimi pięcioma dowodami, a następnie, jak gdyby szydząc z samego siebie, przeprowadził własny, szósty, dowód.

– Dowód Kanta – z subtelnym uśmiechem sprzeciwił się wykształcony redaktor – jest również nieprzekonujący. I nie na darmo Schiller powiada, że rozważania Kanta na ten temat mogą zadowolić tylko ludzi o duszach niewolników, a Strauss[2] je po prostu wyśmiewa.”

Po czym Berliozowi został przedstawiony „siódmy dowód[3]” na istnienie Boga nie wprost – odstępca od Boga, na przekór ostrzegawczej lekcji na temat teologii i praktyki zarządzania, którą udzielił jemu i „poecie” Woland, trafia pod koła tramwaju.

Rzeczywiście: wszelkie intelektualno-rozumowe dowody, podobnie jak obalenia istnienia Boga, są niedorzeczne. Rozum każdej osoby jest ograniczony, podobnie jak jej wiedza: to skutek ograniczoności bezpośredniej percepcji świata człowieka na podstawie jego własnych narządów zmysłów (zarówno ciała fizycznego, jak i ciał biopolowych). W wyniku tego pozostaje coś, co należy poznawać nie bezpośrednio zmysłami, a pośrednio – w rozważaniach intelektualno-rozumowych, przemyślając treści dostarczane zmysłami i dawane w Rozróżnieniu z Góry – i ufać swoim własnym konkluzjom oraz intuitywnym olśnieniom, jak też doniesieniom przekazywanym innymi (przynajmniej do czasu, kiedy dojdzie do sytuacji, w której zadziała zasada „praktyka kryterium prawdy”).

Rezygnacja z wiary, będącej składnikiem postrzegania i pojmowania świata, prowadzi do ich wadliwości czyli niepełności i ograniczoności:

Właściwie zasada „nikomu, niczemu i w nic nie wierzę” zobowiązuje każdego (ponieważ to kwestia etyki), kto ją głosi, do indywidualnego odtworzenia całokształtu osiągnięć kultury ludzkości w jej historycznym rozwoju w postaci oczyszczonej od błędów i uchybień. Lecz nikt nie jest w stanie zastąpić swoją osobą całej ludzkości w pełnym łańcuchu pokoleń i splotów indywidualnych losów. Dlatego wszyscy ludzie zmuszeni są bardzo często przyjmować coś na wiarę, nawet jeżeli pozostają wierni zasadzie „nikomu, niczemu i w nic nie wierzę”.

Wiara umożliwia poszerzenie postrzegania i pojmowania świata do granic obiektywnej rzeczywistości, będąc w stanie objąć wszystko. Jednak przy takim podejściu od razu powstaje pytanie o prawdziwości przyjmowanego na wiarę.

Przyjmowanie czegoś na wiarę posiada własną specyfikę: przyjęcie na wiarę w charakterze prawdy, podobnie jak odmowa przyjęcia na wiarę w charakterze prawdy tej lub innej konkretnej informacji o określonym znaczeniu– podobnie jak intelekt oraz intuicja, której przejawem na poziomie świadomości jest właśnie wiara – są ostatecznie w psychice jednostki uwarunkowane jej rzeczywistą moralnością, bowiem informacja zaliczana do kategorii wiary a informacja uważana za uzasadnioną intelektualnie nie są od siebie odosobnione, tylko wzajemnie uzupełniają się w moralnie uwarunkowanej algorytmice psychiki jednostki, zawierającej w sobie również działalność intelektualną na poziomie świadomości osoby.

Jednak istnienie Boga nie jest przedmiotem wiary. To przedmiot wiedzy, nieustannie potwierdzanej przez Boga w życiowym dialogu z człowiekiem, której pochodzenie ma charakter opisowy (ilustracyjny), a nie dowodowy, nawiązując do metod wypracowania wiedzy w kulturze ludzkości.

Bóg daje dowody na Swoje istnienie człowiekowi na wiarę, a nie na rozum:

Dowód na istnienie Boga w istocie nosi charakter moralno-etyczny i polega na tym, że Najwyższy odpowiada na modlitwę wierzącego Mu poprzez zmianę okoliczności jego życia zgodnie z sensem jego modlitw tym dobitniej i wyraźniej, im bardziej jest on sam moralnie prawy i wrażliwy na głos Boga, kiedy Ten zwraca się osobiście do niego poprzez sumienie, najskrytszy świat wewnętrzny, za pośrednictwem innych ludzi, zabytków kultury lub w jakiś inny sposób – w języku znaków życiowych.

W zasadzie dowody na istnienie Boga, które Ten dostarcza każdemu, kto o nie poprosi, potwierdzają koraniczną obietnicę, którą już wcześniej przytaczano: „A kiedy zapytają ciebie Moi słudzy o Mnie, to zaprawdę Ja jestem bliski! Odpowiadam na wezwanie każdego wzywającego, kiedy Mnie wzywa; niech więc oni odpowiedzą na Moje wezwanie i niech we Mnie uwierzą! Być może oni pójdą drogą prawości!” (Koran, 2:182/187).

Lecz dowód Jego istnienia, dany raz człowiekowi – osobliwy i odpowiadający wyjątkowości każdego człowieka, uwarunkowany okolicznościami konkretnie jego życia – powinien zobowiązywać go do wyboru prowadzenia życia w ramach Opatrzności: w dialogu z Bogiem poprzez Życie. Poza tym stawia go też przed następującymi kwestiami:

  • Czy wierzy on Bogu jako istocie (podmiotowi), czyli:
    • Czy zawierza Mu on swoje życie i pośmiertne istnienie?
    • Czy zawierza Bogu los swoich bliskich, ludzkości, Wszechświata?
  • Jak zamierza budować swoje dalsze życie i wzajemne relacje z Bogiem jako istotą (podmiotem)?

Wiadomo że wszystkie wymienione kwestie i wynikające z nich kolejne pytania noszą w istocie charakter moralno-etyczny. Wiadomo też, że w życiu przekonanych ateistów takie pytania nie powstają.

Lecz nie powstają one również w życiu wielu z tych, którzy uważają się za prawowiernych – prawdziwie wierzących w Boga na zasadzie swojej przynależności do tego lub innego tradycyjnego masowego wyznania, konfesji, kościoła lub sekty. Swoimi uczynkami w życiu pokazują bowiem wszystkim, że wierzą w istnienie Boga, ale fakt ten nie jest dla nich wiedzą codziennie potwierdzaną Życiem; zaś Bogu jako istocie (podmiotowi) nie wierzą ani nie ufają.

Jeśli po uzyskaniu odpowiedzi na swoje pytanie „Boże, czy jesteś?” kolejne pytania, przytoczone wcześniej i będące w istocie pytaniami moralno-etycznymi, w życiu jednostki nie powstają, to podążając za własnymi uprzedzeniami ateistycznymi – na przekór zdrowemu rozsądkowi – uważa ona, iż pewne wydarzenia o charakterze testowego apelu do Boga są przypadkową zbieżnością lub przejawami jej własnej „mistycznej mocy” nad biegiem wydarzeń. Jednak Bóg również w takich przypadkach daje człowiekowi możliwość przekonania się o tym, że myli się on w swoich przemyśleniach otrzymywanych dowodów. Pytanie brzmi: jak i kiedy w języku okoliczności życiowych przejawi się zasada „praktyka kryterium prawdy” oraz jakie stanowisko względem tych przejawów człowiek zajmie.

Odrzucanie zasadności życiowej dowodów istnienia Boga po tym, jak zostały one przedstawione jednostce w sposób poufny (co wyklucza możliwość ich falsyfikacji), rzeczywiście przebiega wbrew zdrowemu rozsądkowi:

Najpierw jednostka stawia sobie pytanie „Boże, czy istniejesz?” i otrzymuje odpowiedź, której sedno związane jest z jej najskrytszym „wnętrzem” – z tym, co może wiedzieć tylko ona i Bóg i czego nie może wiedzieć nikt z innych podmiotów; uzyskując odpowiedź w sensie „Tak, istnieję i odpowiadam ci na twoje poufne pytanie w sposób poufny”. Osoba zaczyna wtedy wymyślać przeróżne „niestworzone rzeczy”, jak: „Przecież wcale nie pytałem; a ta bzdurna „odpowiedź” w ogóle nie jest godna „Boskiej majestatyczności” (jak ją sam sobie wyobrażałem i wyobrażam); i w sumie to wszystko jest jakimś „żartem natury” – przypadkową zbieżnością, i nie ma żadnego Boga; to tylko mi się coś przywidziało…”

Wszystkie te wymówki wynikają nie ze zdrowego rozsądku, a z moralnej niedopuszczalności dla jednostki faktu istnienia Boga i realizowanej przez Niego Wszechwładzy, wskutek czego osoba wpada w sidła „diabelskiej logiki”, za pomocą której można uzasadnić dowolne wnioski na przekór życiowym faktom obiektywnej rzeczywistości.

A tak naprawdę w Życiu miały miejsce zarówno pytanie jednostki: „Boże, czy istniejesz?”, jak i Boska odpowiedź: „Tak, istnieję – żywy i prawdziwy”. Jednak po odmowie zaakceptowania odpowiedzi obcowanie z takim obłudnikiem, zrzekającym się samego siebie (do czasu opamiętania się), u moralno-etycznie zdrowego podmiotu niejako traci sens, mimo iż czasami trzeba z nim podtrzymywać kontakt „ze względu obowiązków służbowych”. Możliwe że również Bóg obcuje z takimi typami jedynie z uwagi na obowiązek moralno-etyczny w ramach wziętej na Siebie misji Wszechwładzy…

Do rozumienia moralno-etycznego uwarunkowania odpowiedzi na pytanie „Czy Bóg istnieje?” zwolennicy wymogu powtarzalności wyników eksperymentów naukowych nie dojrzeli zarówno pod względem intelektualnym, jak i moralno-etycznym.

Stosowane przez nich metody badań żywych istot (schwytać, zamknąć do klatki, anatomizować, wystawić w muzeum szkielet i wypchane zwierzę, po czym napisać dysertację i zostać „wybitnym biologiem”) wcale nie we wszystkich przypadkach zachowują swoją skuteczność, nie wspominając o tym, że w określonych okoliczność można samemu zostać eksponatem w czyimś „ogrodzie zoologicznym” lub kukłą[5].

Niemniej własne przekonanie o istnieniu Boga na przestrzeni historii wyrażało wielu wybitnych działaczy nauki. Przegląd wypowiedzi niektórych z nich podajemy poniżej:

 

sir_isaac_newton_by_sir_godfrey_kneller2c_btIzaak Newton (1643-1727), fizyk i matematyk:

„Cudowną budowę kosmosu i bytującej w nim harmonii można wytłumaczyć jedynie tym, iż kosmos został stworzony na podstawie planu istoty wszechwiedzącej i wszechwładnej. To moje pierwsze i ostatnie słowo.” 

 

foto-charles-darwinKarol Darwin (1809-1882), przyrodnik i geolog:

„Tłumaczyć pochodzenie życia na Ziemi tylko przypadkiem – to jak gdyby tłumaczono powstanie słownika wybuchem w drukarni. Niemożność przyznania, iż cudowny świat razem z nami, świadomymi istotami, powstał przypadkiem, wydaje mi się najważniejszym dowodem istnienia Boga. Świat opiera się na prawach natury i w swoich przejawach funkcjonuje jako produkt umysłu, co wskazuje na jego Stwórcę”.

 

louis_pasteur_portrait_photoLouis Pasteur (1822-1895), chemik, biolog:

„Jeszcze nastąpi dzień, kiedy będą się śmiać z głupoty współczesnej filozofii materialistycznej. Im bardziej zajmuję się zgłębianiem natury, tym częściej wpadam w pobożne zdumienie przed dziełem Stwórcy. Modlę się w czasie swojej pracy w laboratorium.”

 

ss2293743Max Planck (1858-1947), fizyk:

„Zarówno religia, jak i nauka w ostatecznym rozrachunku poszukują prawdy i stają się wyznawcami Boga. Pierwsza przedstawia go jako fundament, druga jako koniec wszelkiego wyobrażenia fenomenalnego o świecie.”

 

12637209434_fb2db2bb69_bAlbert Einstein (1879-1955), fizyk:

„Każdy poważny badacz przyrody powinien być na swój sposób człowiekiem religijnym. Inaczej nie będzie w stanie pojąć, że te niesamowicie subtelne współzależności, które obserwuje, nie zostały wymyślone przez niego. W nieskończonym uniwersum można dostrzec działalność bezgranicznie doskonałego Umysłu. Zwyczajne postrzeganie mnie jako ateisty jest poważnym błędem. Jeśli odniesiono takie wrażenie z moich prac, to mogę powiedzieć, że moich prac nie zrozumiano… Nadaremnie w obliczu katastrof XX wieku wielu narzeka: „Jak Bóg mógł do tego dopuścić?” Tak, dopuścił: dopuścił naszą wolność, ale nie pozostawił nas w mroku niewiedzy. Droga poznania dobra i zła została wskazana. I człowiek sam zmuszony jest płacić za wybór błędnych dróg.”

 

2014-05-22-screenshot20140522at3.25.35pmWernher von Braun (1912-1977), fizyk, jeden z założycieli kosmonautyki, kierownik amerykańskiego programu kosmicznego[6]:

„Nie mogę zrozumieć uczonego, który nie uznaje Najwyższego Umysłu w całym systemie Wszechświata, podobnie jak nie mógłbym zrozumieć teologa, który odrzucałby postęp naukowy. Religia i nauka są bowiem siostrami.”

 

ecclesZ przemówienia neurofizjologa Johna Carew Ecclesa (1903-1997) podczas wręczenia mu Nagrody Nobla:

„Jestem zmuszony sądzić, iż istnieje coś podobnego do nadprzyrodzonego początku mojego unikatowego, samoświadomego ducha i mojej unikatowej duszy… Idea nadprzyrodzonego stworzenia pomaga mi uniknąć oczywistego niedorzecznego wniosku o genetycznym pochodzeniu mojego unikatowego „ja”.

 

andrej-dmitrijevic-sacharovAndriej Sacharow (1921-1989), fizyk:

„Nie mogę sobie wyobrazić Wszechświata i ludzkiego życia bez jakiegoś uprzytamniającego początku, bez źródła duchowego „ciepła”, leżącego poza materią i jej prawаmi. Z pewnością takie odczucie można nazwać religijnym.”

(…)

POGLĄD SCEPTYKA

ginzburgvitalyLaureat Nagrody Nobla Witalij Ginzburg (1916-2009), radziecki i rosyjski fizyk:

„Wiara, lub jej przeciwieństwo – ateizm, to pojęcia intuicyjne. Żadnego z nich nie można udowodnić matematycznie. W żadnym wypadku nie uważam, że wiara w Boga jest niezgodna z nauką. Należy tylko szczególnie rozróżniać religię i wiarę w „coś będącego poza nami i nie będącego częścią przyrody”. Nie można tego obalić, ale osobiście nie podzielam takiego punktu widzenia. Jest mi to zupełnie niepotrzebne – nie można tego zweryfikować i nic to nie daje. To sprowadzenie czegoś nieznanego do innej niewiadomej. Całkiem inna sprawa to religia, czyli wyznawanie jakiejś wiary. Jak wiadomo, w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie uważa się, że istnieje aktywny Bóg, który ingeruje w ludzkie sprawy, co zwie się teizmem. Ja uważam, że teizm jest całkowicie niezgodny ze światopoglądem naukowym. Chrześcijanin wierzy w świętość Biblii, w niepokalane poczęcie oraz w szatana, a to wszystko są cuda sprzeczne z nauką. Kiedy powstawały religie, stan nauki był taki, że można było wierzyć nawet w niepokalane poczęcie… Można też nazwać Boga naturą, to kwestia terminologii. A jeśli Bóg istnieje, to dlaczego dopuszcza do takich dzikich rzeczy – ludobójstw, zabójstw? Gdzie tu logika? Nie rozumiem, jak człowiek może wierzyć w Boga wszechmogącego, który godzi się na to wszystko.

Ale szczerze mówiąc zazdroszczę wierzącym. Mam prawie 90 lat, jestem człowiekiem trzeźwym i rozumiem, że mogę w dowolnej chwili umrzeć. Mogę zachorować, męczyć się, a mam rodzinę. Gdybym był osobą wierzącą, byłoby mi lżej, cieszyłbym się z tego…”

fiodor_ivanovici_tiutcevOstatnie przyznanie Ginzburga jest w swej istocie analogiczne z treścią wiersza Fiodora Iwanowicza Tiutczewa „Nasz wiek”:

 

Dzisiaj nie ciało, ale duch choruje,
Człowiek trwa ciągle w tęsknoty udręce…
Do światła z mroku nocy ciągnie ręce,
Lecz gdy już trwa w nim, znowu się buntuje.

Ogień niewiary pali go, przygniata,
Ciężar nad siły na swych barkach nosi…
Czuje, że rychła grozi mu zatrata,
Więc wiary pragnie — lecz o nią nie prosi…

Przed drzwiami biedny zamkniętymi stoi,
A z ust nie wyjdzie mu korne błaganie:
„Wpuść mnie, ja wierzę, Boże mój i Panie!
Przybądź i wspomóż niedowiarstwo moje”.

Jednak ograniczone i nieadekwatne wyobrażenia na temat metodologii poznania oraz kryteriów prawdziwości nie umożliwiają wielu ludziom, nie tylko niektórym laureatom Nagrody Nobla, przezwyciężenie konfliktu między wiedzą naukową a poglądami wyznaniowymi, konfliktu między wiarą a przeżyciami osobistymi. W rezultacie o tego rodzaju konfliktach osobowościowo-psychologicznych – w kontekście uwarunkowania działania ludzkiego intelektu i jego wyników moralnością – bytują różne opinie.

205_bJedna z nich polega na tym, iż intelekt i wyniki działalności intelektualnej nie są uwarunkowane moralnie. Jest ona właściwa nauce materialistycznej. W jej opinii intelekt jest analogiczny funkcjonalnie specjalizowanej maszynie, której konstrukcja określa typ zadań, jakie może wykonywać, oraz wydajność w rozwiązywaniu każdego z nich. Właściwie taki pogląd wypowiedział matematyk akademik N. N. Moisiejew (1917-2000) na okrągłym stole w „Fundacji Gorbaczowa” w 1995 roku:

„Na górze (z kontekstu mowa o władzy) może siedzieć łajdak i nikczemnik, może tam siedzieć karierowicz, ale jeżeli jest człowiekiem rozumnym, to wybacza mu się wiele rzeczy, ponieważ będzie on sobie zdawał sprawę z tego, że robi to, co jest potrzebne krajowi.”

W dyskusji poruszono także temat moralności – przez przedstawicielkę tak zwanej dziedziny „humanistycznej” – jako „czegoś” nie poddającego się pojmowaniu i niedotyczącego rozpatrywanej problematyki rozwoju społecznego. Podobne ignorowanie problematyki moralnej determinacji wyników działalności ludzkiej miało miejsce po wystąpieniu akademika Moisiejewa, w którym zabrzmiało powyższe wypowiedzenie. W wydanym zbiorze z tego spotkania można wyczytać także gorączkowe słowa, wypowiedziane przez historyka sztuki I. A. Andriejewej:

„Podstawy moralne – to coś wysokiego i skomplikowanego[7]. Jednakże elementy etyki są dla nas w pełni dostępne.”

pushkin_kult_19_02Przeciwny i sprzeczny pogląd jest nam znany w redakcji Aleksandra Siergiejewicza Puszkina: „geniusz i nikczemność to dwie rzeczy sprzeczne”[8], jednak Puszkin postanowił go nie uzasadniać, dlatego też większość nie wiąże go z realnym życiem. Lecz wszystko to jeszcze w czasach starożytnych wyjaśniał król Salomon, który wszedł do historii z epitetem mądry:

017b6c65c013e1d8ca39„Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy! Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego[9]. Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga, a Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi. Święty Duch karności ujdzie przed obłudą, usunie się od niemądrych myśli, wypłoszy Go nadejście nieprawości. Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi, ale bluźniercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary: ponieważ Bóg świadkiem jego nerek, prawdziwym stróżem jego serca, Tym, który słyszy mowę jego języka. Albowiem Duch Pański wypełnia ziemię, Ten, który ogarnia wszystko, ma znajomość mowy.” (Biblia Tysiąclecia, Stary Testament, Księga Mądrości 1:1-7)

Opinię tę tłumaczy Nowy Testament: Duch Święty jest nauczycielem, mentorem i opiekunem wszelkiej prawdy – tzw. parakletem (Ewangelia wg św. Jana 14:26[10], 16:13[11]). Z Koranu można wywnioskować to samo („Jeśli będziecie wypełniać swój obowiązek wobec Boga, On da wam zdolność rozróżnienia i odsunie od was zło i przebaczy wam.” – 8:29), co w terminologii współczesnej informatyki można wyrazić następująco:

zdolność do wydzielenia z szumu sygnału niosącego nową informację, w tempie rozwoju sytuacji, człowiek otrzymał bezpośrednio od Boga, a jest ona uwarunkowana moralnością człowieka i jego wiarą Bogu.

Powtórzmy raz jeszcze za królem Dawidem:

„Mówi głupi w swoim sercu: „Nie ma Boga”. (Biblia, Księga Psalmów, 14/13:1)

Poza tym jeśli zajrzymy do żywotów ludzi uważanych w danych religiach za świętych (np. w prawosławiu Sergiusza z Radoneża, Serafina z Sarowa, Jana z Kronsztadu), to dla nich wszystkich istnienie Boga nie było przedmiotem wiary lub założenia, a autentyczną wiedzą, której prawdziwość w trakcie całego ich życia potwierdzał Bóg etycznie w ich modlitewnym obcowaniu z Najwyższym między innymi tym, że wydarzenia w ich życiu toczyły się w zależności od sensu modlitw.

Właśnie przez to, że Bóg odpowiada na modlitwy wierzących Mu ludzi, religijności nie da się wykorzenić z kultury, bowiem sama ponownie się odtworzy, ilekroć będzie zwalczana, nawet w warunkach organizowanego totalnego narzucenia ateizmu i wyplenienia wiary w realiach wszczepiania kultu satanizmu.

 

Odnośniki:

[1] W sensie obiektywności statystyki społecznej i faktów historycznych.

[2] W tym fragmencie powieści mowa jest o Dawidzie Fryderyku Straussie (1808-1874), niemieckim teologu i filozofie-młodohegliście.

[3] Trzeci rozdział zatytułowano „Siódmy dowód”.

[5] W „bajkowym opowiadaniu” dla pracowników naukowych młodszego wieku” „Poniedziałek zaczyna się w sobotębraci Strugackich jednym z bohaterów jest Christobal Hozewicz Junta. W przeszłości był Wielkim Inkwizytorem, a w latach drugiej wojny światowej XX wieku – zgodnie z opowiadaniem – trafił do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego, gdzie zapoznał się z pewnym standartenfuhrerem SS. O wynikach ich znajomości w bajce mówi się:

„Do swego gabinetu nie wpuszczał (Junta) prawie nikogo, a po instytucie chodziły słuchy, że jest tam moc ciekawych rzeczy. Opowiadano, że w rogu stoi wspaniale wypchany pewien stary znajomy Christobala Hozewicza, Standartenfuhrer SS w galowym mundurze, z monoklem, kordzikiem, żelaznym krzyżem z dębowymi liśćmi oraz innymi akcesoriami. Junta był znakomitym dermoplastą. Standartenfuhrer według słów Christobala Hozewicza również. Ale Christobal Hozewicz był szybszy.” (dermoplasta – specjalista zajmujący się wypychaniem nieżywych zwierząt).

Jak wiadomo, więźniowie niektórych hitlerowskich obozów koncentracyjnych służyli jako materiał do badań naukowych, w których badacze nie byli związani żadnymi normami moralno-etycznymi wobec obiektów badań.

[6] Należy dodać, że był on również przestępcą wojennym, ponieważ w czasie drugiej wojny światowej pracował dla hitlerowskich Niemiec i stworzył rakiety V-1 (manewrującą) i V-2 (balistyczną), którymi hitlerowcy ostrzeliwali Londyn. Po zakończeniu drugiej wojny światowej Wernher von Braun został w wyniku decyzji politycznej władz USA zwolniony z odpowiedzialności za współudział w zbrodniach wojennych reżimu hitlerowskiego i zaczął przygotowywać zbrodnie wojenne USA, stając na czele grupy technicznej programów rakietowych, z których tylko jeden dotyczył badania kosmosu.

[7] O przyczynach tego, dlaczego „podstawy moralne są czymś wysokim i skomplikowanym”, powiedziano we wcześniejszych częściach.

[8] A. S. Puszkin, „Mozart i Salieri”.

[9] Należy zwrócić uwagę, że w tekście greckim Septuaginty występuje fraza: „… ἐμφανίζεται δὲ τοῖς μὴ ἀπιστοῦσιν αὐτῷ = „którzy wykazują brak niewiary Jemu“. W łacińskiej Vulgacie zakończenie wersetu brzmi już: „… qui fidem habent in illum = „którzy mają wiarę w Niego“. Stąd polskie tłumaczenia Biblii Warszawsko-Praskiej i Biblii Tysiąclecia jako „wiary w Niego“.

[10] „A Wspomożyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, pouczy was o wszystkim oraz przypomni wszystko, co wam powiedziałem.” (Biblia w edycji św. Pawła)

[11] „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (Biblia Tysiąclecia)

Jedna myśl w temacie “Hipoteza o istnieniu Boga a praktyka życiowa”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s