Kwestia metodologii poznania i twórczości a zasada „praktyka kryterium prawdy”

Wiedzę i nawyki, przyswojone przez jednostkę, można podzielić na dwie kategorie:

  • przejęte w postaci gotowej do użycia z kultury swojego społeczeństwa bądź kultury ludzkości;
  • wypracowane samodzielnie.

Mówiąc o stosunku tych dwóch kategorii, należy powiedzieć, że jednostka jest w zasadzie zdolna do samodzielnego odtworzenia dowolnej wiedzy i nawyków, które już w pewnej postaci występują w kulturze lub które istniały w przeszłości, jednak w rzeczywistości nikt nie może własną osobą zastąpić całej ludzkości. Z drugiej zaś strony wszelka wiedza i nawyki, istniejące w przeszłości i występujące w kulturze obecnie, były niegdyś opracowane przez kogoś osobiście bądź na podstawie działalności zespołowej. Czyli jednostka jest w zasadzie w stanie odtworzyć od zera dowolną wiedzę – zarówno tę, która już występuje lub występowała w kulturze, jak i tę, która w chwili jej pojawienia staje się dla kultury nowością.

Jeśli porównamy to z problematyką rozpatrywaną we wcześniejszych artykułach, szczególnie w ostatnich, to wszelka ponownie uzyskana wiedza i nawyki, niezależnie od konkretnej zawartości, jest wynikiem uprzytomnienia sobie informacji pierwotnej, danej w olśnieniu Rozróżnieniem, i przewartościowania pozostałej informacji. Z kolei zbiór wiedzy i nawyków, występujących w kulturze społeczeństwa, jest „całką czasu” z realizacji[1] poznawczo-twórczego potencjału ludzi w następstwie pokoleń na przestrzeni całej historii obecnej cywilizacji globalnej.

Wszystko to prowadzi nas do pytania o metodologię poznania i twórczości.

Poznanie i twórczość w ścisłym znaczeniu obu terminów są wzajemnie powiązane:

  • poznanie zawiera w sobie poznanie istniejącego i poznanie obiektywnych możliwości istnienia tego, co jeszcze nie istnieje (przynajmniej w zakresie odbioru podmiotu);
  • twórczość zawiera w sobie wcielenie w życie obiektywnych możliwości urzeczywistnienia czegoś wykrytego w procesie poznania.

Nowa wiedza w kulturze społeczeństwa może być wypracowana w dwojaki sposób:

  • Dowodowy. U podstaw leży odpowiednia baza informacyjna, uzyskana w wyniku obserwacji zjawisk przyrodniczych i społecznych lub uzyskana podczas celowo przeprowadzanych eksperymentów. Dalej następuje pewna działalność intelektualno-umysłowa, wynikiem której jest określone zdanie na temat konkretnych zjawisk w życiu przyrody i społeczeństwa, wyrażone w konkretnym języku (leksykalnie, alegoryczno-symbolicznie, metaforyczno-obrazowo itp.), używanym w kulturze społeczeństwa.
  • Opisowy. U podstaw leży bezpośredni (lub pośredni) odbiór obiektywnej informacji przez jednostkę, która niejako załamuje się w „pryzmacie” osobistego subiektywizmu, w wyniku czego staje się jedną z części składowych jej wewnętrznego obrazowo-muzycznego modelu Życia. Dalej, tak samo jak w pierwszym przypadku, następuje wyrażenie danej obiektywnej informacji, załamującej się w pryzmacie osobistego subiektywizmu, za pomocą środków językowych, używanych w kulturze społeczeństwa.

Pierwszy sposób jest bardziej rozpowszechniony w naukach przyrodniczych i w wywodzących się z nich dziedzinach, zaś drugi można częściej spotkać w sferze dyscyplin humanistycznych oraz ich pochodnych.

Przy zapewnieniu spójności metrologicznej, określonej kulturze zmysłów i myślenia badaczy oba sposoby umożliwiają uzyskanie życiowo zasadnej wiedzy zarówno w przypadku samodzielnego zastosowania jednego sposobu (jeśli umożliwiają to okoliczności), jak i w przypadku ich wzajemnego przenikania (co zdarza się w zdecydowanej większości przypadków).

Odmawianie któremuś z tych dwóch sposobów spójności naukowej prowadzi do tworzenia błędów w praktyce poznawczej, skazywania samego siebie na wadliwość (niepełność) i upośledzenie postrzegania i pojmowania świata, twórczą impotencję i niepowodzenie w działalności twórczej. Ujawnienie i oczyszczenie kultury z nagromadzonych pomyłek wymaga połączenia obu sposobów w procesie poznawczo-twórczym.

Zasadnicza różnica między podanymi sposobami nabywania nowej wiedzy i nawyków polega na tym, że:

  • Jeśli baza informacyjna lub zjawiska przyrodnicze i społeczne, będące u jej podstaw, są ogólnodostępne, to algorytm sposobu dowodowego, za pośrednictwem którego po raz pierwszy uzyskano daną wiedzę, może zostać powtórzony przez innych z jednakowymi wynikami.
  • Informacja leżąca u podstaw pewnej wiedzy, uzyskanej w sposób opisowy, w wielu przypadkach (z przyczyn obiektywnych i subiektywnych) może być niedostępna dla innych ludzi, wskutek czego proces, podczas którego po raz pierwszy uzyskano daną wiedzę, nie może zostać odtworzony przez innych.

Historycznie ukształtowana kultura uprzytamniania życia, dominująca w kręgach naukowych, złożyła się tak, że wielu naukowców jest przekonanych, iż:

  • rezultat naukowy nie powinien i nie może zależeć od obyczajów i etyki badaczy, a sam badacz oraz społeczność naukowa ogólnie nie odpowiadają za konsekwencje własnych badań (wiedza poza moralnością);
  • zasada „praktyka kryterium prawdy”, wbrew jej deklarowaniu, to umiejętność, którą opanowało niewielu, dlatego też w większości przypadków zastępowana jest własnym, nie zawsze działającym wnioskiem: wynik, uzyskany przez jednego badacza, powinien być odtwarzalny przez innych badaczy niezależnie od pierwszego.

Rzeczywistość jest taka, że zdaniem wielu, w tym również profesjonalnych naukowców, odtwarzalność przez innych „niezależnych badaczy” rezultatu, ogłoszonego przez jednego badacza,  pozostaje samowystarczalnym miernikiem prawdziwości; a niemożność odtworzenia rezultatu samowystarczalnym kryterium bezpodstawności oświadczeń pierwszych odkrywców uzyskanego wyniku.

Jednak podniesienie zasady odtwarzalności do rangi kryterium prawdziwości jest błędne, ponieważ przeczy temu sama praktyka.

Po pierwsze unikatowe i rzadkie zjawiska, jak też zjawiska odtwarzalne podczas eksperymentów przy osiągniętym poziomie rozwoju nauki i techniki, których naocznymi świadkami nie byli sami „naukowcy” – rejestratorzy nowych odkryć, bywają przez nich traktowane jako obiektywnie nieistniejące i niemożliwe, a określane jako oczywiste wymysły i pseudonauka. Przykładem takiego podejścia może służyć dawne przekonanie francuskiej akademii nauk kilka wieków temu o tym, że „kamienie nie mogą spadać z nieba”, wobec czego wszystkie doniesienia o spadaniu meteorytów były przez nią odrzucane jako wymysły i przejawy ignorancji ludzi aż do 1803 r., kiedy w okolicach miasta Aigle spadł deszcz meteorytów i z faktem tym należało się zgodzić. A ta okoliczność, iż prąd uczuć i myśli człowieka jest, mówiąc delikatnie, ciężko powtórnie powtarzalny, tym bardziej na podstawie organizmu innego człowieka, faktycznie stawia osobowość, jej doświadczenie życiowe oraz świadectwa o przeżytych doznaniach poza ramy praktyk poznawczych takiej nauki.

Po drugie praktyczna realizacja ponownego odtworzenia zjawiska i konkretnego wyniku jest pod wieloma względami iluzoryczna, ponieważ może być uwarunkowana pewnymi towarzyszącymi okolicznościami, które mogą pozostawać nieznane nawet samym pierwszym odkrywcom.

Jak wiadomo, Trzecia Rzesza nie zdołała stworzyć broni jądrowej. Jedna z przyczyn ma charakter kuriozalny i polega na tym, że w ministerstwie spraw wewnętrznych Francji hitlerowcy zagarnęli jeden jedyny niezniszczony przed okupacją egzemplarz sekretnych raportów naukowo-technicznych z wynikami grupy badaczy pod kierownictwem Frédérica Joliot-Curie (1900-1958), z którego wynikało, że grafit może być opóźniaczem (inhibitorem) neutronów w jądrowym reaktorze uranowym, zdolnym do wytwarzania plutonu militarnego. W Niemczech francuski eksperyment odtworzono i uzyskano wynik ujemny. Wyciągnięto wniosek, iż Francuzi się pomylili i w charakterze inhibitora można zastosować tylko ciężką wodę, o czym już było wiadomo. Ciężkiej wody na terenie rzeszy starczało dla uruchomienia tylko jednego reaktora, ale jej zapasy podzielono między dwie grupy badaczy, z których każda konstruowała własny reaktor. Później zakład produkujący ciężką wodę w okupowanej Norwegii wysadziły brytyjskie siły specjalne, przez co Rzesza pozostała bez niezbędnej ilości ciężkiej wody, potrzebnej do pracy dwóch reaktorów. Zaś grafitu, którego było pod dostatkiem, nie użyto, mimo iż taka możliwość nadal wchodziła w grę.

Przyczyna niepowodzenia Trzeciej Rzeszy w odtworzeniu francuskiego eksperymentu kryła się w tym, że grafit w niemieckich doświadczeniach nie posiadał dostatecznie wysokiego stopnia czystości chemicznej, jak w eksperymentach Curie, zaś o niezbędnym stopniu czystości grafitu w konfiskowanych francuskich dokumentach niczego nie napisano[2].

Po trzecie „pomyślnie” odtwarzalne mogą być również jawnie niespójne i błędne rezultaty. Na przykład wszyscy wiemy, że 2 ≠ 1, ale gdybyśmy tego nie wiedzieli lub postanowili zwątpić w to, że owa nierówność obowiązuje we wszystkich przypadkach bez wyjątku, to poniższy ciąg obliczeń matematycznych można potraktować jako bezbłędny, mimo iż zawiera on w sobie z góry błędne działania:

a = b
a2 = ab
a2 + a2 = ab + a2
2a2 = ab + a2
2a2 - 2ab = ab + a2 – 2ab
2 (a2 – ab) = 1 (a2 – ab)
2 = 1

Gdyby błędność wyniku danych obliczeń nie byłaby oczywista, spokojnie mogłyby one posłużyć jako przekonujący dowód słuszności założeń, iż 2 = 1.

Zadania w szkolnych sprawdzianach z matematyki także zawierają w sobie wiele rozmaitych pułapek, stworzonych przez autorów zadań, w które wpada wielu uczniów, dokonując – jak im się wydaje – prawidłowych działań matematycznych na przedmiotach zadania, dochodząc do z góry zaprogramowanego błędnego wyniku, skutkującego niezadowalającą oceną. Przyczyna tkwi w tym, iż błędność wyniku nie jest na tyle ewidentna jak w przypadku wyżej podanych obliczeń.

Dlatego wszechogarniającym i uniwersalnym (tj. nie znającym wyjątków) kryterium prawdziwości jest praktyka. Lecz jego stosowanie to sztuka ciężko poddająca się formalizacji i algorytmizacji. Odtwarzalność wyników przez „niezależnych badaczy”, jeśli uzyskano je po raz pierwszy za pomocą bezbłędnych metod i zapisano wystarczająco szczegółowo oraz z zapewnieniem spójności metrologicznej, to tylko oddzielny przypadek realizacji zasady „praktyka kryterium prawdy”.

Poza tym odtwarzalność wyniku w tym lub innym eksperymencie lub w praktycznej działalności to jedno zjawisko, a adekwatność interpretacji uzyskanych rezultatów drugie zjawisko[3].

Innymi słowy:

Reprodukcja błędów, które nie są postrzegane jako błędy, nie zmienia błędu w autentyczną wiedzę ani w efektywne nawyki.

Na dodatek moralna niedopuszczalność prawdy jest subiektywnie dostateczną podstawą do tego, by ogłosić ją kłamstwem, uchybieniem i wiarygodnie uzasadnić tego rodzaju twierdzenie, odwołując się do logiki oraz eksperymentów.

Oprócz tego w życiu zdarzają się sytuacje, kiedy jednakowy wynik może zostać osiągnięty na podstawie różnej informacji w różny sposób, z których każdy wcale nie musi zostać w przyszłości odtworzony nie tylko przez innych badaczy, ale również przez tych samych.

W odróżnieniu od wymogów odtwarzalności wyników (a w istocie algorytmiki ich uzyskania) zasada „praktyka kryterium prawdy” zakłada potwierdzenie bądź obalenie opinii, będących wynikiem poznania, w praktycznej działalności na podstawie danych wyników.

Innymi słowy jeśli mamy przed sobą przepis na przyrządzanie tortu „Napoleon”, to w wyniku postępowania zgodnie z instrukcjami przepisu nie powinniśmy na końcu uzyskać zupy ogórkowej, a tym bardziej „pomyje”, tylko powinien wyjść tort „Napoleon”. Jednocześnie nie ma dla nas znaczenia, czy odziedziczyliśmy przepis wraz z książką kucharską babci, albo czy po jednorazowym skosztowaniu tortu w odwiedzinach postanowiliśmy odtworzyć przepis i technologię jego przyrządzenia samodzielnie, podobnie jak zrobił to pewien cukiernik, który po raz pierwszy upiekł tort, po czym zapisał jego przepis.

Jednak wbrew zdrowemu rozsądkowi wymóg odtwarzalności wyników w wielu przypadkach (o ile nie w większości) zastąpił w nauce zasadę „praktyka kryterium prawdy”. Posłużyła temu ta okoliczność, iż dość często sposoby realizacji zasady „praktyka kryterium prawdy” w życiu zawierają w sobie procedurę odtwarzania rezultatu – jak w wyżej podanym przykładzie o torcie „napoleońskim”.

Wskutek takiej zamiany wiele zakresów przedmiotowych badań, w których wyniki pozostają nieodtwarzalne w związku z unikatowym lub rzadkim charakterem obiektywnych zjawisk bądź z powodu niepowtarzalności przejścia drogi rozwoju osobistego tych, którzy uzyskali je po raz pierwszy, wypadło ze sfery zainteresowań nauki lub pozostaje dla niej w charakterze rzekomo nieistniejących, wydając się przedmiotem wymysłów, a nie nieodłączną częścią poznawalnej obiektywnej rzeczywistości. Do takich zakresów przedmiotowych nauki, którymi ta postanowiła się nie interesować, należą wszelkie „mistyczne” i religijne doświadczenia ludzkości.

Rzeczywiście to, co w swoim czasie stało się częścią psychiki Mojżesza, Buddy, Chrystusa, Mahometa, nie może zostać odtworzone przez innych, przede wszystkim z dwóch głównych powodów: po pierwsze los każdego człowieka, w tym również wymienionych założycieli tzw. „światowych religii”, jest wyjątkowy, a po drugie jeśli założymy, że Bóg istnieje i jest On Wszechwładcą, to można zakładać, że w każdej epoce historycznej w każdym społeczeństwie Zamysł prowadził ludzkość do rozwiązania tych problemów rozwojowych, których obecnie nie ma potrzeby rozwiązywać, albo które powinny zostać rozstrzygnięte za pomocą innych środków wskutek tego, iż ludzkość oraz warunki jej życia uległy zmianie.

W wyniku wyżej opisanej zamiany i rezygnacji z zasady „praktyka kryterium prawdy” doszło także do podziału nauki oraz religii w postaci większości tradycyjnych konfesji, który czasami przerasta w ich konflikt na śmierć i życie.

To, iż przedstawiciele nauki w swojej większości głoszą przywiązanie do zasady „praktyka kryterium prawdy”, jest powszechnie znane. Lecz o tym, że twórcy wszystkich wyznań, na których autorytet powołują się przedstawiciele tradycyjnych konfesji, głosili tę samą zasadę w różnej postaci, wie znacznie mniej osób; a wśród zorientowanych jeszcze mniej ją rozumie.

  • Na przykład celem praktyki religijnej każdego buddysty jest w ostatecznym wyniku doznanie oświecenia, a nie bełkot bez końca o „oświeceniu”: „Słowo „księżyc” jest tylko „palcem”, wskazującym na „księżyc”: biada temu, który przyjmie „palec” za „księżyc”, nie widząc „księżyca”, lub powiąże brak „palca wskazującego” z brakiem „księżyca”[4].
  • W judaizmie: „Gdy prorok przepowie coś w imieniu Pana, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, [znaczy to, że] tego Pan do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał.” (Księga Powtórzonego Prawa, 18:22)
  • W chrześcijaństwie: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?” (Ewangelia wg św. Mateusza, 7:15-16).
  • W islamie: „A kiedy zapytają ciebie Moi słudzy o Mnie, to zaprawdę Ja jestem bliski! Odpowiadam na wezwanie każdego wzywającego, kiedy Mnie wzywa; niech więc oni odpowiedzą na Moje wezwanie i niech we Mnie uwierzą! Być może oni pójdą drogą prawości!” (Koran, 2:182/187). „Lecz większość z nich postępuje tylko za domniemaniem! Jednak zaprawdę domniemanie (czyli w danym kontekście życiowo niesłuszna hipoteza) nie pomoże nic wobec prawdy. Zaprawdę Bóg dobrze wie, co wy czynicie!” (Koran, 10:36/37). Poza tym tą samą zasadą Bóg kieruje się również w stosunku do człowieka: „Czy ludzie sądzą, że pozwolimy im powiedzieć: ‘Uwierzyliśmy!’ – i nie będą poddani próbie? Przecież doświadczyliśmy tych, którzy byli przed nimi. A Bóg na pewno zna tych, którzy mówią prawdę, i On zna kłamców!” (Koran 29:1-2)
  • Poznawcze (gnoseologiczne) zasady języcznictwa[5] wychodzą ze stwierdzenia, będącego swojego rodzaju aksjomatem: Najwyższy rozmawia z ludźmi językiem okoliczności życiowych i należy nauczyć się rozumienia tego języka, by pojmować sens życia w biegu wydarzeń, działając zgodnie z nim w ramach Zamysłu (Opatrzności, Boskiego Planu…). Dotyczy to zarówno konkretnie każdej osoby, jak i kulturowo specyficznych społeczeństw oraz ludzkości w sumie.

Mimo iż w różnych tradycjach formułowano tę zasadę w różny sposób, jej sedno pozostaje niezmienne we wszystkich jej wyrażeniach:

PRAKTYKA KRYTERIUM PRAWDY.

Zasada ta jest uniwersalna: zarówno w sensie oświadczeń o jej wyznawaniu praktycznie przez wszystkich (za wyjątkiem butnych psychopatów – agnostyków[6] i solipsystów[7]), jak i w sensie zalecania jej stosowania również w kwestiach teologicznych (obiektywność zakresu przedmiotowego danej dziedziny jest podważana ze strony materialistycznej nauki wskutek jej ateistycznych uprzedzeń), w dziedzinach nauk przyrodniczych, technicznych i humanistycznych. Zwolennicy historycznie ukształtowanych religii odgrodzili się od niej swoimi pismami i tradycjami, a przedstawiciele materialistycznej nauki dyscypliną korporacyjną, wynikającą z mafijnych zasad organizacji działalności naukowo-badawczej i projektowo-konstruktorskiej.

Jednak rzeczywista historia religii, nauki i techniki demonstruje, iż każda z wymienionych subkultur ludzkości podaje wiele przykładów rezygnacji z podążania za – nieznającą wyjątków – zasadą „praktyka kryterium prawdy” i zastępowania jej innymi zasadami weryfikacji „prawdziwości” tych lub innych opinii.

Okoliczność ta prowadzi nas do kwestii o tych osobistych i społecznych przyczynach, w różny sposób subiektywnych, w wyniku których ludzie rezygnują ze stosowania danej zasady w sprawdzaniu swojej wiedzy i nawyków pod kątem adekwatności życiu, żyjąc w towarzystwie wielu wzajemnie wykluczających się poglądów na jednakowe kwestie, z których tylko część (w niektórych aspektach) potwierdzana jest przez życie.

W istocie chodzi o kwestię osobistej kultury poznania i twórczości, u podstaw której leży organizacja psychiki jednostki jako systemu informacyjno-algorytmicznego.

 

Odnośniki:

[1] Tj. jeśli potencjał pozostaje niezrealizowany, wartość danej całki wynosi 0.

[2] Być może dlatego, że Francuzi po uzyskaniu wyniku sami nie zdawali sobie sprawy z konieczności stosowania grafitu o określonej czystości chemicznej, ponieważ grafit z ich złoża był wystarczająco czysty, z kolei Niemcy zastosowali w eksperymentach grafit z mniej czystych złóż i ten już nie spełniał odpowiednich wymogów…

[3] Przykładem niech będzie istnienie „teorii flogistonu” na przestrzeni kilkudziesięciu lat XVIII wieku, za pomocą której tłumaczono wiele zjawisk chemicznych i fizycznych. „Flogiston” to „ognista materia”, która jest rzekomo obecna w substancjach palnych i która wydziela się podczas ich spalania.

[4] Daisetz Teitaro Suzuki: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen.

Mędrzec buddyjski Dae-Do w liście do swojego ucznia ostrzegał go: „Istnieją dwa błędy, które obecnie szerzą się wśród zwolenników Zen, zarówno amatorów, jak i profesjonalistów. Jeden polega na tym, że człowiek sądzi, iż w słowach kryją się nadzwyczajne rzeczy. Ci, którzy trzymają się tego zdania, próbują nauczyć się jak najwięcej słów i sentencji. Drugi przedstawia przeciwną skrajność, kiedy człowiek zapomina, że słowa są palcami wskazującymi na księżyc. Ślepo wierząc zaleceniom sutr, w których powiedziano, że słowa przeszkadzają prawidłowemu rozumieniu prawdy Zen i buddyzmu, odrzucają wszelką leksykę i tylko siedzą z zamkniętymi oczami i skwaszonymi minami jak nieboszczyki”.

Komentując ostatnie porównanie Dae, porównującego część wyznawców buddyzmu do nieboszczyków, należy dodać, iż w tradycji buddyjskiej nieboszczyków, a przynajmniej najbardziej szanowanych, chowają na siedząco – w pozycji „kwiatu lotosu”.

[5] Tutaj należy zaznaczyć, że języcznictwo, wielobóstwo, bałwochwalstwo (w sumie nazywane pogaństwem) to w swej istocie różne zjawiska życiowe, w związku z czym powinny być określane odpowiednim słowem:

  • języcznictwo – przekonanie o tym, że Bóg (lub bogowie) rozmawia z ludźmi językiem okoliczności życiowych;
  • wielobóstwo – przekonanie o tym, że istnieje wiele bogów;
  • bałwochwalstwo – oddawanie czci bożkom (bałwanom, idolom itp.), ubóstwianie bożyszcz będących dziełem rąk człowieka lub natury.

Utożsamianie tych w swej istocie różnych zjawisk prowadzi do wypaczania pojmowania świata, które w świecie słowiańskim na przestrzeni wieków celowo realizowały kościoły chrześcijańskie (różnych konfesji).

[6] Nurt filozoficzny akcentujący niepoznawalność Świata.

[7] Nurt filozoficzny upierający się, że cały Świat istnieje tylko w wyobraźni samego filozofa, w związku z czym nie ma co poznawać.

Jedna myśl w temacie “Kwestia metodologii poznania i twórczości a zasada „praktyka kryterium prawdy””

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s