Post jako reguła dietetyczna

Czyli ze starych numerów Przewodnika zdrowia, pisma poświęconego pielęgnowaniu zdrowia i sposobowi życia według praw i wskazówek przyrody, wychodzącego z inicjatywy A. Czarnowskiego w Berlinie na przełomie XIX i XX wieku…

drzewieckiDziś przytaczamy artykuł Józefa Drzewieckiego. Żyjący w latach 1860-1907 lekarz, homeopata i okultysta był przez trzy lata ordynatorem kliniki terapeutycznej przy szpitalu św. Ducha w Warszawie, po czym – w 1892, z zezwolenia carskiego, – założył Towarzystwo Homeopatii, wydające od 1902 r. miesięcznik Lekarz Homeopata. Publikował jednak już od 1885 r. na łamach tygodnika Niwa (Niwa Polska), m. in. rozprawy na temat przyrodolecznictwa i okultyzmu, a także w prasie angielskiej, francuskiej i niemieckiej. Drzewiecki w swoim domu posiadał cenny księgozbiór z wieloma starodrukami z dziedziny alchemii. Członek angielskich stowarzyszeń lekarskich i Towarzystwa Teozoficznego, założyciel drugiej warszawskiej apteki homeopatycznej, zginął w wyniku postrzału zadanego mu przez dwóch wynajętych zabójców w bramie własnego domu…

Post jako reguła dietetyczna

W num. 3 Przewodnika Zdrowia znalazłem nadzwyczaj pożyteczny, kró­tki artykulik, p. t. „Pościć, to zdrowo”! Większość przez pojęcie pościć rozumie powstrzymywanie się tylko od mięsnych pokarmów i swobodnie obja­da się rybą i wszelakim pokarmem ro­ślinnym. Post, we właściwem tego sło­wa znaczeniu, jest umartwieniem ciała, tak jak tego nas katechizm naucza. Umartwiać zaś ciało — jak już sam wyraz wskazuje — znaczy czynić je martwem, ale martwem dla wszelakich zachcianek i pokus. Im ciało bardziej jest głuche na pożądliwości światowe, tem silniejszy duch w niem się roz­wija. To też prawie wszyscy Święci Pańscy, zanim rozpoczęli wysokie swoje posłannictwo, dość długo postami i roz­myślaniami ciało swe upokarzali. Posty więc, jakie kościół katolicki nakazuje i zaleca, a które w czasach dzisiejszych tak mało są przestrzegane i wielce lekceważone przez wielu, mają głębo­kie swoje znaczenie zarówno moralne, jak i djetetyczne. Posty przeto zbliżają się do najważniejszej reguły djetetycznej, polegającej na prostocie i niewykwintności. Przyroda kocha się w pro­stocie i każde stworzenie, z wyjątkiem człowieka, według jej wskazówek żyje. Żadne zwierzę nie jada, gdy nie jest głodne; jeden tylko człowiek posiada ten przywilej, że mu wolno gwałcić prawa swojej przyrody i jadać nietylko wtedy, gdy nie ma apetytu, ale nawet wtedy, gdy jadło jest mu wstrętne. To też żadne zwierzę nie podlega tego rodzaju cierpieniom, co człowiek, bo­wiem zwierzęta żyją zgodnie z prawa­mi swej własnej przyrody, a człowiek na każdym kroku je gwałci. Zakorze­nił się zwyczaj powszechny jadania co najmniej śniadania, obiadu, podwieczor­ku i kolacyi, a zwyczaj ten niestety, podtrzymują najwięcej lekarze, radząc chorym, ozdrowieńcom a nawet i zdrowym jeść i odżywiać się — wzmacniać swój ustrój. (sic!) Kto jada bez potrzeby t. j. wtedy, gdy głodu nie czuje, ten truje się, gdyż swemu własnemu ustrojowi gwałt zadaje; a jeżeli tego rodzaju gwałt pra­wie codziennie się powtarza, to nie jest trudno następstwa przewidzieć.

Tożsamość, jaka zachodzi pomiędzy odżywianiem się roślin i zwierząt, ca­łego szeregu dostarcza nam dowodów, najwymowniej świadczących o niebez­pieczeństwie jedzenia bez potrzeby. Wiadomo, że odpowiednie ilości wil­goci i nawozu są niezbędne dla pod­trzymania roślinności, natomiast nadmiar ich może doprowadzić do zupełnego jej zniszczenia. Najlepsza rzecz, dopro­wadzona aż do zbytku, staje się szko­dliwą, a nawet zabójczą. To też po­wiadają, że najwyższy szczebel mą­drości polega na właściwem regulowa­niu naszego apetytu i namiętności tak, by uniknąć krańcowości, a ta tylko czło­wieka jest własnością. Niewolnik swo­jego żołądka zawsze i wszędzie budzić będzie współczucie i politowanie. Istota Najwyższa zarówno rozumem, jak i namiętnościami nas obdarzyła. Każdy z nas, jak ów Herkules z mytologji greckiej, ma do wyboru dwie drogi: jedną — drogę rozumu, drogę ciężką, drogę walki i poświęcenia, prowadzącą na Olimp do bogów i drugą — drogę nigdy nienasyconego użycia (gdyż zby­tek nie zna granic), gdzie w pozosta­wianych czarach rozkoszy jedynie go­rycze i jad śmiertelny się znajdują; ale o tem zazwyczaj ludzie zapóźno się dowiadują i zapóźno błędy swe spo­strzegają.

Niema w żadnej religii takich przepi­sów, ani też przykazań, aby śniadać, obiadować, podwieczorkować, wiecze­rzać itd. Tego rodzaju przepisy sam człowiek sobie stworzył, aby dogadzać swoim zachciankom i sztucznie wywo­łanym potrzebom cielesnym.

Jadać należy tylko wtedy, gdy głód czujemy, a pić, gdy jesteśmy spragnieni, ale nigdy inaczej. Jeżeli jakaś po­trawa ślinkę do ust nam napędza, nie dopuszczajmy, aby łakomstwo górę wzięło i nie jadajmy, gdy chodzi o zadowolnienie li tylko naszej pożądliwo­ści. Pamiętajmy na to, że przyjemność, jakiejbyśmy stąd doznali, przed kilku sekundami nie istniała wcale i po kilku sekundach również istnieć przestanie. Jest to przyjemność przejściowa, a to co w danej chwili przyjemność nam spra­wia, jeżeli tylko w dużej użyjemy ilo­ści, niewątpliwie na cierpienie się za­mieni. Jest to tylko przyjemność dla języka i podniebienia.

Każdy kęs, każdy łyk wzięty bez potrzeby naturalnej jest gwałtem — jak to już zaznaczyliśmy — gwałtem, wywieranym na ustroju, a za każdy gwałt pokutować potrzeba. Ustrój czło­wieka to nie ratusz średniowieczny i w nim burmistrzować bezkarnie nie podo­bna. Już biblja poucza nas, że gdy ży­dzi na puszczy zebrali więcej manny, niż im Mojżesz zalecił, to zwykle im ilość nadmierna zupełnie drugiego dnia gniła. Pokarmy zjedzone w większej ilości, aniżeli tego ustrój wymaga, mu­szą w kiszkach uledz gniciu lub co najmniej fermentacyi, a stąd cały szereg dolegliwości źródło swe mieć będzie.

Zrozumiemy przeto, dlaczego sama przyroda w każdej ciężkiej chorobie odejmuje choremu zupełną chęć do jadła i do tego wstręt miewa. Jest to po­moc, a zarazem wypoczynek dla ustroju, pomoc, którą najczęściej lekarz swemi radami spacza lub niweczy. Nie było jeszcze zdarzenia, aby ktokolwiek rozchorował się w skutek niedojedzenia, a natomiast życie codzienne obficie smut­nych dostarcza nam przykładów, świad­czących, że nie tylko z przejedzenia rozchorować się, ale nawet i umrzeć można.

W dzisiejszych czasach, kiedy z la­tarnią Dyogenesa szukać trzeba czło­wieka, któryby tylko z potrzeby na­turalnej jadał, (t. j. wtedy, gdy tylko głód a nie łakomstwo lub przyzwycza­jenie żądają posiłku), posty, a nawet głodzenie chorego uważać należy za jedną z potężniejszych metod leczenia, zwłaszcza w chorobach serca, nerek, żołądka i kiszek. Dzięki ścisłym postom i głodzeniu nie jeden ciężko chory ży­cie swe ocalił.

Dr. J. Drzewiecki

Przewodnik zdrowia. Pismo poświęcone pielęgnowaniu zdrowia i sposobowi życia według praw i wskazówek przyrody.

1897 R.3 nr4

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s