Ostatecznie uogólnienia a pierwotne rozróżnienia

Po przedstawieniu definicji składników światopoglądu, opisie jego funkcjonalnego przeznaczenia, przyjrzeniu się typom organizacji strukturalnej postrzegania i pojmowania świata oraz demonstracji różnej skuteczności każdego z typów światopoglądu, w wyniku której społeczeństwo podzielone jest na trzy nierówne kategorie pod względem zdolności do efektywnych działań, pozostało rozpatrzyć zawartość jego składników. O ile w przypadku kalejdoskopu wszystko wiadomo, w przypadku mozaikowego postrzegania świata, rozwijanego w każdym z dwóch wzajemnie wykluczających się w jednym procesie kierunków, należy powiedzieć, że oba typy różnią się nie tylko trwałością algorytmiki ich kształtowania („od ogółu do szczegółu” bądź „od szczegółu do ogółu”) lub pod względem zapewnienia jednostce autodiagnostyki błędów we własnej mozaice, ale także treścią mozaik każdego z podtypów.

Jeśli zastanowimy się nad kategorią światopoglądową „Wszystko w ogóle”, która zawiera w sobie wszystko, co obiektywnie istnieje, to powstaje pytanie o pierwotnych rozróżnieniach, które powinny zostać określone podczas pierwszego kroku budowy mozaiki przy orientacji procesu jej kształtowania „od ogółu do szczegółu”.

Natomiast jeśli pójdziemy w odwrotnym kierunku, „od szczegółu do ogółu”, powstaje w istocie analogiczna kwestia o ostatecznych uogólnieniach, które poprzedzają krok końcowej generalizacji i dotarcie do kategorii światopoglądowej „Wszystko w ogóle”.

Okazuje się, że zestaw pierwotnych rozróżnień w kategorii „Wszystko w ogóle” przy formowaniu mozaiki w kierunku „od ogółu do szczegółu”, a zestaw ostatecznych uogólnień poprzedzający kategorię „Wszystko w ogóle” przy układaniu mozaiki w kierunku „od szczegółu do ogółu”, niekoniecznie się pokrywają: w zdecydowanej większości przypadków rozszerzanie mozaiki w kierunku „od siebie, jako od najmocniej odbieranego szczegółu, do granic Istnienia” kształtuje zestaw ostatecznych uogólnień, poprzedzających kategorię „Wszystko w ogóle”, odmienny od zestawu pierwotnych rozróżnień mozaiki rozwijanej w kierunku „od ogółu do szczegółu”.

W istocie to oznacza, że w mozaikach jednego podtypu nie będą uwidaczniać się te obiektywne zjawiska, które widnieją w mozaikach drugiego podtypu: w mozaikach jednego podtypu będą one albo nieobecne, albo w jednakowym modułu światopoglądowym lub pojęciowym będą się zlewać i mieszać niejednakowe, tj. obiektywne odmienne zjawiska.

Zatem jeden z podtypów postrzegania świata będzie w pewnym sensie niepełny, niejednoznaczny, mętny[1], wskutek czego jego nosiciele będą skazani na wiele błędów popełnianych podczas prognostyki i dokonywania wyboru sensu własnego życia oraz przy opracowywaniu i realizacji linii postępowania urzeczywistniającej ów życiowy sens.

Wniosek ten prowadzi nas do konieczności rozpatrzenia procesów kształtowania i rozwoju mozaik w każdym z obu kierunków.

Wcześniej opisana różnica w zawartości mozaik obu typów uwarunkowana jest dwoma czynnikami:

  • specyfiką percepcji świata przez człowieka, u podstaw czego leży jego biologia;
  • faktem, że człowiek nie rodzi się z gotowym do użycia postrzeganiem i pojmowaniem świata jakiegoś idealnego „człowieka doskonałego”, ale postrzeganie i pojmowanie świata każdej jednostki formuje się w procesie kształtowania jej osobowości, zaczynając od okresu wewnątrzmacicznego, w miarę tego, na ile narządy zmysłów i struktura układu nerwowego (zwłaszcza mózgowo-rdzeniowego) w trakcie swojego rozwoju są w stanie podtrzymywać właściwe funkcje; a następnie, po przejściu okresu niemowlęcego, na podstawie trwającego rozwoju postrzegania świata – w miarę opanowania nawyków mowy, rozwoju umysłowego i kultury myślenia – kształtuje się pojmowanie świata.

Postrzeganie i pojmowanie świata formują się na podstawie informacji, dostarczanej psychice jednostki przez jej narządy zmysłów. W stosunku do narządów zmysłów zdecydowanej większości ludzi wszelka obiektywna rzeczywistość dzieli się na dwa składniki:

  • To, co można odbierać (odczuwać) bezpośrednio narządami zmysłów.
  • To, czego narządy zmysłów bezpośrednio nie odbierają, ale bezpośrednio nieodczuwalna obecność „tego czegoś” jest wykrywana za pośrednictwem rozważań intelektualnych na podstawie rozumowego odbierania Świata, ograniczonego możliwościami narządów zmysłów. Innymi słowy do kategorii tej należy wszystko to, co odpowiada intelektualnym rozważaniom osób na temat „istnieje coś jeszcze poza granicami odbioru naszych narządów zmysłów”.

Rozwój postrzegania i pojmowania świata jest niemożliwy bez pewnej działalności intelektualnej. Jednym z kierunków działalności intelektualnej jest uogólnianie szczegółów (generalizacja). Na poziomie pojmowania świata uogólnianie szczegółów przejawia się w postaci samodzielnego stworzenia przez indywiduum uogólniających pojęć oraz przejęcia uogólniających pojęć występujących w kulturze. Na poziomie postrzegania świata proces uogólniania szczegółów wyraża się w sprowadzeniu pojedynczych szczegółów do poszczególnych zbiorów według pewnych charakterystycznych dla każdego zbioru określonych zestawów cech i posługiwanie się zbiorami obrazów zarówno w procesie modelowania biegu wydarzeń, jak i w procesie dalszej generalizacji szczegółów.

Proces kumulacji szczegółów oraz ich uogólniania najbardziej intensywnie przebiega w dzieciństwie[2] i w wieku nastoletnim: „kotek” i „piesek” to zwierzęta, zaś „Fiat”, „Mercedes” i inne „autka” to samochody. Po pewnym czasie takiego rodzaju sekwencje uogólnień prowadzą do pojęcia „biosfera” i rozumienia biosfery jako zjawiska, zaś wytwory rąk ludzkich sprowadzają daną kategoryzację do terminu „technosfera”, „zabytki i osiągnięcia kultury” itp.

W wyniku tego osoba wkracza w dorosłe życie z postrzeganiem i pojmowaniem świata, w których struktura kolejności uogólnień już się w sumie ukształtowała i do których – przy zachowaniu typu budowy indywidualnego światopoglądu – w trakcie dalszego życia dodawane są jakieś nowe szczegóły lub ma miejsce przedefiniowanie wzajemnych powiązań między komponentami. Dotyczy to zdecydowanej większości ludzi. Wyjątki, kiedy w życiu ludzi na pewnym etapie dochodzi do kardynalnej przebudowy struktury porządku uogólnień – i wraz z tym do przeformatowania postrzegania i pojmowania świata – bywają skrajną rzadkością.

Jeśli już nie od okresu wewnątrzmacicznego, to na pewno od okresu niemowlęcego

najmocniejszym, najwyraźniejszym szczegółem odbieranym przez narządy zmysłów i świadomie odczuwanym przez jednostkę jest – sama jednostka. Wskutek tego jej własne „ja” (ego) uzyskuje w procesie kształtowania i rozwoju własnego systemu postrzegania i pojmowania świata rangę „początku systemu współrzędnych”, z którym bezpośrednio lub przez łańcuch powiązań zestawia (koreluje) wszystkie szczegóły i wszystkie uogólnienia. Innymi słowy w postrzeganiu i pojmowaniu świata własne „ja” obiektywnie przybiera rangę centrum Wszechświata.

Dlatego postrzeganie świata, formujące się w procesie rozwoju osobistego na podstawie informacji dostarczanej bezpośrednio przez narządy zmysłów lub z kultury, w której wyraża się identyczne, pod względem swojego charakteru, postrzeganie świata wielu innych ludzi w wielu pokoleniach, można nazwać „egocentrycznym”. Z tym że określenie „egocentryzm” w niniejszym kontekście wskazuje tylko miejsce korzenia umownego drzewa myśli, z którego wyrasta mozaikowy obraz-model Życia w psychice osoby, lecz wcale nie oznacza ostro wyrażonego egoizmu w postaci ambicji posiadania wszystkiego, rządzenia wszystkimi i braku odpowiedzialności za cokolwiek, mimo iż tego rodzaju egoizm w swej istocie jest przejawem egocentrycznego postrzegania i pojmowania świata.

Ciągła zmiana okoliczności, oddziałujących bezpośrednio na „ośrodek JA” (ego-centrum), na dodatek może prowadzić do tego, iż z „ośrodka JA” będzie układać się praktycznie jednocześnie kilka wariantów mozaiki, różniących się składnikami mającymi w postrzeganiu świata bezpośredni związek z „ośrodkiem JA” oraz komponentami znajdującymi się w jego pobliżu.

Warianty te wcale nie muszą być zgodne, wskutek czego, jeśli procesowi myślenia towarzyszy „przełączanie” intelektu z jednego wariantu mozaiki na drugi, to wyniki rozważań będą nieadekwatne lub wielokrotne rozmyślania na jednakowy temat będą prowadzić do różnych, wzajemnie sprzecznych rezultatów. Taki defekt myślenia ludzi cechuje rosyjskie powiedzenie „siedem piątków w tygodniu”. Innymi słowy, egocentryzm umysłowy wraz z pewną specyficznością rozwoju może prowadzić do schizoidalności (zaburzeń schizotypowych), a nawet do jednoznacznej schizofrenii.

Mimo iż osobisty rozwój każdego człowieka cechuje określona specyfika i niepowtarzalność losu w niektórych aspektach, jednak proces rozwoju postrzegania świata ludzi w zdecydowanej większości przypadków prowadzi do jednakowych ostatecznych uogólnień w przedziałach granic Wszechświata.

Wszystko, co odbieramy narządami zmysłów, w procesie uogólnienia szczegółów trafiło do kategorii ostatecznego w granicach Wszechświata uogólnienia zwanego „substancją”, którą przez długi okres czasu[3] tak zwani „pragmatycy” utożsamiali w ogóle z „samą materią”[4].

Lecz równolegle z kultem „pragmatyzmu” i podobnego rodzaju „materializmu” w tymże czasie różne tradycje „mistyki” traktowały substancję nie tylko jako „grubą”, „tęgą materię”, ale wspominały o tak zwanych „materiach subtelnych”, niedostępnych dla ludzkich „cielesnych (zmysłowych) odczuć” w ogóle, zaś dla odczuć duchowych (biopolowych) większości osób dostępnych dopiero po uprzednim specjalnym przygotowaniu.

U podstaw podobnego rodzaju „mistycznych” tradycji leży ta okoliczność, że w każdej epoce w różnych społeczeństwach pojawiała się względnie niewielka liczba ludzi, których narządy zmysłów (cielesnych, jak również biopolowych) bez wszelkiego specjalnego przygotowania i treningu okazywały się bardziej wyczulone niż u pozostałych osób. Ludzie ci wyczuwali rozmaite pola naturalne[5] – „subtelne materie” szkół mistycznych – tak samo jak reszta wyczuwała substancję: takich ludzi w różnych czasach nazywano przeróżnie – „jasnowidzami”, „wizjonerami” (widzącymi duchy), „ekstrasensami” itp.

Jednak zarówno „widzący”, jak i niewidzący żyli we wspólnym dla wszystkim Świecie i spotykali się z jednakowymi zjawiskami, dzięki czemu „widzący” mogli opowiedzieć pozostałym o tym, czego ci nie odbierali za pośrednictwem własnych narządów zmysłów i co było dla nich ukrytą rzeczywistością, niewidoczną stroną życia, na którą „widzący” rzucali światło, tłumacząc powiązania między rzekomo niezwiązanymi ze sobą (z punktu widzenia niewidzących) zjawiskami życiowymi poprzez korelacje między substancją a „materiami subtelnymi”, których percepcja jest dla większości niedostępna.

Świadectwom „widzących” towarzyszyły także intelektualne rozmyślania innych o tym, że poza widoczną i namacalną substancją w naturze obiektywnie występuje coś niewidzialnego i bezpośrednio nieuchwytnego przez większość ludzi[6], co jednak oddziałuje na substancję, dodając jej pewnego porządku i organizacji. Takiego rodzaju zjawiska w procesie generalizacji szczegółów doprowadziły do powstania pojęcia „duch”, za którym kryły się pewne niecielesne w swej istocie siły, oddziałujące na substancję i kierujące nią[7].

„Duch”, „materie subtelne” w takim rozpatrywaniu różnią się od grubej, tęgiej substancji w określony sposób – na zasadzie niedostępności percepcji poprzez narządy zmysłów dla większości ludzi, a nie według oznaki siłowej interakcji z substancją.

Jednocześnie substancję i duch odbierano i rozpatrywano nie w sposób odosobniony, a jako przebywające w przestrzeni i zmieniające się w czasie. Z tym że zarówno przestrzeń, jak i czas same w sobie – poza interakcją z substancją i duchem (biopolem) człowieka – nie są dostępne percepcji za pośrednictwem narządów zmysłów ani „zwykłych śmiertelników”, ani „ekstrasensów”. Mimo iż odbieranie substancji i ducha związane jest z przestrzenią i czasem, to przestrzeń i czas różnią się od substancji i od ducha; ponadto przestrzeń różni się od czasu, choćby taką zasadniczą cechą, jaką jest możliwość powtórnego powrotu w przestrzeni do poprzedniego miejsca przebywania, określonego w odniesieniu do wybranego punktu i kilku (trzech w odbiorze makroświata przez większość osób) wzajemnie rozbieżnych kierunków (oczywiście jeżeli dywagacje na temat „nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki” nie traktować w sposób absolutny, a rozpatrywać je osobno).

Wszystkie te ostateczne uogólnienia w granicach Wszechświata w postrzeganiu świata formowanym „od podmiotu” są wzajemnie powiązane:

Substancja, którą przenika duch („pola energoinformacyjne”, jak można obecnie usłyszeć; lub „siłowe”, jak w niedawnej przeszłości mawiali prawie wszyscy zgodnie z tym, czego uczono ich na szkolnych lekcjach fizyki), znajduje się w pustej nieskończonej i bezkresnej przestrzeni i zmienia się w enigmatycznym w swej istocie czasie… Z tym że przestrzeń ani czas nie posiadają żadnej „wewnętrznej struktury”, właściwej dla każdego z obu pojęć.

Taki zestaw ostatecznych uogólnień w granicach Wszechświata tradycyjnego światopoglądu, panującego wszechobecnie w kulturze globalnej cywilizacji, wygląda całkowicie naturalnie i jest powszechnie akceptowany.

I jest taki sam w ciągu całej historii kultury tłumo-„elitarnej”, w której społeczeństwo dostrzegalnie podzielono na podporządkowane pospólstwo i na panującą nad nim „elitę” rządzącą, łącznie z wtapiającą się w środowisko społeczne korporacją znachorską.

 

Odnośniki:

[1] W drukarstwie dla odtworzenia kolorowych obrazków używa się sposobu oddawania barw na zasadzie kombinacji czterokrotnego odbicia jednakowej ilustracji wydruku w kolorze niebieskim, purpurowym (różowym), żółtym, do których dodaje się nieco czarno-białego odcienia dla poprawy dokładności oddania barw i kontrastu podczas druku.

Jeśli na tej zasadzie snuć analogię, to niejednoznaczność i mętność postrzegania świata jest podobna do sytuacji, kiedy podczas druku kolorowej ilustracji na zasadzie wzajemnego nakładania się czterech jednokolorowych egzemplarzy jednego obrazka, zapisanego w kolorze niebieskim, purpurowym, żółtym i czarno-białej ekspozycji, wyjmiemy jeden z egzemplarzy, drugi zrobimy mniej wyraźnym, przemieszczając go bardziej w kierunku trzeciego, zaś w czwartym przesadzimy z gradacją kontrastu podczas przejścia od białego do czarnego koloru poprzez różne odcienie szarości. Taki wydruk zostanie sklasyfikowany jako wada (skaza) drukarska.

[2] Zgodnie z niektórymi ocenami w pierwszych siedmiu latach życia jednostka uzyskuje tyle nowych informacji, ile uzyska w trakcie całego pozostałego życia. Właśnie z tego powodu wpływ pierwszych lat na dalsze życie ma decydujący charakter. Mowa o tym także w przysłowiu ludowym: Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Czyli braki z dzieciństwa można w przyszłości nadrobić tylko częściowo…

[3] Dopóki nauka nie wykryła tak zwanych „pól siłowych” i nie włączyła ich do kategorii filozoficznej „materia”, która do czasu odkrycia pól zawierała tylko substancję w różnych stanach skupienia.

[4] W związku z tym należy zauważyć pewną osobliwość egocentrycznego postrzegania i pojmowania świata w ich skrajnych przejawach, w których wyraża się ich ślepa, bezmyślna niewiara, uwarunkowana wadami moralności i etyki jego nosicieli: z ich punktu widzenia rzekomo „obiektywnie” nie istnieje wszystko to:

  • czego nie można wyczuć narządami zmysłów jednostki oraz za pośrednictwem bazy sprzętowej nauki;
  • co posiada charakter unikatowy, odosobniony, wobec czego nie można tego poddać wielokrotnej weryfikacji eksperymentalnej.

Unikatowe i rzadkie zjawiska, których sami doświadczyli, określają jako obiektywnie nieistniejące i niemożliwe, charakteryzując je jako oczywiste wymysły. Przykładem niech będzie przekonanie francuskiej akademii nauk sprzed kilku wieków o tym, że „kamienie nie mogą spadać z nieba”, wskutek czego wszystkie doniesienia o spadaniu meteorytów odrzucano jako wymysły i dowody ignorancji ludzi – aż do roku 1803, kiedy w okolicach miasta Aigle spadł deszcz meteorytów, z czym należało się już zgodzić.

[5]Pola fizyczne”, jeśli użyć grecko-łacińskiej terminologii naukowej: „fizyka” po grecku oznacza „naturę”; a „metafizyka” to, co znajduje się poza granicami „natury”.

Jednak w nauce przyjął się termin „pola siłowe”. W określeniu tym przejawia się nieadekwatność pojmowania świata materialistów: absurdalnie brzmi połączenie słów „substancja siłowa”, ponieważ kontaktowe oddziaływanie dwóch obiektów fizycznych cechuje pojawienie się sił; pole to odmiana materii, oddziałująca z różnymi rodzajami materii. Naturalne jest, że interakcji różnych rodzajów materii także powinno towarzyszyć wystąpienie sił, podobnie jak w przypadku mechanicznego oddziaływania dwóch (i więcej) obiektów fizycznych. Wskutek tego epitet „siłowe” w stosunku do pola – jako odmiany materii – jest niestosowny tak samo, jak niestosowny odnośnie pola naturalnego jest nowszy epitet – „energoinformacyjne”, którego nieadekwatność będzie zrozumiała z dalszego tekstu. Zaś epitety „naturalne”, „fizyczne” w stosunku do pól są jak najbardziej stosowne, ponieważ zsumowano w nich wszystkie cechy pól jako jednego z rodzajów „materii w ogóle”.

Można przypuszczać, że w czasach kiedy materialiści naukowi nie chcieli używać starodawnego terminu „duch”, nie posiadali pełnej jasności, czym jest „pole jako zjawisko naturalne”, natomiast „siłę” odbierali jako zjawisko obiektywne i zrozumiałe – wskutek tego, że pojęcie to było metrologicznie spójne. Dlatego „siły”, obiektywnego istnienia których nikt nie podważał (za wyjątkiem sił bezwładności /inercji/, które w wielu teoriach rozpatrywano jako fikcyjne), zostały gramatycznie zmienione w epitet (przymiotnik) i sztucznie „przyklejone” do „znów odkrytego gatunku materii” – do „pól”, o istocie których nie mieli za bardzo pojęcia. Sam zaś termin „pole”, sądząc po wszystkim, zmuszeni byli przejąć z bardzo oddalonej od materializmu matematyki: jeden z działów matematyki, używany do opisania i modelowania zjawisk polowych, nazywa się „analiza wektorowa”, w ramach której istnieje podrozdział „pola wektorowe i skalarne”. Przy stosowaniu aparatu matematycznego do rozwiązywania konkretnych zadań abstrakcje matematyczne wymagają epitetów (przydawek) w celu ustanowienia wzajemnych powiązań z obiektywnymi zjawiskami, opisywanymi za pomocą matematyki. Tak więc sądząc po wszystkim, słowo „pole”, uzyskawszy epitet „siłowe”, zastąpiło w leksykonie nauki niedopuszczalne dla materialistów pojęcie „duch” jako nosiciela określonych aspektów życia. Jak pokażemy później, zamiana ta nie sprzyjała rozwojowi pojmowania świata.

[6] Na przykład zjawiska magnetyczne i elektrostatyczne były znane także w starożytności. Mimo iż magnetyzm i elektryczność są niewidoczne, to oddziałują na substancję i oddziaływanie to jest widoczne i zauważalne (uchwytne).

[7] W kulturach ludowych przejawiło się to w językowych opisach budowy człowieka, który składa się z ciała (substancji cielesnej), ducha (biopola organizmu) i duszy – wiecznego pierwiastka nie z tego świata (w stosunku do stworzonego świata, w którym aktualnie przebywa).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s