Wolność badawcza a stosowany charakter socjologii

0aowgareia8l-kozma-prutkov
K. Prutkow

Skoro socjologia jest nauką o społeczeństwie, ma ona obowiązek znać wszystkie aspekty jego życia. Dlatego też w socjologii nie może być przez kogokolwiek zabronionych tematów lub kwestii badawczych, ponieważ przy narzucaniu podobnego rodzaju zakazów zmniejsza się zakres przestrzeni parametrów opisujących życie społeczeństwa, wskutek czego socjologia nieuchronnie traci spójność metrologiczną oraz adekwatność życiu. Prócz tego, jak mawiał Koźma Prutkow, „z małych przyczyn bywają wielkie następstwa”, i jeżeli zabronimy badania tych lub innych kwestii, to gwarantowanie doczekamy się niespodziewanych negatywnych następstw z niegdyś małych przyczyn.

Inna sprawa to fakt, iż różna tematyka posiada różną wartość znaczeniową, dlatego istnieje problematyka bardziej ważna dla zgłębiania i mniej znacząca.

Oprócz tego:

W historycznie ukształtowanych kulturach należy zastanowić się nad konsekwencjami udostępniania informacji o pewnej specyficznej tematyce tym bądź innym grupom społecznym lub bezpośrednio konkretnym osobom.

W szczególności socjologia ma obowiązek studiować i znać wady ludzi, procesy generacji, rozpowszechniania oraz reprodukcji wad w społeczeństwie. Jednak w tymże stopniu socjologowie mają obowiązek zapobiegać osłabianiu społeczeństwa, rozpowszechniając informację o wadach w trybie niby „powszechnego oświecenia socjologicznego”, zachęcając do wadliwego sposobu życia ludzi potencjalnie do niego skłonnych, którzy mogliby tego uniknąć, gdyby nie udzielenie im „w samą porę” informacji, do adekwatnego odbioru której na osiągniętym stopniu rozwoju osobistego okazali się być nieprzygotowani, wskutek czego wejdą na drogę ulegania wadom, osobistej degradacji i zachowania antyspołecznego.

Co się tyczy samego zjawiska społecznego, które można określić jako „podejście inkwizytorskie” w stylu „w to nie wolno wątpić, bo inaczej to satanizm”, „tych tematów nie można poruszać, ponieważ to niestosowne”, „o tym nie wolno mówić, ponieważ to politycznie niepoprawnie”, „wypowiadać poglądy odmienne od oficjalnie ogłoszonych jest ekstremizmem”, to jeżeli pominiemy wszelkie deklaracje o dobrych intencjach i przejdziemy się wzdłuż łańcucha pośredników od „inkwizytorów-wykonawców” do inspiratorów owego zjawiska społecznego, zobaczymy dążenie tych bądź innych całkowicie konkretnych osób bądź mafijnie organizowanych korporacji do wyzyskiwania w swoich interesach niewiedzy społeczeństwa oraz innych jego wad w tych lub innych zagadnieniach na szkodę dla owego społeczeństwa.

 

 

Stosowany charakter socjologii a dwa wzajemnie wykluczające się zadania, jakimi może się zajmować

 

W społeczeństwie, w jego kulturze nie przyjmują się rodzaje działalności, które nie pracują na czyjeś interesy, co z punktu widzenia posiadaczy owych interesów przedstawia „pożytek” bez względu na to, czy ich interesy są prawe czy niesłuszne. Dotyczy to zarówno pożytecznego efektu, który czerpie ktoś indywidualnie, jak też pożytecznego efektu uzyskiwanego korporacyjnie tymi bądź innymi grupami społecznymi. Z tym że odbiorcy pożytecznego efektu mogą być zarówno członkami danego społeczeństwa, jak również przedstawicielami zewnętrznych (w stosunku do niego) systemów społecznych i etycznych.

To samo dotyczy również wszelkiej działalności naukowo-badawczej, prowadzonej na profesjonalnej podstawie: jeżeli dowolna dziedzina nauki istnieje w społeczeństwie, tym bardziej kiedy jest nieodzowną częścią jego kultury, oznacza to, że „jest komuś potrzebna”[1].

Dotyczy to również pseudonauk: jeśli te rozkwitają, to komuś jest to potrzebne (ktoś czerpie z nich korzyść). Tak samo w zwalczaniu konkretnych kierunków działalności naukowo-badawczej obiektywnie (tj. niezależnie od deklaracji) wyraża się czyjeś zainteresowanie w zatrzymaniu badań w danym kierunku i rozpowszechnieniu w społeczeństwie pewnego rodzaju wiedzy, kolidującej z zakazanymi badaniami oraz ich realnie osiągniętymi lub potencjalnymi wynikami.

72f2cbaf4ef79bae83042026782777aa4fa9957f_full
Kot Matroskin

Jeden z wariantów tego, jak na przestrzeni całej historii można pojmować „pożyteczny efekt”, pokazał Kot Matroskin w kreskówce z serii „O Prostokwaszynie”:

 

„Wspólna praca dla mojego dobra łączy.”

Prowadzi to do pytania:

  • Co leży u podstaw pasożytnictwa?
  • Czy jakiś osobnik bądź grupa społeczna posiada prawo pasożytowania na pracy i życiu innych ludzi?

Historia wraz z obecną polityką wszystkich cywilizowanych społeczeństw pokazuje, że mnóstwo ludzi nosi w sobie albo świadome przekonanie o swoim prawie pasożytowania na pracy i życiu innych, albo informacyjnie-algorytmiczna zawartość poziomów podświadomości ich psychiki jest taka, iż pasożytują na pracy i życiu innych ludzi nieświadomie lub są gotowi rozpocząć pasożytowanie, jeśli nadarzy się ku temu okazja i złożą się odpowiednie okoliczności, które to umożliwią.

Wiadomo że ci, którym to odpowiada, bezwstydnie i bez wyrzutów sumienia są zainteresowani w utrzymywaniu ciągłości takiego trybu organizacji życia społeczeństwa, w którym większość haruje na panującą nad większością mniejszość. W najbardziej prymitywnym wariancie taki tryb życia społeczeństwa pomaga zapewniać stosowanie brutalnej siły. Jednak „siła siłę łamie”, wskutek czego, jak nieraz pokazywała historia jawnie niewolniczych społeczeństw, panowie (tzw. właściciele niewolników) jednej kultury, którzy sami zostali wzięci do niewoli, stawali się pogardzanymi niewolnikami w kulturze zwycięzców; albo wybuchały masowe powstania niewolników, w trakcie których wielu panów (właścicieli niewolników) traciło majątki i życie, zaś samo społeczeństwo niewolnicze znajdywało się na krawędzi katastrofy kulturowej (powstanie Spartakusa w starożytnym Rzymie, wojny chłopskie w czasach średniowiecznych, Żakeria we Francji lub na Rusi pod wodzą Bołotnikowa, Razina, Pugaczowa – to tylko niektóre przykłady).

Dlatego pasożyty, którym udało się w ten lub inny sposób zdobyć władzę nad społeczeństwem, zawsze pragnęli posiadać bardziej skuteczne i bezpieczne środki do realizowania pasożytnictwa na pracy podporządkowanej im większości. Najlepszą opcją dla nich byłoby zastosowanie wobec podporządkowanej większości zasady opierającej się na powiedzeniu „robota lubi głupiego, a głupi się z niej cieszy”, w której znalazło swoje wyrażenie nie tylko lenistwo niechcących pracować „mądrali”, zdolnych do pasożytowania, dla których jednak zabrakło miejsca przy korycie; ale też sabotaż pracusiów zależnej pracy na obce interesy, zdolnej zaspokoić ich własne interesy jedynie w stopniu minimalnym i tylko w postaci ochłapów.

Zgodnie z tym socjologia może sprzyjać realizacji jednego z dwóch zadań.

Pierwsze zadanie. Jak w interesach tej czy owej pasożytującej mniejszości – w stosunku do pozostałego społeczeństwa – efektywnie urzeczywistnić niewolnictwo; najlepiej z minimalnym wysiłkiem, na podstawie wcielenia w życie zasady „robota lubi głupiego, a głupi się z niej cieszy”?

Drugie zadanie, jakie może rozwiązywać socjologia, jednak jakościowo inne w swej motywacji moralnej i treści, polega na tym: Jak zlikwidować systemowo organizowane pasożytnictwo tych lub innych mniejszości na pracy i życiu większości, by w następstwie pokoleń wszyscy ludzie żyli swobodnie, zaś skłonności do pasożytowania nawet u osobników (nie mówiąc o inklinacji organizowanej na szczeblu systemowym) nie przekazywano nowym pokoleniom?

W przeszłości socjalistycznej owe ukierunkowanie (a tak naprawdę ograniczenie) wiedzy na rozstrzyganie jednego z dwóch wymienionych zadań nazywali „partyjnością w nauce” lub „klasowym charakterem nauki”, mając na myśli obsługę interesów klas robotniczych lub interesów klas wyzyskiwaczy przez naukę społeczną: albo – albo.

Próby stworzenia pewnej niby „obiektywnej socjologii”, która powinna być rzekomo obojętna wobec faktycznej obiektywnej różnicy między dwoma wspomnianymi zadaniami,  w rzeczywistości wpisują się – przynajmniej domyślnie – w zbudowanie jednego z rodzajów socjologii zniewolenia; a jeśli świadomie, to są zwykłym cynizmem i perfidią zwolenników stosowania podobnej nauki społecznej.

W rzeczywistości obiektywność socjologii wyraża się nie w przemilczaniu dwóch wymienionych, wzajemnie wykluczających się zadań, w próbie odejścia od moralnie-etycznego wyboru pracy na jedną z nich, lecz w bezpośrednim przedstawieniu (ujawnieniu) obu rzeczonych zadań oraz podejmowanych przez nich środków, które są obecne w kulturze społeczeństwa lub mogą pojawić się w jego praktyce politycznej, by później zakorzenić się w jego kulturze. Zaś co się tyczy wyboru i prawidłowości jednego z tych dwóch wykluczających się zadań socjologii jako sensu życia – to sprawa każdego, kto sobie zdaje sprawę z istnienia takiego podziału…

W każdym z dwóch wariantów orientacji socjologia staje się w swej istocie nauką stosowaną, z której wynika:

  • albo polityka zniewolenia społeczeństwa przez tę lub ową mniejszość,
  • albo polityka wyzwolenia ludzi z umyślnie organizowanej władzy tej lub owej mniejszości i niedopuszczenia zniewolenia na przyszłość (o czym nie wolno zapominać).

Tak samo nieobojętność ludzi do wiedzy o charakterze społecznym jest uwarunkowana ich rzeczywistą motywacją moralną:

  • Dla tych, którzy świadomie lub nieświadomie dążą do wspinania się po stopniach hierarchii pasożytnictwa lub pragną zachować swój status, – dla tych socjologia wyzwolenia jest nieprzyjemna i wroga, ponieważ pracuje na likwidację tej organizacji społecznej, w której chcą żyć i w której komfortowo się zadomowili. Jednak nawet sama socjologia zniewolenia może być dla ich intelektu niepojętna wskutek tego, że za ten czas – podczas wprowadzania w życie zasady „robota lubi głupich, a ci się z niej cieszą” – udało się ich dostatecznie otumanić.
  • Wśród tych, którzy pragną być wolni i żyć w społeczeństwie wolnych ludzi, socjologia zniewolenia wzbudza niechęć: co najmniej intuitywnie (emocjonalnie) w postaci nudy i ignorowania, ale także w formie aktywnego obalania i demaskowania jej założeń oraz teorii.

W każdym razie osoba nie posiadająca wiedzy socjologicznej to w większym lub mniejszym stopniu „uczony niewolnik”, tj. dodatek do swojego miejsca pracy i statusu funkcjonalnego w społeczeństwie. Lecz jeśli osobę nie satysfakcjonuje taki stan rzeczy, wybór odpowiedniej socjologii dla jej zgłębienia w celu własnego rozwoju, zależy od niej – od jej motywacji moralnej do zdobycia wiedzy społecznej, orientowanej na rozwiązanie jednego z dwóch wymienionych wcześniej, wzajemnie wykluczających się zadań.

 

Odnośnik:

http://to-name.ru/
W. Majakowski
[1] Przecież jeśli zapalają gwiazdy -
to znaczy, że one komuś potrzebne są nocą?
To znaczy: ktoś chce, żeby blask ich świecił?
To znaczy: dla kogoś te plwocinki perłami migocą?

(Włodzimierz Majakowski: Posłuchajcie)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s