Konsekwencje ignorancji społecznej w życiu jednostki i społeczeństwa

W poprzednim artykule, wprowadzającym do Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego, rozpatrzyliśmy problematykę wszechobecnego kryzysu panującego w różnych dziedzinach dotykających bezpośrednio życie ludzkości. Naszym zdaniem jest on związany ze znaczną rozbieżnością między stopniem rozwoju tzw. nauk ścisłych a humanistycznych, która z kolei wynika z niedostatecznej dbałości o zapewnienie spójności metrologicznej różnym dyscyplinom naukowym. Dlatego tyle miejsca poświęciliśmy temu zagadnieniu, przytaczając kilka przykładów jego zgubnego wpływu na działalność naukową oraz wynikających z niego konsekwencji dla społeczeństwa, przyjmującego zalecenia różnorodnych teorii pseudonaukowych.

W niniejszej części spróbujemy odpowiedzieć na drugą część pytania: „A co właściwie można zrobić, by nadać naukom humanistycznym spójności metrologicznej, oraz którą z dyscyplin należałoby zająć się w pierwszej kolejności, aby złagodzić obecny stan rzeczy?” Odpowiedzieć można od razu: socjologią, gdyż to ona jest królową nauk społecznych, zgłębiającą życie społeczeństw ludzkich, których obecna parada kryzysów dotyczy w sposób ostry. Jednak aby w miarę szybko doprowadzić do poprawy sytuacji, należy poszerzyć ramy jej tradycyjnego zakresu przedmiotowego, w wyniku czego uzyskamy właściwie zupełnie nową dyscyplinę, którą można byłoby nazwać „neosocjologią”, lecz na potrzeby niniejszego projektu zastosujemy ludowy termin „życioznawstwo”. A teraz – komu w drogę, temu czas…

Każdy człowiek jest częścią społeczeństwa, którego nikt nie może zastąpić swoją osobą (a tym bardziej całej ludzkości). Poza społeczeństwem noworodek nie może zostać człowiekiem, czego dowodzą historie realnych, niemitycznych „mowgli”, których schwytano i próbowano przywrócić do życia w społeczeństwie, jednak ci nie potrafili zostać pełnowartościowymi członkami społeczeństwa i wkrótce umierali. Podobnie losy realnych „robinsonów”, którzy znaleźli się na bezludnych wyspach i spędzili w osamotnieniu wiele lat, w większości przypadków okazały się tragiczne: osobowość wielu zubożała na tyle, że nie potrafili powrócić do życia wśród ludzi nawet z pomocą profesjonalnych psychologów i psychiatrów.

maxresdefault-1Niemniej mnóstwo ludzi w ciągu historii przeżywało i dotąd przeżywa swoje życie, nie zdając sobie sprawy ani z potencjału własnego rozwoju osobowościowego, ani z charakteru organizacji życia swoich społeczeństw, z bytujących w nich wzajemnych powiązań jednostek, ani z możliwości opanowania potencjału rozwoju osobistego, a na tej podstawie poprawy jakości życia społeczeństw i całej ludzkości.

Historycznie ukształtowana rzeczywistość społeczna demonstruje, że mimo wszystko, niezależnie od pozycji społecznej, ludzie pozostają zakładnikami (w rzeczy samej jeńcami-niewolnikami) błędów samozarządzania społecznego, nadużywania władzy i statusu socjalnego ze strony innych ludzi, co wywołuje niezadowolenie z życia u przeważającej większości z nich. Dotyczy to zarówno „pospólstwa”, jak i przedstawicieli tak zwanej „elity” społecznej, włącznie z zawodowymi politykami i przedsiębiorcami.

11
M. G. Sałtykow-Szczedrin

Michaił Jewgrafowicz Sałtykow-Szczedrin (1826–1889) pisał o tym tak:

„Chłop nawet nie lęka się polityki wewnętrznej, po prostu dlatego, że jej nie rozumie. Jakkolwiek byś mu nie dopiekał, mimo wszystko będzie sądził, że to nie „polityka wewnętrzna”, lecz zwykłe dopust Boży w rodzaju dżumy, głodu, potopu, z tą tylko różnicą, iż tym razem ucieleśnieniem tego dopustu jest pompadour[1]. Czy jest potrzeba, żeby rozumiał, co to takiego polityka wewnętrzna? Co do tego mogą istnieć różne poglądy; lecz sam za siebie mówię otwarcie: strzeżcie się, panowie! Jak tylko bowiem chłop zrozumie, czym jest polityka wewnętrzna, to n-i-ni, c’est fini[2]!“

Oznacza to, iż Sałtykow-Szczedrin był przekonany o tym, że:

Jeśli społeczeństwo będzie rozumiało, co to takiego „polityka wewnętrzna”, to dalsze nadużywanie jego niewiedzy w dziedzinie socjologii będzie niemożliwe, wskutek czego nieuchronnie dojdzie do poprawy polityki.

chehov
A. P. Czechow

Jednak ignorancja w sferze socjologii, odpowiadającej wymogom rzeczywistości życiowej, jest charakterystyczna nie tylko dla pospólstwa, lecz także dla przedstawicieli tak zwanej elity społecznej. Bohater noweli Antona Pawłowicza Czechowa (1860–1904) pt. Nieciekawa historia, to „zasłużony profesor Nikołaj Stiepanowicz taki to, radca tajny i kawaler orderów; odznaczeń rosyjskich i zagranicznych ma tyle, że kiedy zdarza mu się nakładać je wszystkie, to studenci zwą go choinką. Znajomości posiada doborowe; bądź co bądź w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu-trzydziestu lat nie było i nie ma w Rosji żadnego z wybitnych uczonych, z którym nie łączyłyby go zażyłe stosunki. W utworze charakteryzuje sam siebie jako człowieka, którego losy rdzenia kostnego obchodzą żywiej aniżeli ostateczny cel wszechświata.” Ma 62 lat i będąc w stanie ciężkiej choroby podsumowuje swe dotychczasowe życie:

„Kiedy dawniej przychodziła mi ochota zrozumieć kogoś albo siebie, to rozpatrywałem nie postępki, w których wszystko jest względne, lecz pobudki. „Powiedz mi, czego pragniesz, a powiem ci, kim jesteś[3]”.

Teraz więc poddaję siebie egzaminowi: czego pragnę?

Pragnę, aby nasze żony, dzieci, przyjaciele, uczniowie kochali w nas nie nasze nazwiska, nie firmę, nie etykietę, ale zwykłych ludzi. I co jeszcze? Pragnąłbym mieć pomocników i następców. I jeszcze? Pragnąłbym zbudzić się za jakieś sto lat i chociaż jednym okiem spojrzeć na to, co stanie się z nauką. Chciałbym pożyć jeszcze jakieś dziesięć lat… Co dalej?

Dalej już nic. Myślę, rozmyślam długo i nic więcej nie mogę wymyślić. I choćbym nie wiem jak długo myślał, dokądkolwiek by wędrowały moje myśli, widzę wyraźnie, że w mych pragnieniach brak czegoś najistotniejszego, czegoś bardzo, bardzo ważnego. W moim umiłowaniu nauki, w pragnieniu dalszego życia, w tym tkwieniu na cudzym łóżku i dążeniu do poznania samego siebie, we wszystkich myślach, uczuciach i pojęciach, które stwarzam sobie o wszystkim, brak czegoś uogólniającego, co by wiązało to wszystko w pewną całość. Każde uczucie i każda myśl istnieją we mnie z osobna i we wszelkich mych sądach o nauce, teatrze, literaturze, o uczniach, we wszystkich tych obrazkach, które rysuje mi wyobraźnia, nawet najwytrawniejszy analityk nie znajdzie tego, co zwie się ogólną ideą, czyli bożyszczem żywego człowieka.

A skoro tego nie ma – to znaczy, nie ma nic.”

To spowiedź człowieka sfrustrowanego z życia pomimo odniesienia bezspornego sukcesu społecznego. Przyczynę niezadowolenia w noweli także podano: losy rdzenia kostnego obchodzą go żywiej aniżeli ostateczny cel wszechświata. Tzn. bohater utworu jest dodatkiem do swojego miejsca pracy i pozycji społecznej. W odróżnieniu od chłopa, o którym pisał Sałtykow-Szczedrin, bohater dzieła Czechowa jest „uczonym niewolnikiem”[4], którego przygnębienie z powodu tego, iż nie zrealizował się jako człowiek, wynika m. in. z niewiedzy w zakresie socjologii i ograniczania własnych zainteresowań do wąskiego profesjonalizmu, co go też faktycznie zabija w wieku, w którym za wcześnie mówić o wyczerpaniu zasobu biologicznego organizmu.

Dalej kontynuuje Czechow:

„Przy takim ubóstwie[5] dość było poważniejszego niedomagania, obawy przed śmiercią, oddziaływania okoliczności i ludzi, by wszystko, co dawniej uważałem za swój światopogląd, w czym widziałem sens i radość mego istnienia, przewróciło się do góry nogami i rozleciało na strzępy. Toteż nic dziwnego, że ostatnie miesiące życia zaćmiły mi myśli i uczucia godne barbarzyńcy i niewolnika, że zobojętniałem teraz i nie widzę snu. Gdy w człowieku brak tego, co wyższe i silniejsze od wszelkich wpływów zewnętrznych, to – doprawdy – wystarczy porządny katar, aby utracić równowagę wewnętrzną i zacząć widzieć w każdym ptaku sowę, a w każdym dźwięku słyszeć wycie psów. I cały pesymizm lub optymizm wraz z wielkimi i małymi myślami mają wówczas jedynie znaczenie symptomu i basta.

Jestem pokonany. Jeżeli tak, to nie warto myśleć, nie warto rozprawiać. Będę siedzieć i milcząc czekać na to, co przyjdzie.”

To jednocześnie wyrok i przyznanie się do bycia zakładnikiem okoliczności, pochodzenia których nie rozumie, i do tego, iż nie zrealizował się jako człowiek: godność człowieka to coś więcej niż spełnienie się zawodowo, choć oczywiście określenie „być człowiekiem” obejmuje również potrzebę bycia społecznie pożytecznym, czego nie można osiągnąć bez zrealizowania się w społecznie pożytecznym zawodzie.

Współcześni Czechowa uważali, że autor wyraził w profesorze własne myśli. Zważywszy na to, że Czechow był przedstawicielem cech i sposobu rozumowania rosyjskiej inteligencji liberalno-humanistycznej końca XIX i początku XX wieku, to w danym fragmencie odzwierciedliło się wszystko, co doprowadziło do katastrofy społecznej 1917 r., likwidacji i wygnania ówczesnej wykształconej klasy z Rosji w trakcie wojny domowej.

Katastrofa społeczna lat 1985-1991 również wynikała z przyczyn ignorancji w dziedzinie socjologii zarówno zdecydowanej większości mieszkańców ZSSR, jak i polityków, bez ich podziału na konserwatystów a reformatorów[6].

s-ec1841a4ff286b7e0f6057a4e2e1c6d21c0a5b6eTak więc nieadekwatna życiu ignorancja panująca w sferze socjologii prowadzi u wielu ludzi, będących zakładnikami okoliczności, nie tylko do braku zadowolenia z życia, co bywa źródłem pochodzenia zdecydowanej większości chorób[7], ale stwarza też potencjał katastrof mogący zagrażać przyszłości danego społeczeństwa.

Przyznanie się do własnej ignorancji społecznej można znaleźć też w świecie wielkiej polityki, mimo iż kompetencje takich polityków nie podważają obywatele, historycy ani analitycy. Oto dwa przykłady:

  1. 33
    H. Truman

    Prezydent USA w latach 1945-1953 Harry Truman (1884-1972): „Dajcie mi jednostronnego ekonomistę! Wszyscy moi ekonomiści mówią: „Z jednej strony… z drugiej strony…”[8] Czyli konsultanci ekonomiczni (a ekonomia to w naszym przedstawieniu jedna z gałęzi nowej socjologii – „życioznawstwa”) nie byli w stanie udzielić zadowalających (w sensie ich zasadności zarządczej) i jednoznacznie rozumianych odpowiedzi na pytania, jakie zadawał im prezydent USA, który z kolei sam nie potrafił zdemaskować ich ignorancji i ograniczoności.

  2. Wiktor Czernomyrdin (1938-2010), będąc premierem Rosji w
    ÐÀÁÎ×Àß ÂÑÒÐÅ×À ÑÀÌÌÈÒÀ "ÃÐÓÏÏÛ ÂÎÑÜÌÈ"  ÌÎÑÊÂÅ
    W. Czernomyrdin

    latach 1992-1998, twierdził: „Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”[9]. W istocie to przyznanie się do braku kompetencji ze strony całej szczerze prawomyślnej części „elity” politycznej kraju, bowiem gdyby kurs polityczny opracowywano i realizowano w oparciu o socjologię adekwatną życiu, to wychodziłoby nawet lepiej, niż chcieli, i tak byłoby prawie zawsze, z rzadkimi wyjątkami.

 

Zakres przedmiotowy socjologii i jej dziedziny

Zakres przedmiotowy nowej socjologii (naszego umownego „życioznawstwa”) mieści w sobie wszystkie strony życia społeczeństwa jako systemu, składającego się ze zbioru ludzi w następstwie pokoleń, jak również aspekty życia każdego człowieka, charakterystyczne dla wszystkich ludzi, tworzących społeczeństwo bądź będących częścią grup społecznych, wyodrębnianych w danym społeczeństwie. Specyfika indywidualna czyli to, co odróżnia jedną osobę od innych i wyróżnia ją w konkretnym zbiorze ludzi, interesuje naszą socjologię tylko w przypadku, kiedy owa swoistość potrafiła (lub potrafi) wywrzeć istotny wpływ na życie społeczeństwa, jakiego nie może okazać cała reszta pozostałych jednostek. Wraz z tym socjologia powinna obejmować swoim zakresem przedmiotowym problematykę współdziałania społeczeństwa i ludzi z obejmującymi życie społeczeństwa systemami i procesami naturalnymi.

W zależności od rozpatrywanego społeczeństwa – globalnego bądź regionalnie usytuowanego – socjologia może być globalną lub specyficznie regionalną.

Ponieważ człowiek jest częścią biosfery planety, socjologia nie obejdzie się bez określonego minimum wiedzy z dziedziny biologii ogólnej, biologii biocenozy i biosfery oraz biologii człowieka.

Ponieważ zaopatrzenie informacyjno-algorytmiczne ludzkich zachowań nie bywa przekazywane z pokolenia na pokolenie wyłącznie na podstawie genetycznego aparatu gatunku biologicznego „człowiek rozumny”, gdyż decydującą rolę odgrywa kultura, to kulturologia jako wyspecjalizowana nauka o kulturze[10] jest również niezbędną częścią składową socjologii. Nie można też zapominać o tym, że ludziom na przestrzeni historii wszystkich społeczeństw właściwa jest ta lub owa religijność, wierzenia oraz mistycyzm, które wpływały i nadal wpływają na losy narodów i cywilizacji, wskutek czego religioznawcze aspekty życia jednostek i społeczeństw również powinny wchodzić w zakres przedmiotowy nauki społecznej i zgodnie z powyższym być zgłębiane niezależnie od tego, czy sam socjolog jest osobą wierzącą, mistykiem czy „pragmatycznym realistą”.

Ponieważ życie cywilizowanych społeczeństw opiera się na działalności gospodarczej na zasadzie pracy kolektywnej mnóstwa ludzi w różnych dziedzinach produkcji różnorodnych regionach zamieszkania, nauka ekonomiczna (zawierająca bioekologiczną składową) to również jedna ze stosowanych dziedzin socjologii, tym bardziej iż treść teorii ekonomicznych bywa zasadniczo uwarunkowana (wprost i pośrednio) socjologicznymi poglądami panującymi w społeczeństwie, z kolei sama w sobie ekonomia nie jest w stanie być lekarstwem na wszystkie bolączki społeczeństwa.

Skoro wszystkie strony życia społeczeństw i tworzących je ludzi są wyrażeniem indywidualnej i kolektywnej działalności psychicznej ludzi, to nauka psychologiczna jest także jedną z dziedzin stosowanych socjologii. W wyniku tego:

Psychologia jest najistotniejszą nauką naszych dni, bowiem jej osiągnięcia dają klucz do rozwoju ludzi, społeczeństwa, kultury i do osiągnięć we wszystkich dziedzinach działalności społecznej.

Szczególnie z uwagi na fakt, iż sama działalność naukowo-badawcza jest jedną z odmian działalności psychicznej ludzi, teoria poznania i twórczości wyłania się nie tylko jako niezbędny składnik wykształcenia i część składowa subkultury działalności naukowej i twórczej, ale też jako jedna z dziedzin badań socjologii, mimo iż tradycyjnie w strukturze nauk teoria poznania wchodzi w kompetencję filozofii, uważaną za królową nauk. Jednak sama filozofia – jako część składowa kultury – jest sama obiektem badań kulturologii, którą już wcześniej ukryliśmy pod skrzydłami socjologii. Jednocześnie z tym filozofię można porównać do kamertonu stroikowego w tym sensie, że na kamertonie nie da się wykonać żadnego utworu muzycznego (tak też filozofia per se nie jest w stanie rozwiązać żadnych konkretnych zadań), z drugiej strony według kamertonu stroi się wszystkie instrumenty orkiestry, wobec czego kamerton jest w sposób niewidoczny obecny w grze każdego z nich (podobnie systemy filozoficzne występujące w kulturze społeczeństwa, formując postrzeganie i rozumienie świata ludzi, niejawnie uczestniczą we wszelkiej ich działalności, determinując ją).

Teorii i praktyce poznania w kulturze społeczeństwa należy poświęcić szczególną uwagę ze względu na fakt, iż skuteczność kultury poznania (w sensie jej zdolności do wykrywania i rozwiązywania problemów życia społecznego), jej rozprzestrzenienie oraz przekazywanie w społeczeństwie w następstwie pokoleń w znacznym stopniu wyznacza perspektywy społeczeństw, tj. liczbę obiektywnie dostępnych możliwości ich rozwoju oraz wybór możliwości dla ich praktycznej realizacji.

Ponieważ wszystkie procesy w życiu społeczeństw mogą być interpretowane jako procesy samozarządzania albo jawnie przedstawiają procesy zarządzalne (sterowalne), to socjologia bez dostatecznie ogólnej (w sensie uniwersalności aplikacji) teorii zarządzania nie może być adekwatną życiu. W związku z tą okolicznością jurysprudencja[11] – jako jedno z narzędzi zarządzania społeczeństwem – jest także jedną z dziedzin stosowanych dostatecznie ogólnej teorii zarządzania i zakresem przedmiotowym badań socjologii oraz jej dziedziną.

Historyczne kroniki, pamiętniki ludzi, kronika bieżących wydarzeń politycznych (czyli zakres przedmiotowy historii oraz jej nauk pomocniczych) dostarczają faktologicznej bazy naszej nauce społecznej („życioznawstwu”).

Wszystko to mówi o tym, że opanowanie socjologii i praca naukowo-badawcza w jej zakresie wymaga dość szerokiego widnokręgu – na poziomie wyższym od zwykłego „szkolnego” (ogólnikowego i pobieżnego nawet na poziomie wyższych uczelni).

drevo_znanij2Osobie nie posiadającej dostatecznie szerokiego widnokręgu taka socjologia („życioznawstwo”) będzie wydawała się sztucznie stworzonym systemem ideologicznym, wskutek czego faktycznie sztuczne systemy ideologiczne, przedstawiane jako socjologia – z jednej strony, i adekwatna życiu socjologia („życioznawstwo”) – ze strony drugiej, dla osoby o wąskim horyzoncie wiedzy będą nie do odróżnienia.

Jednak samo posiadanie szerokiego widnokręgu nie wystarczy, ponieważ socjologia wymaga odpowiedniej kultury myślenia, która pozwoli w całym morzu faktologii, odnoszącej się do różnych wyspecjalizowanych dziedzin nauki, rozpoznawać związki przyczynowo-skutkowe, posiadające wartość znaczeniową, celem identyfikowania problemów w życiu społeczeństwa oraz ich rozwiązania.

 

Odnośniki

[1] Słowem tym Sałtykow-Szczedrin określał urzędników państwowych – administratorów zarządców.

[2] Można przetłumaczyć jako „po ptakach“.

[3] To słuszne założenie, ponieważ rzeczywista moralność określa sposób obróbki informacji w psychice osoby i charakter udziału jednostki w życiu społecznym, jej „kompatybilność” oraz możliwość współdziałania z innymi ludźmi, posiadającymi w pełni konkretne cechy osobowości. O tym jednak pomówimy później.

baf937a346234f4d212475ff0bb9a3dc
A. Błok

[4] W poemacie Aleksandra Błoka (1880-1921) „Odwet“ można znaleźć wersety:

„Kto miecz wykuje? – Ten, co strachu 
Nie zna. A jam bezradny, słaby 
Jak wszyscy wy – ja jestem rabem 
Mądrym, stworzonym z gliny, prochu – 
Tak się strasznego świata lękam.”

To bardziej dogłębna samoocena niż w przyznaniu bohatera „Nieciekawej historii” Antona Czechowa. Jeśli bowiem w psychice jednostki jest miejsce dla lęku, nie ma w niej miejsca dla Miłości – z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu, o czym będzie jeszcze mowa.

[5] Ubóstwie rozumianym przez jednostkę jako ubóstwo w pojmowaniu sensu życia zarówno swojego, jak i społeczeństwa oraz całej ludzkości.

Friedrich Engels - German
F. Engels

[6] Mimo iż nie jesteśmy zwolennikami „mroksizmu“ [marksizmu], zacytujemy tutaj Fryderyka Engelsa – jednego z twórców oficjalnej ideologii państwowej ZSSR. W pierwszej części artykułu „Polityka zagraniczna rosyjskiego caryzmu“ wyraził bowiem jedną z zależności kulturowo-społecznego bytu ludzkiego społeczeństwa:

„To przeistoczenie się we własne przeciwieństwo, to ostateczne osiągnięcie takiego punktu, który jest krańcowo przeciwstawny pierwotnemu, naturalnie kształtuje nieunikniony los dla wszystkich ruchów historycznych, których uczestnicy posiadają mętne wyobrażenie o przyczynach i warunkach ich istnienia, dlatego też wyznaczają sobie czysto iluzoryczne cele. „Ironia historii” nieubłaganie wprowadza tutaj własne poprawki.”

Innymi słowy, „chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie pozwalają…”

[7] Według zachodniej medycyny aż 80 % znanych chorób nosi charakter psychosomatyczny, tzn. na początku powstaje frustracja z życia, po czym psychika albo wprost generuje chorobę, zmieniając fizjologię organizmu, albo obniża aktywność układu odpornościowego, co otwiera drogę przedostaniu się do ciała infekcji z zewnątrz. Oprócz tego niezadowolenie z życia, przytłaczające jednostkę psychicznie, podwyższa ryzyko traumatyzmu życiowego bądź zawodowego (w który z powodu błędu operatorów techniki mogą zostać wplątane osoby postronne), wprowadza ludzi na drogę narkomanii i jest główną przyczyną samobójstw.

[9] Wypowiedź ta wyzwala kontrpytanie: A czy naprawdę chcieli? – Bowiem siebie ani własnych rodzin posiadający władzę nie skrzywdzili: według poziomu konsumpcji oni oraz członkowie ich rodzin wielokrotnie przewyższali poziom konsumpcji przytłaczającej większości ludności kraju na przestrzeni całej epoki – od chruszczowowskiej Odwilży przez Zastój ery Breżniewa aż do czasów Pierestrojki Gorbaczowa oraz reform czasów poradzieckich. Okoliczność ta, zgodnie z założeniami zasady „praktyka kryterium prawdy”, stanowi podstawę do stwierdzenia, że „jak najlepiej dla narodu” nie chcieli, składając tylko takie deklaracje, podczas gdy w rzeczywistości chcieli „jak najlepiej dla siebie”, w wyniku czego wyszło „jak zawsze” (przede wszystkim dla narodu).

[10] Kultura ludzkich społeczeństw to zbiór wszelkiego zaopatrzenia informacyjno-algorytmicznego życia ludzi, nieprzekazywanego z pokolenia na pokolenie w postaci gotowej do użycia na podstawie mechanizmu genetycznego gatunku człowiek rozumny. Owe sformułowanie w Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego uchodzi za definicję.

[11] Terminem tym oznaczamy ogólnie nauki prawne: od teorii, filozofii, dogmatyki prawa aż po komparatystykę prawniczą.

 

Jedna myśl w temacie “Konsekwencje ignorancji społecznej w życiu jednostki i społeczeństwa”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s