Wprowadzenie do Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego, część I

Niniejsza praca jest wstępem do Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego, która daje możliwość zrozumienia, dlaczego jesteśmy szczęśliwi bądź nieszczęśliwi, radośni lub chorzy, dlaczego niektórym się powodzi, a innym nie, oraz jak na to wpłynąć. Daje odpowiedzi na pytania: co jest dobre a co złe, co to wstyd i sumienie, czym jest intuicja i dlaczego niektórzy przysłuchują jej się, podczas gdy inni postanawiają ignorować jej głos, oraz na ile trudno jest zmienić swoje życie i dalsze losy.

kob_simvol

Koncepcja Bezpieczeństwa Społecznego to także system poglądów na bieżący porządek świata. Dzięki swojej teorii zarządzania oraz przez rozpatrywanie ewolucji biosfery i ludzkości, globalnego procesu historycznego, ekonomii, filozofii, socjologii i wielu innych nauk daje rozumienie procesów toczących się we współczesnym świecie, źródeł globalnego kryzysu systemowego na naszej planecie, pokazując drogi wyjścia całej ludzkości (w tym każdej jednostki osobiście) na ścieżkę bezkryzysowego, harmonijnego rozwoju w zgodzie z prawami natury (wszechświata, biosfery itd.).

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że współczesna cywilizacja nagromadziła masę problemów, związanych nie tylko z czynnikami biosferycznymi i ekologicznymi – w sferze społecznej również ciężko dopatrzyć się pomyślności. Sęk tkwi nie tylko w czyjejś osobistej odpowiedzialności za gnębienie biosfery i ludzkości, ale także w bezczynności całej reszty.

kak_manyautsya_ludiZastrzeżenia typu: „Cóż ja jeden mogę zdziałać?”, brzmiące z ust milionów osób, lub „Niech rząd zrobi tak, żeby wszystkim było dobrze” nie pomagają rozwiązać problemu; pokazują tylko, że jednostka tłumacząca się w podobny sposób właściwie zgadza się z istniejącym stanem rzeczy – godzi się na to, żeby nią kierowano, żeby jakaś „elita” żyła lepiej od niej bez szczególnych powodów lub zasług, godzi się z brakiem rozumienia czegokolwiek w życiu społeczeństwa, jak gdyby jej osobiste życie nie zależało od życia całej ludzkości. Jednak tak nie jest. Tylko my sami, a nie ktoś inny, odpowiadamy przed naszymi dziećmi i wnukami za nasz kraj, własny pokój oraz za całą ludzkość. Nic nie dzieje się samo przez się, a dobra wola nie istnieje niezależnie od ludzi, którzy są jej ucieleśnieniem. Każdy wybiera sam, czy jest Człowiekiem albo bezwolną istotą.

Zwolennicy Koncepcji dążą do uzyskania Człowieczeństwa, nawołując pozostałych do przyłączenia się do nich.

 

Co może zaoferować Koncepcja Bezpieczeństwa Społecznego?

 

  • Rozumienie prawdziwych wartości życiowych, określenie sposobów ich osiągnięcia, uzyskanie możliwości pełnej realizacji własnego potencjału ludzkiego, szczęścia i satysfakcji życiowej.

Można nauczyć się wyznaczania własnych celów, określania konkretnych działań do ich urzeczywistnienia, prognozowania rezultatów, opierając się na teorii zarządzania. Można pokierować swoim życiem (myślami i postępkami) dzięki zrozumieniu związków przyczynowo-skutkowych oraz modelowaniu nurtu wydarzeń życiowych.

  • Samokształcenie się jako kompleksowej i harmonijnej osobowości.

Można nauczyć się rozpoznawania i wybiórczego przesiewania negatywnego oddziaływania, które codziennie dotyka współczesnego człowieka, przede wszystkich ze strony mediów, sieci społecznościowych, organizacji społecznych, sfery „kulturowej” oraz konkretnych osób. Wyzwolić się z oków dogmatów i uprzedzeń blokujących twórczą i psychiczną działalność jednostki poprzez zrewidowanie treści przejętych z kultury oraz świadome samokształcenie. Samodzielnie zorientować się, jakie procesy polityczne i gospodarcze w rzeczywistości przebiegają w naszym kraju oraz w czyich interesach. Wyzbyć się narzuconych iluzji względem genezy i celów procesów społecznych, samodzielnie wyrobić sobie własny, uzasadniony punkt widzenia oraz uodpornić się na manipulowanie z zewnątrz.

  • Możliwość przemiany otaczającego nas świata: pomocy swoim krewnym i bliskim w rozwiązaniu ich problemów, pomocy własnemu krajowi i całemu społeczeństwu stać się lepszym.

Można nabyć pewności siebie i wiary we własne siły, w możliwości dokonania zmian, sprawdzając w praktyce wpływ swojego skorygowanego światopoglądu na zmianę nurtu wydarzeń życiowych w lepszą stronę. Dostrzec źródła bieżących problemów własnej rodziny, bliskich, kolegów, państwa i społeczeństwa, zrozumieć sposoby ich rozwiązania. Zrozumieć, że „bycie człowiekiem” oznacza między innymi bycie społecznie pożytecznym, wnosząc swój wkład w kształtowanie szczęśliwego i sprawiedliwego społeczeństwa.

Nikt oprócz nas, żyjących dziś, tu i teraz, nie zdoła zmienić naszego świata na lepsze. Każdy z nas ponosi przed kolejnymi generacjami osobistą odpowiedzialność za los kraju, świata i całej ludzkości.

Z celami Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego można zapoznać się m.in. na poniższym filmiku (z napisami):

Natomiast dziełem zawierającym dogłębną analizę obecnego stanu społeczeństwa, ujawniającym przyczyny nieładu, problemów i kryzysów oraz dającym klucze do rozumienia sposobów zbudowania sprawiedliwego bezkryzysowego społeczeństwa jest czteroczęściowa publikacja Podstawy socjologii, która niczym nitka łączy wszystkie brzegi konceptualnego morza poznania. Dlatego postanowiliśmy rozpocząć przedstawienie Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego od jej pierwszego rozdziału, który brzmi[1]:

 

Wprowadzenie do psychologicznych podstaw

praktyki poznania i twórczości

 

Jeśli uważnie spojrzymy na życie współczesnej cywilizacji, zauważymy znaczną rozbieżność między stopniem zaawansowania technosfery a organizacji życia społecznego ludzkości. O ile rozwój technologiczny, cechujący się masową produkcją, dystrybucją i praktycznym zastosowaniem innowacyjnych patentów usprawniających wytwórczość i komfort życia, nie tylko stoi na wysokości potrzeb materialnych dzisiejszych społeczeństw, ale uwzględnia także perspektywy ich zapotrzebowań w przyszłości, to ludzkość dotąd nie potrafiła stworzyć takich społeczności, w których regularnie nie wybuchałyby konflikty, sprzeczności, nieporozumienia, które – przy obecnie dostępnych technologiach – realnie zagrażają losom całej planety. Jesteśmy zatem świadkami sytuacji, w której z jednej strony nauki ścisłe osiągnęły wymiar kosmiczny, i codziennie mamy okazję podniecać się nowymi odkryciami nie tylko w dziedzinie kosmonautyki lub astronomii, ale również takich, jak geoinżynieria, biogenetyka, sztuczna inteligencja, robotyka; wykorzystujemy już nanotechnologie, budujemy akceleratory cząstek, odczytujemy informacje z konkretnych sekwencji chromosomowych, jesteśmy w stanie w sposób kontrolowany klonować nie tylko zwierzęta, związaliśmy świat bezprzewodowymi liniami komunikacyjnymi w prawdziwą globalną wiochę itp.; a z drugiej strony nie jesteśmy w stanie zbudować stabilnych formacji społecznych bez ustawicznie napiętych stosunków zarówno między elementami wewnątrzsystemowymi, jak też z fragmentami innych układów, co obecnie uwidacznia się w postaci niemiłego korowodu kryzysów o skali globalnej, które stawiają dalsze istnienie naszego gatunku pod znakiem zapytania.

depositphotos_1406206_m-2015Doprawdy kryzysy obserwujemy dziś praktycznie w każdej sferze życia społecznego. W dziedzinie ekonomii natknęliśmy się na brak możliwości dalszego wzrostu przy obecnym modelu gospodarczym (w już zglobalizowanym świecie), dla sfery finansowej lansowane pojęcia „inflacja” czy „luzowanie ilościowe” to najmniejsze zmartwienia w porównaniu do nadchodzących wstrząsów na rynkach papierów wartościowych, pękania baniek kredytowych kapitału spekulacyjnego i walki o prawo emisji zielonych papierków. Kryzys polityczny, któremu towarzyszą nie tylko pytania „Jak żyć, panie premierze?”, ale też brak idei oraz odpowiednich kadr, strajki, bunty, marsze, rewolucje (koniecznie kolorowe), wzajemna obcość „rządzących” i „rządzonych” oraz nasilająca się konfrontacja na „globalnej szachownicy”, traktujemy już dawno jako coś naturalnego i nieuniknionego. Coraz większą uwagę przyciąga kryzys bezpieczeństwa, związany z ryzykiem zastosowania broni masowego rażenia (w tym chemicznej lub biologicznej), terroryzmem, organizowaną i „spontaniczną” przestępczością z przemytem ludzi, narkotyków itp.; kryzys ekologiczny coraz bardziej wpędza nas w pułapkę wyboru między klimatem, wodą, biosferą a węglowodorowymi źródłami energetycznymi (gazem, ropą i jej pochodnymi), podczas gdy kultura schodzi na PSY (nie tylko sztuka muzyczna lub filmowa, ale też literatura i sztuki piękne, z kolei savoir vivre to już sztuka wymarła). Kryzys społeczny przejawia się w nieżyczliwości stosunków międzyludzkich nie tylko na „tradycyjnej” linii podziału „swój – obcy”, „starsi – młodsi, wyrażającej się m. in. w malejącym gronie przyjaciół, kolegów i znajomych w niewirtualnym życiu jednostek, ale również w słabnącej zdolności znajdywania kompromisów lub w ogóle wspólnego języka. Narastająca liczba chorób psychicznych, wszechobecna frustracja, nieporadność, zagubienie, bezwolność, paraliż w działaniu, nieadekwatne reakcje emocjonalne to z kolei niechybne oznaki kryzysu psychologicznego. Natomiast degradacja intelektualna dzieci, hamowanie rozwoju ich osobowości, nieefektywne przygotowywanie do samodzielnej orientacji i funkcjonowania w życiu dorosłych to przejawy kryzysu w dziedzinie powszechnej edukacji, który wynika z kryzysu myśli – braku stawiania istotnych i sensownych pytań, prowadzącego do braku odpowiedzi, skutkującego bezmyślnym życiem bez celu, za to z wątpliwymi wartościami, orientacjami lub tożsamościami.

1498825289-4355Jak to się stało, że nauki ścisłe, odpowiadające za rozwój technosfery, w tak drastyczny sposób wyprzedzają osiągnięcia nauk społecznych, w kompetencji których znajduje się problematyka bezkryzysowego rozwoju społecznego? Czy jest to rezultatem przyczyn obiektywnych, czy może ktoś świadomie hamuje, ogranicza i kierunkuje orientacje poszczególnych dziedzin nauk humanistycznych? Na ile zdajemy sobie sprawę z tego, że tak wyraźna dysproporcja może skutkować w gorszym przypadku katastrofą globalną (w myśl idei o „małpie z bombą atomową”), a w lepszym brakiem możliwości dalszego rozwoju technicznego, do którego wkrótce może dojść z powodu braku jego celowości i sensowności? Nie zapominajmy, że to właśnie dyscypliny humanistyczne interpretują uzyskane wyniki i osiągnięcia nauk technicznych, wyznaczając im kierunek dalszych badań…

Spróbujmy poszukać odpowiedzi. Na początek jednak zdajmy sobie sprawę z jednego:

Jeżeli sama nauka deklaruje, że jej zadaniem jest rozwiązywanie różnorodnych problemów, z jakimi borykają się konkretne osoby, kulturowo specyficzne społeczeństwa i ogólnie ludzkość, to występowanie wielu problemów, odziedziczonych z przeszłości, generowanie nowych oraz ich pogłębianie daje powód do stwierdzenia, że historycznie ukształtowana nauka, a szczególnie dyscypliny nauk społecznych, nie odpowiadają wymogom samego życia. Z tego też powodu nie można uznać za adekwatne obecne wymogi standardów edukacyjnych w zakresie filozofii i nauk społecznych, zarządzania państwem i samorządami terytorialnymi, jurysprudencji, ekonomii oraz finansów – zarówno w szkołach średnich, jak i wyższych.

Dlatego dostosowywanie się do obecnych standardów edukacyjnych w dziedzinie filozofii i nauk społecznych to kontynuowanie polityki kształtowania nieadekwatnego światopoglądu uczniów i studentów, a co za tym idzie – pogłębianie powstawania i powielania potencjalnych problemów, klęsk i katastrof w przyszłości.

A teraz ruszajmy w drogę poszukiwań odpowiedzi na wyżej postawione pytania!

Zacznijmy od problematyki spójności metrologicznej nauki a niespójności metrologicznej teorii pseudonaukowych.

 

Zgodność metrologiczna nauki a niespójność metrologiczna

teorii pseudonaukowych

Życie współczesnej cywilizacji jest takie, że jednym z podstawowych warunków sukcesu w dowolnym rodzaju działalności (nie tylko naukowej) jest zapewnienie działaniom spójności metrologicznej.

Spójność metrologiczną (w znaczeniu zasadności wartości dowodowych) można wyrazić tak, że:

  • wykrywając zjawisko w naturze (lub w społeczeństwie), należy przypisać mu określony zestaw cech, z których każda dostępna jest percepcji zmysłowej – albo bezpośrednio przez narządy zmysłów, albo pośrednio za pomocą bazy pomiarowej (aparatury), stworzonej przez kulturę (właśnie na określaniu takiego zestawu cech polega akt wykrywania w naturze obiektywnie istniejących zjawisk);
  • wykryte cechy mogą zostać sprowadzone:
    • albo do opisu, na podstawie którego niezależny obserwator będzie w stanie rozpoznać identyczne bądź jednorodne (wedle zestawu cech[2]) zjawisko w miejscu jego występowania, jeżeli takowe w danym środowisku występuje;
    • albo do modelu, na podstawie którego można dokonać prognostyki względem dalszego rozwoju danego zjawiska lub jednorodnych (wedle zestawu cech) zjawisk.
  • na podstawie spójności metrologicznej opisów i modeli (pod warunkiem ich adekwatności) człowiek (społeczeństwo) może sobie wyrobić własny stosunek do zjawiska, a mianowicie:
    • zignorować je;
    • dostosować się do niego;
    • podjąć próbę pokierowania zjawiskiem (przechwycenia kontroli);
    • jednorazowo lub wielokrotnie odtworzyć analogiczne zjawisko w sposób sztuczny, dążąc do realizacji własnych konkretnych celów. Właściwie to ów rodzaj stosunku ludzi do zjawisk naturalnych sformował technosferę obecnej cywilizacji.

Uogólniając, pomyślne zapewnienie spójności metrologicznej wyraża się w udanym przejściu ciągu: „obiektywnie istniejące zjawisko w miejscu jego występowania > opis lub model zjawiska > działanie (na podstawie opisu bądź modelu zjawiska) związane z danym zjawiskiem i prowadzące do oczekiwanych wyników”.

Jednak powyższe nie jest definicją fenomenu spójności metrologicznej. W powyższym opisie spójność metrologiczna, o ile została zapewniona w działaniu jednostek, kolektywów, społeczeństw bądź ludzkości, znajduje jedynie swoje praktyczne wyrażenie. Zdefiniować spójność metrologiczną jako zjawisko można w następujący sposób:

Spójność metrologiczna przejawia się w zdolności wychwycenia obiektywnej jakościowo-ilościowej określoności, cechującej zjawisko naturalne lub społeczne, za pośrednictwem 1) bazy pomiarowej nauki lub 2) narządów ludzkich zmysłów albo 3) spekulatywnie[3]. Taka definicja może dotyczyć zarówno realnie istniejących zjawisk, jak i obiektywnie możliwych zjawisk (w drugim przypadku mamy na myśli działalność twórczą, czyli np. zaprojektowanie obiektywnie możliwej budowy dotąd nieistniejącego mostu).

Jeżeli tego nie zapewniono, to wyżej opisywany ciąg akcji, w którym wyraża się spójność metrologiczna, nie może zakończyć się oczekiwanym wynikiem, ponieważ spójność metrologiczna jest jego fundamentem. Jeśli nie ma adekwatnego fundamentu, nie można pomyślnie zakończyć budowy.

i605_6Potrzeba zapewnienia spójności metrologicznej w życiu cywilizacji doprowadziła do pojawienia się wyspecjalizowanej dyscypliny naukowej w postaci metrologii. Metrologia to nauka o dokonywaniu pomiarów i zapewnieniu spójności metrologicznej we wszelkiego rodzaju działaniach. Spójność metrologiczna większości rodzajów działań opiera się w praktyce na stworzeniu i podtrzymywaniu w aktualnym stanie układów miar w postaci jednostek pomiarowych masy, długości, czasu, temperatury, natężenia prądu, ilości energii i wielu innych.

W ludzkiej kulturze problem zapewnienia spójności metrologicznej dla różnego rodzaju nauk doprowadził do ich podziału:

  • na tak zwane nauki ścisłe (dzielące się dalej na przyrodnicze i matematyczno-techniczne), w których spójność metrologiczna jest w ten czy ów sposób gwarantowana;
  • na tak zwane humanistyczne, których przedstawiciele dotychczas mało zastanawiają się nad spójnością metrologiczną we własnej działalności, wskutek czego czasami zajmują się studiowaniem różnego rodzaju fikcji lub iluzji[4], stworzonych przez nich samych, i których zgłębianie ma sens tylko dla samych „badaczy” oraz ich zwolenników[5].

W ten sposób doszło do historycznego podziału wcześniej jednorodnych nauk, który skutkował możliwością dalszego rozwoju nauk ścisłych z jednoczesnym hamowaniem i schodzeniem na manowce nauk humanistycznych. Od tego momentu ludzkość (pod przewodnictwem regionalnej cywilizacji Zachodu) podążała drogą poszerzania wiedzy na temat otaczającego ją makrokosmosu, prowadzącą do dalszego rozwoju materialnej technosfery, poświęcając niewiele uwagi tajnikom mikrokosmosu, co przyczyniło się do powstrzymywania rozwoju osobistego (duchowego) ludzkich jednostek tworzących wspólnie społeczeństwo. Nie przypadkiem Konstantin Ciołkowski, twórca rakiet kosmicznych i wizjoner kosmosu, dużo większych odkryć spodziewał się w naszym wewnętrznym mikrokosmosie niż w odległych przestworzach makrokosmosu.

300humanizm

W rzeczywistości u podstaw spójności metrologicznej działalności prawdziwej nauki leżą cztery czynniki:

  • 1) obiektywna metryka Wszechświata, jego miarowość (problematyka spójności metrologicznej w jej całości w stosunku do wszystkich rodzajów działalności nie może zostać przedstawiona inaczej niż na podstawie trialistycznego światopoglądu materii-informacji-miary, o czym będzie mowa później).
  • 2) genetycznie zaprogramowana zgodność uczuć zdecydowanej większości ludzi, wyrażona w starożytnym aforyzmie „człowiek jest miarą wszechrzeczy: istniejących – w tym, że istnieją, a nieistniejących – w tym, że nie istnieją.[6]”.

Najprostszym przykładem ilustrującym słuszność danego czynnika jest ogólnie identyczny odbiór koloru zielonego i czerwonego przez wszystkich ludzi, za wyjątkiem daltonistów, w genomie których zaszły pewne uszkodzenia, wobec czego danych kolorów nie rozróżniają. Jednak kiedy wyposażymy daltonistę w spektroskop, będzie on w stanie odróżniać kolory, choć pośrednio – za pomocą przyrządu technicznego.

  • 3) adekwatność życiu jako takiemu postrzegania i pojmowania świata jednostki, prowadzącej badania naukowe, jak również zgłębiającej naukę jako dziedzinę działalności (typy postrzegania i pojmowania świata oraz ich adekwatność rozpatrzymy w następujących częściach).
  • 4) układ jednostek, stworzony przez naukę metrologiczną, jest konsekwencją i wyrażeniem pojmowania świata, jednak od początku możliwość jego stworzenia była uwarunkowana obiektywną metryką Wszechświata.

Jeśli nie udaje się zapewnić spójności metrologicznej badaniom naukowym (świadomie bądź nieświadomie), nauka wyradza się w grafomanię, zaś teorie wysnute przez grafomanów[7] występują w postaci pseudonaukowych bzdur[8], ofiarą których mogą zostać całe społeczeństwa i cywilizacje regionalne w przypadku, kiedy 1) teorie pseudonaukowe wchodzą w zakres systemu nauczania i 2) system edukacyjny jest nastawiony na zapoznanie podopiecznych z pewną faktologią, lecz nie zmierza do wypracowania nawyków twórczo-poznawczych u wszystkich uczących się, wskutek czego metrologicznie niespójna grafomania i stworzone przez nią fikcje oraz iluzje przekładają się na działalność praktyczną we wszystkich sferach życia społeczeństwa (jak w marksizmie lub hitleryzmie).

koniec części pierwszej

 

Odnośniki

[1] Poniższy tekst, jak też zawartość kolejnych artykułów na ten temat, jest wolnym tłumaczeniem publikacji, dostosowanym do polskiego czytelnika. W związku z tym zawiera komentarze nie będące częścią dzieła (tylko naszymi dygresjami), które jednak zostały w tekście wyszczególnione za pomocą koloru zielonego.

[2] Należy rozumieć, że jeśli zjawisku odpowiada jakiś inny zestaw cech, to chodzi albo o odmienne zjawisko, albo wyjściowy zestaw cech jest błędny. Trzeba jednak mieć na uwadze, że przy identycznym zestawie cech jednorodne zjawiska mogą się różnić charakterystycznymi oznakami każdego z nich.

[3] Przykładem uzyskania spójności metrologicznej na podstawie spekulacji myślowych niechaj będą założenia Mendelejewa, dotyczące układu okresowego pierwiastków w kwestii cech chemicznych i fizycznych szeregu jeszcze nieodkrytych na ten czas pierwiastków chemicznych, które zostały udowodnione później.

[4] Fikcja różni się od abstrakcji tym, że abstrakcję można napełnić rzeczywistą treścią życiową (czego przykładem jest stosowanie wszelkiej abstrakcyjnej matematyki w rozwiązywaniu praktycznych zadań różnego rodzaju), zaś fikcja istnieje sama przez się jako owoc fantazji, wbrew wszelkim obiektywnie możliwym i metrologicznie spójnym powiązaniom z prawdziwym życiem. Fikcja od iluzji różni się tym, że w tworzeniu iluzji znaczącą rolę odgrywają cechy przepływu informacji, które obiektywnie napływają ze środowiska zewnętrznego podczas samego procesu tworzenia iluzji (najwidoczniej przejawia się to w sztuczkach iluzjonistów); zaś w tworzeniu fikcji największą, jeśli nie najważniejszą, rolę odgrywają błędy intelektu podmiotu, z których główny polega tym, iż po stworzeniu fikcji pojawia się próba narzucenia jej światu w charakterze jego nieodłącznej cechy i przekonywania o tym pozostałych ludzi.

[5] Owa cecha „wiedzy humanistycznej” spotkała się z ironiczną odpowiedzą wielu pisarzy, np. Stanisława Lema, który w cyklu opowiadań Cyberiada pisał na ten temat:

Jak wiadomo, smoków nie ma. Prymitywna ta konstatacja wystarczy może umysłowi prostackiemu, ale nie nauce, ponieważ Wyższa Szkoła Neantyczna tym, co istnieje, wcale się nie zajmuje; banalność istnienia została już udowodniona zbyt dawno, by warto jej poświęcać choćby jedno jeszcze słowo. Tak tedy genialny Kerebron, zaatakowawszy problem metodami ścisłymi, wykrył trzy rodzaje smoków: zerowe, urojone i ujemne. Wszystkie one, jak się rzekło, nie istnieją, ale każdy rodzaj w zupełnie inny sposób. Smoki urojone i zerowe, przez fachowców zwane urojakami i zerowcami, nie istnieją w sposób znacznie mniej ciekawy aniżeli ujemne.

Ciekawie też pisał o tym Władlen Bachnow w opowiadaniu „Jak zgasło Słońce albo historia tysiącletniej dyktatury Ogogondii, istniejącej 13 lat 5 mięsięcy i 7 dni“. Wyśmiewa w nim przemądrzały totalitaryzm, używając dla określenia humanistów nietypowego terminu „humanitolodzy“, który w oryginale współbrzmi ze słowem „humanojełopy”, co w wolnym przekładzie można przetłumaczyć jako jajogłowi.

[6] Aforyzm przypisywany jest najczęściej starogreckiemu filozofowi Protagorasowi, żyjącemu wedle różnych wersji w latach 480 – 411/410 p.n.e. bądź 490 – 420 p.n.e.

[7] Grafomania to chorobliwa skłonność do pisania obszernych beztreściowych lub banalnych tekstów, patologiczna skłonność do fantazjowania. W ciężkich przypadkach kwalifikowana jako choroba psychiczna.

[8] Jednym z przykładów metrologicznie niespójnych teorii tego rodzaju niech będzie „teoria pasjonarności“ Lwa Gumilowa, w której znaczeniowo nie określono w sposób jednoznaczny jej podstawowych pojęć „etnos“ i „pasjonarność“, wskutek czego można do nich odnieść właściwie dowolne zjawisko społeczne, które jednak w wyniku takiego działania nie stanie się bardziej zrozumiałe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s