O zdrowiu inaczej

„Pragniesz być wielki? Dobrze to o tobie świadczy, ale jednocześnie zdradza coś o tobie: nie jesteś wielki.” Fryderyk Nietzsche

„…Miejsca wysokie,
Władze szerokie
Dobre są, ale –
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klejnocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!”

Jan Kochanowski: Fraszka na zdrowie (druga część)

Temat zdrowia przewija się w życiu naszej cywilizacji codziennie. Półki księgarskie uginają się pod ciężarem publikacji promujących właściwy tryb życia, skuteczne diety, prawidłowe odżywianie, górując liczebnością nad większością pozostałych działów książkowych. W programach telewizyjnych, popularnych przede wszystkim wśród kobiet zajmujących się domem, wypowiadają się na ten temat rzesze ekspertów: lekarzy, dietetyków, terapeutów oraz innych specjalistów. W tyle nie pozostają też hipermarketowe półki czy wręcz całe sklepy ze zdrową, bio-eco żywnością (aż strach pomyśleć, co znajduje się na pozostałych regałach), w których mamy możliwość kupna równie pożytecznego produktu za wyższą cenę. Zdrowie obiecują nam liczne billboardy, zapraszające nas na zajęcia fitness, aerobiku, zumby, jogi lub do zwykłej siłowni. W poważnym biznesie, w którym należy przede wszystkim dobrze wyglądać, szczególnie pożądani są rześcy ludzie o zdrowym wyglądzie, z dużym zapasem energii, by mogli dzięki urokowi swojej osobowości przekonać klienta, aby ten zgodził się na zakup niepotrzebnego mu do szczęścia produktu. Zdrowie członków rodziny, szczególnie dzieci, leży też na sercu każdej odpowiedzialnej pani domu (inaczej mamy; babci to nie dotyczy), dlatego zwykle jej pociechy zjadają na co dzień po dużym liściu sałaty, by następnie spędzać weekend ze znajomymi lub świętować urodziny w oblężeniu słodyczy, czipsów oraz innych kolorowych smakołyków. Na tychże urodzinach dorośli życzą sobie zdrowia, zapijając kolejny toast kieliszkiem ulubionego trunku i budząc się następnego dnia w całkiem niezłej formie zdrowotnej…

7pb39lqg_child-nutrition_625x300_17_january_19Zdrowie krzyczy na nas dosłownie z każdej ulicy, zakątka, ekranu TV lub PC, i wszyscy go szczerze pragniemy. Z jednej strony podobne pragnienie może i zdobi nasze społeczeństwo, gdyż dążenie do zdrowia to bez wątpienia zaszczytny cel, lecz z drugiej strony wyjawia bolesną prawdą – nie jesteśmy zdrowi. W niniejszym artykule nie będziemy zagłębiać się w przyczyny tego stanu rzeczy ani rozpatrywać, na ile to proces przypadkowy, a na ile zamierzony (sterowalny i sterowany). Zamiast tego zastanowimy się nad kwestią źródeł zdrowia, czyli pytaniem, od czego ono zależy.

bieg-3_320x260_acf_croppedNaszym zdaniem zdrowie opiera się na pięciu zasadniczych filarach lub stopniach, które są uporządkowane w sposób hierarchiczny. Najniższym stopniem takiej przysłowiowej piramidy jest właściwy ruch. Nikogo raczej nie zaskoczy stwierdzenie, że współcześni ludzie cierpią z powodu tzw. hipodynamii (ktoś mógłby złośliwie dodać „hipopotanizmu”), czyli braku dostatecznej aktywności fizycznej. Nie zostaliśmy stworzeni do tego, by na okrągło przesiadywać w zamkniętych blokach o nielicznych otworach, przez które może przedostawać się powietrze wraz z naturalnym światłem, ani by przemieszczać się między nimi za pomocą różnych blaszanych pudełek poruszających się na czterech kółkach (a nawet nie na dwóch lub jednym kółku), a okazyjne odwiedziny wybranej „sali ćwiczeń”, w której staramy się zrekompensować niedobór ruchu, zipiąc i przelewając pot i krew, by przez kolejne dni posłusznie trwać w bezruchu, nie rozwiązują sprawy. Do siedzenia jesteśmy nauczani już od szkolnej ławki (temat edukacji na siedząco omówimy w przyszłości), z której często udajemy się po swoje pierwsze –ozy: kifozy, lordozy, skoliozy. Zdolni uczniowie (tzw. intelektualiści) zastąpią w przyszłości pobazgraną sentencjami ławkę dostojnym biurkiem w poważnej firmie, zaś mniej uzdolnieni (lub bardziej leniwi) zasiądą przy kasie sklepowej lub stanowisku obsługi maszyny produkcyjnej. Niby to samo, ale niektóre źródła donoszą, że w odróżnieniu od pierwszej, biurowej kategorii, pozostali muszą prosić przełożonych o pozwolenie udania się tam, gdzie nawet król kiedyś chodził piechotą. Reszta, która trafiła do miejsc, w których należy wykazać się niezłą kondycją fizyczną, mogłaby mieć fart, gdyby nie paradoksalny fakt, że z reguły to właśnie ona ląduje jako pierwsza w przychodniach lekarskich.

7f324992031a082f533bec90a20f9fffTak, ruch to zdrowie, tylko należy uściślić, o jakim rodzaju ruchu mowa. Nie do każdego wysiłku fizycznego są usposobione nasze kręgosłupy, stawy i mięśnie. Czasami konieczne jest doprowadzenie do porządku jednej części ciała, żeby pozostałe mogły pracować zgodnie z ich funkcją. Mimo to adekwatny ruch sprzyja usprawnieniu fizjologii naszego ciała – od szybszego spalania spożywanego pokarmu (czyli lepszej przemiany materii) przez nasilanie procesów oczyszczania organizmu aż po normalizację pracy wielu układów. Dlatego jeszcze kilkadziesiąt lat temu dostateczna ilość właściwego ruchu mogła zapewnić jego wyznawcom nie tylko hart ducha, ale też dobre zdrowie – w porównaniu do zwolenników sportów tapczanowych. Dziś nadal ruch jest niezbędnym elementem układanki zdrowotnej i pierwszym stopniem do sprawnego funkcjonowania cielesnego, jednak sam w sobie nie zagwarantuje pełni zdrowia. Natomiast jeśli chodzi o określenie „właściwy ruch”, na razie zadowólmy się ogólnikowym stwierdzeniem „ruch ruchowi nierówny”, ponieważ kwestia odpowiedniej aktywności fizycznej będzie przedmiotem osobnych artykułów poświęconych temu zagadnieniu.

shutterstock_68045323_1737098Na drugim stopniu przysłowiowej budowli zdrowia umieściliśmy odpowiednie odżywianie. Odpowiednie czyli takie, jakie natura przewidziała dla człowieka jako gatunku biologicznego. Niektórzy stosują sformułowanie „odżywianie gatunkowe”, my z kolei mówimy wprost: należy jeść to, co matka natura/ojciec Bóg (…, Syn i Duch Święty…)/kosmiczne jaja (jak kto woli) ustanowiła/ustanowił/ustanowiły dla nas jako pożywienie. A nie ustanowiono dla nas wszystkiego. Jeśli zrozumiemy, z którego drzewa należy jeść, a z którego mogą polecieć jedynie szyszki, a czasem rozwścieczony archanioł z płonącym mieczem (bynajmniej nie alegoria zgagi), i dostosujemy się do obowiązujących praw, możemy uniknąć wielu kłopotów, nie tylko zdrowotnych. Możemy też znacząco zniwelować niedobór ruchu, stojącego na pierwszym stopniu piramidy, bo wtedy ten może dodać nam skrzydeł (czytaj energii), bez konieczności optymalizowania naszych niezaśmiecanych złym jedzeniem układów. Jednak zwykle składa się tak, że ludzie odżywiający się adekwatnie chętnie ruszają w drogę z właściwym ruchem. Widocznie jest im po drodze…

1869307_vikend-cestovani-tipy-svaty-martin-husa-vino-pivo-v0Należy także pamiętać, że odpowiednie odżywianie nie sprowadza się tylko do problematyki „co jeść”, ale również do tego, „jak jeść” i „kiedy jeść”. Jeśli zastanowimy się przez chwilę nad stereotypami żywieniowymi tradycyjnej kultury odżywiania, łatwo można nabawić się podejrzeń, że ktoś tu przeciw nam spiskuje. Ileż to razy trzeba odpowiadać na pytania „Kawa czy herbata?”, „Piwo, wino czy coś mocniejszego?”, „Zupa i drugie danie, czy może tylko mięso z ziemniakami?”, „Co do picia do obiadu?”, „Wolą państwo pieczony, smażony, z grilla czy sous-vide?”. Z kolei ile razy przychodzi nam uprzytomnić sobie, że po tłustym czwartku przychodzi kolej piątkowego postu? Czemu tak się złożyło? Też o tym pomówimy…

5000O ile ruch to fundament, odżywianie to podstawa – oboje się zastępują i uzupełniają jak oba te pojęcia. Nasza pięciostopniowa skala budowli zdrowia nie twierdzi, że wyższy stopień jest ważniejszy od niższego, tylko że niedociągnięcia i grzeszki niższego poziomu można niwelować dzięki staraniom i osiągnięciom na wyższym poziomie. Kiedyś nasze babcie mogły nie martwić się tym, że wnuczek zjadł o trzy domowe wypieki za dużo, bo i tak mógł je spalić przy żwawej zabawie podwórkowej. Dziś jest o wiele trudniej, bowiem wypiek nie zawsze bywa domowy (bez dodatków chemicznych), a wnuczek nie zawsze ma ochotę i możliwość bawienia się poza domem, skoro ciągle słychać charakterystyczny dźwięk wydobywający się z jego kieszeni – to Messenger wzywa go do walki z potworami ze świata wirtualnego. Dlatego w obecnej hierarchii jedzenie znajduje się o stopień wyżej.

Na trzecim szczeblu drabiny lokujemy zrównoważony układ emocjonalny, którego zakłócenie nawet zdaniem medycyny oficjalnej wpływa na 80 % znanych schorzeń. Z pewnością nikt nie wyczyta tu po raz pierwszy, że stres i negatywne emocje mogą nie tylko paraliżować człowieka w różnych sytuacjach życiowych, ale też aktywować jup5c1fdc_emocchoroby: przez wyłączanie układu odpornościowego lub powodując zmiany bezpośrednio na poziomie fizjologii. Niby żyjemy w czasach wszechobecnego zgiełku, pośpiechu, stresu, w których czasami ciężko nie zwariować, jednak czy w ogóle analizujemy swoje emocje – podobnie jak czasami zastanawiamy się nad odżywianiem? Czy pracujemy nad opanowaniem, samokontrolą (nie utożsamiać z tłumieniem emocji!), tak jak zdarza nam się trenować swoje muskuły? Czy nikt nam dotąd nie uświadomił, że należy to robić? Czy może nas w istocie ktoś zdenerwować, czy denerwujemy się wyłącznie sami? Gdzie znajduje się źródło stresu: wewnątrz czy na zewnątrz? Na ile nasze frustracje, niezadowolenia, złe humory, zawody i fochy wynikają z obiektywnej sytuacji (świat jest do d….!), a na ile z naszych wygórowanych lub zwyczajnie źle skonstruowanych oczekiwań? Kto jest winowajcą tego, że jesteśmy pod presją? Czym się denerwujemy? O co i po co się kłócimy? Dlaczego wybuchamy, rzucamy się o ziemię, rzucamy czymś, a w afekcie nawet kogoś? Jakie nam wtedy towarzyszy samopoczucie – jak zdrowej osobie? I jak nam idzie praca w takim nastroju?

no-translate-detected_40836-56O ile pierwsze dwa stopnie (ruchliwy i żywieniowy) w cywilizacji zachodniej można uznać za część składową naukowych dyskusji na temat zdrowia, trzeci (emocjonalny) stopień tylko nieliczni specjaliści są w stanie postrzegać jako pierwotną przyczynę zachorowania, która skłoniła chorą osobę do popełnienia wykroczeń na niższych poziomach, albo tylko uniemożliwia normalne funkcjonowanie narządów wewnętrznych (zdenerwowane narządy i układy działają trochę inaczej). Bez wątpienia dużą rolę odgrywają tu różne niejawne mechanizmy programowania ludzkich zachowań: od dzieciństwa reagujemy w podobnych sytuacjach jak nasz ulubiony bohater filmowy, a nawet jak nielubiany, ale za to starszy brat. Pod tym względem nie różnimy się zbytnio od przedstawicieli typowo wschodnich tradycji, którzy wprawdzie uczą się od wieku przedszkolnego samokontroli, medytacji, koncentracji czy świadomego śnienia, ale swoim zachowaniem również przeważnie tylko naśladują swoich bohaterów – guru.

depositphotos_32643229_originalAby połapać się w tym wszystkim i porządnie to sobie poukładać w głowie, należy wznieść się jeszcze o jeden stopień wyżej – na poziom adekwatnego światopoglądu. Wynika z niego nie tylko to, jakie emocje towarzyszą nam w określonych sytuacjach życiowych, ale też wybór aktywnego bądź pasywnego trybu życia i sposobu odżywiania. Światopogląd w naszym rozumieniu to odzwierciedlenie obiektywnej rzeczywistości w naszym umyśle. Im bardziej takie odbicie odpowiada prawdziwemu obrazowi świata, tym bardziej jest ono adekwatne. Za pomocą adekwatnego światopoglądu (kombinacji właściwego postrzegania i pojmowania świata) można nie tylko przewidzieć wiele skutków podejmowanych decyzji, ale także wybrać odpowiednią drogę dla siebie. Z tym że światopogląd nie zawdzięcza swojej mocy szerokiemu wachlarzowi dostępnych mu faktów, tylko cechom własnej struktury (punkt widzenia zależy od punktu siedzenia), która będzie tematem – jakżeby inaczej – osobnego artykułu.

corporateethics_2Wśród czynników niematerialnych, takich jak układ emocjonalny lub światopogląd, zasadniczą rolę odgrywają tzw. standardy moralne, które nie tylko kierują strumieniami informacji w naszej psychice (a światopogląd wraz z wszelką działalnością mentalną jest częścią psychiki), ale także udostępniają nam wejście do miejsc, do których może trafić tylko osoba o określonej konfiguracji moralnej. Z samą moralnością (sumą standardów moralnych) związany jest również wybór naszych wartości (w parze dobre-złe), którymi kierujemy się w praktyce. Jak ma się to wszystko do zdrowia? Tak, że odpowiednie postrzeganie i pojmowanie świata pozwala okiełznać osobiste tendencje do uchybień na niższych szczeblach rozpatrywanej piramidy zdrowia i zapobiega bezmyślnemu uleganiu wpływom ukształtowanej kultury. Do tego oczywiście potrzebna jest jeszcze silna wola (koniecznie własna), ale kiedy człowiek jest przekonany o swoich racjach (tj. wie, że tak jest, ponieważ…), nie waha się dostosować własnego postępowania realizacji wyznaczonego celu (na tym właśnie polega wola).

Co umieściliśmy na wierzchołku? Świadome posłannictwo, czyli świadomość własnego przeznaczenia/misji/powołania/roli w życiu. Jesteśmy przekonani, że życie ludzi 1415489563_kak-nayti-svoe-prednaznacheniewykonujących zadania o skali globalnej wybacza im wiele niedociągnięć na niższych stopniach naszej drabiny, i to tym bardziej, im ważniejsze zadania tacy ludzie wykonują oraz im bardziej są w nich niezastąpieni. Innymi słowy osoba dostrzegająca własny sens życia w czymś, co może korzystnie wpłynąć na losy mnóstwa ludzi, ma się pod tym względem lepiej niż jednostka usiłująca wyłącznie o dobro osobiste. Mimo że zjawisko to można rozpatrywać jako kategorię etyczną (z niemałą nutką mistycyzmu, stojącego między nauką a religią, nie będąc jednak częścią żadnej z nich), przekłada się całkiem konkretnie na realne funkcjonowanie w życiu. Na przykład na zdolność pobierania większej części energii z innych źródeł niż pożywienie, prowadzenie ascetycznego życia w samotności bez zaburzeń psychicznych lub możliwość poruszania się wśród dzikich niebezpiecznych zwierząt. Nie oznacza to, że właśnie taki styl życia należy prowadzić, tylko że tzw. sytuacje krytyczne bądź ekstremalne nie zakłócają normalnego funkcjonowania ciała i ducha człowieka. Wszystko dlatego, że świadome posłannictwo wychodzi na poziom uprzytamnianej sobie duszy…

Wybierać i urzeczywistniać cele może tylko człowiek świadomy celów wyższych od tych, które ma zamiar zrealizować. W praktyce przejawia się to tak, że ludzie udzielający (dla samych siebie) odpowiedzi na fundamentalne pytania (choćby te od Kanta: „Czy Bóg istnieje?” „Czy mamy wolną wolę?” „Co dzieje się z nami po śmierci?”) żyją inaczej, niż ludzie pozostawiający dane kwestie bez odpowiedzi, oraz inaczej od tych, którzy odpowiadają na nie w inny sposób. Mówiąc konkretniej, trafiają w odmienne sytuacje ybtbaicgf2aoraz inne okoliczności życiowe, będąc w różny sposób (nie)narażeni na czynniki chorobotwórcze, jak też na pozostałe negatywne wpływy. Życie osób świadomych swojej osobistej misji toczy się zgodnie z ich intencjami, a kiedy nie udaje im się urzeczywistnić niektórych zamiarów, mają wszelkie możliwości przekonać się, dlaczego jest to niemożliwe, i albo zmodyfikować zawartość własnej psychiki, albo zmienić drogę lub środki prowadzące do zamierzonego celu. To wszystko sprawia, że są otoczeni swoistym „kokonem energetycznym” o ładunku pozytywnym, który utrzymuje ich w stabilnym nastroju optymistycznym, wyrażającym się na płaszczyźnie fizycznej w wibracjach o wysokich częstotliwościach. A takie środowisko jest zasadniczo nieprzychylne występowaniu negatywnych procesów zachodzących wewnątrz chorych ciał.

W związku z powyższym dodajmy, że osiągnięcie zdrowia nie jest celem ani sensem życia, tylko koniecznym środkiem do urzeczywistnienia własnego przeznaczenia. W tym celu planujemy zarządzać niniejszym blogiem tak, by niektórym odwiedzającym pomagać w powrocie do naturalnego stanu zdrowia poprzez dzielenie się sprzyjającymi temu procesowi informacjami, zaś innym w poszukiwaniu i – mamy nadzieję – również odnajdywaniu własnego sensu życia oraz swojej roli w nim.

Zapraszamy do lektury!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s